W przeciągu ostatnich kilku dni dolar stracił względem euro prawie 2%, co w dużej mierze było efektem niejednoznacznego komunikatu amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Brak zdecydowania amerykańskich władz monetarnych odczytano jako niechęć do podwyższenia stóp procentowych, na co jeszcze w połowie miesiąca liczyło wielu inwestorów.
Do tego dołożyły się spekulacje na temat czwartkowej decyzji Europejskiego Banku Centralnego. Wielu analityków prognozuje, że w czwartek cena pieniądza w strefie euro pójdzie w górę o 25 pkt. bazowych. Byłaby to pierwsza podwyżka od ponad roku.
Efektem jest coraz mocniejsze euro – w poniedziałek o godzinie 10:00 rynek wyceniał europejską walutę na 1,5803 dolara, czyli o 0,2% wyżej niż w piątek. Jen zyskiwał na wartości już 0,9%, osiągając kurs 105,26 jenów za dolara.
Jednakże część analityków uważa, że obecna słabość dolara może być efektem ostrożności inwestorów, którzy pozbywają się „zielonego” przed publikacją danych z amerykańskiej gospodarki. W tym tygodniu kalendarium makroekonomiczne jest wyjątkowo bogate – dane o koniunkturze w przemyśle i sektorze usług oraz czerwcowy raport z rynku pracy pomogą zweryfikować lansowaną przez administrację i Fed tezę o poprawie koniunktury w amerykańskiej gospodarce. Według prognoz ekonomistów eksperyment ten może się zakończyć źle dla dolara.
K.K.




























































