Wczoraj doszło do przeceny akcji po obu stronach Atlantyku: giełdowe indeksy Starego Kontynentu spadły po ponad 2%, a zniżki w Nowym Jorku sięgnęły aż 3%. Inwestorów wystraszyły komunikaty ze spółek oraz negatywne rekomendacje analityków dla sektora bankowego i amerykańskich koncernów motoryzacyjnych.
Skutkiem tych prognoz oraz rekordowych notowań ropy jest zniżka notowań koncernów motoryzacyjnych: akcje BWM tanieją o 2,2%, a walory Daimlera tracą na wartości 2,4%. Przecena dotknęła także linie lotnicze, dla których podstawowym kosztem działalności są wydatki na paliwa. W rezultacie kurs Ryanair spada o 5,2%, akcje British Airways tanieją o 3,6%, zaś notowania Lufthansy zniżkują o 1,6%.
O 5,4% spadają notowania francuskiej sieci handlowej Carrefour, która poinformowała dzisiaj, że dynamika zysku operacyjnego będzie równa wzrostowi sprzedaży. Tymczasem kilka tygodni temu spółka informowała, że zyski będą rosły szybciej od przychodów.
Tracą też akcjonariusze niektórych banków, wśród których trwa swoista wojna na rekomendacje. Dzisiaj analitycy z Citigroup „dołożyli” brytyjskiemu Barclays prognozując, że spółka będzie potrzebowała 9 mld funtów nowego kapitału. Wczoraj Barclays poinformował o uzyskaniu od inwestorów 4,5 mld funtów, co zarząd spółki uznał za wystarczającą ilość gotówki, której ma wystarczyć nawet na przejęcia. Mimo tego dzisiaj akcje Barclays tanieją o 2,7%, a kurs HBOS spada o 5,6%.
W górę idą za to notowania firm naftowych: w Londynie akcje Cairn Energy drożeją aż o 5,8%, a notowania Tullow Oil zwyżkują o 1,5%.
Mimo tego o godzinie 10:20 londyński indeks FTSE100 tracił 0,6%, notując wynik 5.486 pkt. Niemiecki DAX spadał o 1,3%, osiągając wartość 6.375 pkt. Paryski CAC40 zniżkował o 1,5%, schodząc do poziomu 4.359 pkt.
K.K.



























































