Przyczyną tegorocznej słabości dolara była polityka Rezerwy Federalnej, która po sierpniowym kryzysie na rynku kredytowym trzykrotnie obniżyła stopy procentowe, redukując cenę pieniądza o 1 pkt. proc. Ponadto coraz gorsza sytuacja w budownictwie mieszkaniowym może skłonić amerykański bank centralny do kontynuowania ekspansywnej polityki monetarnej i to pomimo utrzymywania się stosunkowo wysokiej inflacji.
Na spadek wartości dolara zareagowały też banki centralne – według ostatnich danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego udział dolara w światowych rezerwach walutowych spadł do najniższego poziomu od 34 lat. Oznacza to, że instytucje monetarne rozpoczęły już proces dywersyfikacji swoich rezerw – czyli stopniowe zastępowania dolara przez euro, funty czy jeny.
Tymczasem odwrót od ryzyka wywołany serią spadków na światowych giełdach akcji ograniczył wśród inwestorów zainteresowanie transakcjami carry trade. W tego typu operacjach inwestorzy tanio pożyczają jeny, a następnie zamieniają je na bardziej dochodowe aktywa (np. akcje lub wysokooprocentowane obligacje). Jednakże wzrost awersji do ryzyka wywołany sierpniowym kryzysem na rynkach długu wywołał falę zamykania pozycji carry trade, co wiązało się z konieczności odkupienia pożyczonych wcześniej jenów. Silny popyt na japońską walutę doprowadził do jej aprecjacji – licząc od początku roku kurs USD/JPY obniżył się o 5,7%.
W poniedziałek o godzinie 9:10 na rynku walutowym dolara wyceniano na równe 112 jenów, czyli o 0,5% mniej niż wczoraj. Kurs EUR/USD pozostawał bez większych zmian na poziomie 1,4730$.
Handlujący walutami oczekują dzisiaj spokojnego dnia i niskich obrotów, ponieważ dzień wolny mają inwestorzy z Japonii, Filipin i Tajlandii. Z kolei gracze z Europy mogli sobie przedłużyć świąteczny urlop, korzystając z dogodnego kalendarza dni wolnych.
K.K.































































