Gwałtowna przecena akcji, jaka w ciągu ostatnich 30 minut środowej sesji wymazała przeszło jednoprocentową zwyżkę, kazała wątpić w siłę portfeli byków. Ale już po zakończeniu handlu nastroje poprawił prezes Cisco Systems, który ocenił, że USA znajdują się w początkowej fazie ożywienia gospodarczego. Gracze pamiętali, że szef Cisco ostrzegał przed recesją już jesienią 2007 roku. Same wyniki producenta sprzętu sieciowego mogły jednak rozczarować: zysk spadł o 19%, plasując się tuż poniżej mediany prognoz analityków. Sprzedaż była o 13% mniejsza niż przed rokiem, ale w bieżącym kwartale ma wzrosnąć od 1% do 4%. Akcje wchodzącego w skład średniej przemysłowej Cisco zdrożały o 2,9%.
Dodatkowo przed sesją inwestorzy dostali prezent w postaci najsilniejszego od sześciu lat wzrostu wydajności pracy, który w trzecim kwartale wyniósł 9,5% kw/kw (prognozowano 5,8%) i 4,3% r/r. Lepsze wykorzystanie siły roboczej jest skutkiem zarówno masowych zwolnień w przedsiębiorstwach (7,2 mln ludzi) jak i większej produkcji. Podczas gdy indeks produkcji wzrósł o 4%, to indeks ilości przepracowanych w całej gospodarce roboczogodzin spadł 5%. Ale dla inwestorów – kapitalistów to dobra informacja. Oznacza, że giełdowe spółki są w stanie produkować po niższych kosztach, co przy oczekiwanym wzroście popytu na ich wyroby oznacza większe zyski i wyższe dywidendy.
Ponadto wczoraj Rezerwa Federalna obiecała utrzymanie „przez dłuższy okres czasu” zerowych stóp procentowych. Taka kombinacja mogła rzeczywiście zachęcić do zakupu akcji i przywróciła wiarę w poprawienie tegorocznych maksimów jeszcze przed Gwiazdką.
W efekcie indeksy stabilnie rosły od początku sesji i dowiozły pokaźne zyski aż do końca notowań. Ostatecznie indeks S&P500 wzrósł o 1,9%, dochodząc do poziomu 1.066,61 pkt. Dow Jones poszybował w górę o 2,1% i zakończył dzień na pułapie 10.000 punktów. Jeszcze lepiej wypadł Nasdaq zwyżkujący o 2,4%. Sesję na plusie zakończyły wszystkie 30 blue chipy oraz 91% spółek z indeksu S&P500.
Niemniej jednak należy pamiętać, że optymizm graczy z Wall Street doprowadził do silnego wyśrubowania wycen amerykańskich akcji. Według danych Bloomberga relacja cena/zysk operacyjny dla indeksu S&P500 sięgnęła 21 i jest najwyższa od lipca 2002 roku. Ze względu na gigantyczne straty w sektorze finansowym klasyczny c/z buja w obłokach, gdzieś powyżej poziomu 140.
K.K.






























































