Handlujący walutami czekają już na komunikat FOMC, który o godzinie 19:15 czasu polskiego ogłosi wysokość oficjalnych stóp procentowych w USA. Jednakże dzisiejsza sesja wcale nie musi być spokojna, ponieważ swoje wyniki kwartalne opublikują dwa amerykańskie banki inwestycyjne: Golman Sachs i Lehman Brothers. Niepokój wzbudza zwłaszcza sytuacja tej drugiej firmy, co do której krążą plotki o kłopotach finansowych.
Wyjątkowo rozbieżne są też oczekiwania związane z poziomem stóp procentowych w USA. Inwestorzy oczekują cięcia o przynajmniej 1 pkt. proc, lecz wielu analityków i ekonomistów mówi o obniżce rzędu 50-75 pkt. bazowych. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby Bernanke postanowił zaskoczyć rynek i nie obniżył kosztów kredytu. Taka decyzja, choć wydaje się nieprawdopodobna, to ma swoje uzasadnienie w postaci wysokiej inflacji oraz drogich surowców, które grożą dalszymi wzrostami cen w gospodarce.
Biorąc pod uwagę dzisiejszy komunikat FOMC istotne mogą się okazać dane o inflacji cen producentów w USA. Ekonomiści oczekują, że wskaźnik ten w lutym zdecydowanie spadł, potwierdzając zaskakującą obniżkę inflacji konsumenckiej. Mniejsze znaczenie będą zapewne miały dane z budownictwa, które mają pokazać dalsze pogarszanie się koniunktury w tej branży.
O godzinie 10:10 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5777 dolara, czyli o 0,4% wyżej niż na poniedziałkowym zamknięciu kwotowań. Jen stracił na wartości 0,24%, a dolar był wyceniany na 97,58 jenów. Amerykańska waluta straciła za to względem funta, który był wyceniany na 2,0054$, czyli o 0,46% wyżej niż wczoraj.
Na rynku walutowym mówi się też o ewentualnej interwencji banków centralnych, które mogą wspólnie skupować amerykańską walutę, wzmacniając w ten sposób dolara. Prawdopodobieństwo takiej interwencji zmniejsza sytuacja w Japonii, gdzie tamtejszy parlament nie jest w stanie wybrać nowego szefa banku centralnego i w efekcie Bank Japonii pozostaje w fazie bezkrólewia.
K.K.

























































