REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

„Dobre” wyniki spółek doprowadziły do wzrostów na Wall Street

2010-04-29 22:14
publikacja
2010-04-29 22:14
Dodaj Bankier.pl w Google
W czwartek to podobno dobre wyniki amerykańskich korporacji stały za przeszło procentowymi wzrostami głównych indeksów. Tyle że największe spółki prezentujące dziś raporty kwartale często notowały spadki cen akcji.

W niemal wszystkich komentarzach można przeczytać, że problemy finansowe państw z południa Europy okazały się dziś mniej ważne od znakomitych jakoby wyników spółek. Przyjrzyjmy się więc konkretnym liczbom. Akcje Motoroli zdrożały o 3,5% po tym, jak spółka wypracowała „imponujący” zysk w kwocie 69 milionów dolarów, co daje całe trzy centy na akcję. To trzykrotnie więcej od oczekiwań analityków... spodziewających się jednego centa. Przychody Motoroli spadły o 6,1%, do pięciu miliardów dolarów i okazały się niższe od prognozowanych.

Po drugiej stronie rynku znalazły się walory Eastman Kodak, które przeceniono aż o 16%. Firma zarobiła w pierwszym kwartale 119 mln $, ale w całym roku spodziewa się straty. Zresztą sam wynik za ostatnie trzy miesiące okazał się o połowę niższy od rynkowego konsensusu. Z powodu wysokich cen ropy świetne wyniki zaprezentowały spółki naftowe: Exxon Mobile zwiększył zysk o 38% (do 6,3 mld $), zaś ConocoPhillips podwoił wynik netto. Ale kurs Exxona spadł o 1% (bo analitycy liczyli na jeszcze więcej), a walory ConocoPhillips zdrożały o 1,2%.

Największym rozczarowaniem były jednak rezultaty Procter & Gamble. Notowania tej wchodzącej w skład średniej przemysłowej spółki w trakcie sesji taniały nawet o 3%. Firma odnotowała taki sam wynik netto (2,6 mld $) jak rok wcześniej, ale przychody wzrosły mniej od oczekiwań. Aż o 30% zmniejszyły się zysk firmy Colgate-Palmlive, co jednak inwestorzy przyjęli ze zrozumieniem, przeceniając spółkę o skromne 0,2%.

Tak więc generalnie wyniki kwartalne można w najlepszym razie określić jako mieszane. Choć zaniżone prognozy analityków sprawiły, że jak dotąd 78% spółek wchodzących w skład indeksu S&P500 zaprezentowało wyniki lepsze od oficjalnego konsensusu i oczywiście zdecydowanie lepsze niż rok temu, gdy USA znalazły się w recesyjnym dołku. W związku z tym spece z Wall Street pospiesznie rewidują w górę szacunki całorocznych wyników finansowych 500 największych spółek.

To było dziś głównym paliwem napędzających wzrost cen akcji, który od dna z marca 2009 roku sięgnął już 78% w przypadku indeksu S&P500. „Korporacje są w nadzwyczajnej kondycji. Rentowność zbliża się do poziomów z roku 2007” – z pewną przesadą ocenił Carmine Grigoli z nowojorskiego Mizuho Securities USA. Ten optymizm pozwolił zignorować kolejne słabsze dane z urzędów pracy. Liczba noworejestrowanych bezrobotnych co prawda spadła o 11 tysięcy i wyniosła 448 tys., lecz był to rezultat gorszy od prognozowanych 440 tys. i zarazem wskazujący na ponowny spadek zatrudnienia w USA. Tymczasem niechęć Kongresu do przedłużania czasu wypłacania zasiłków (obecnie Amerykanie dostają „kuroniówkę” przez 99 tygodni!) sprawia, że w najbliższych miesiącach około miliona Amerykanów straci prawo do federalnego wsparcia, co zapewne negatywnie wpłynie na poziom konsumpcji.

K.K.
Źródło:
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~PIOTR
Jankesi szukaja "kwadratowych jaja" , żeby udowodnić światu, że u nich nie ma kryzysu; typowo Hollywodzkie podejście do rzeczywistości, tylko chyba Świat dojrzewa już do tego, żeby w "ściemy" nie wierzyć
infinum
No cóż, gdybym wcześniej nie pisał, to bym teraz nie mówił, ale że pisałem to powiem:
A nie mówiłem, że spadnie? :)

Teraz oczywiście Pan redaktor K. K. popełnił kolejne uzasadnienie dla zaistniałych wydarzeń: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Goldman-Sachs-znow-winny-spadkow-na-Wall-Street-2134555.html

Czy to już korekta?
No cóż, gdybym wcześniej nie pisał, to bym teraz nie mówił, ale że pisałem to powiem:
A nie mówiłem, że spadnie? :)

Teraz oczywiście Pan redaktor K. K. popełnił kolejne uzasadnienie dla zaistniałych wydarzeń: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Goldman-Sachs-znow-winny-spadkow-na-Wall-Street-2134555.html

Czy to już korekta? Moim zdaniem niewielka. S&P 500 spadnie pewnie do 1050-1070, a może i nawet nie aż tyle, a potem znowu powrócą na trochę wzrosty.

Pewnie tym razem rynki będą "pozytywnie reagować" w odpowiedzi na "Europejsko-Grecki sukces", który być może zostanie odtrąbiony za tydzień czy 2.

To są wszystko medialne wydarzenia, które nie mówią NIC o fundamentach i tym co realnie dzieje się w gospodarce. Rozsądek podpowiada, że lepiej jednak inwestować w oparciu o fundamenty, a nie plotki.
infinum
I po co w ogóle publikować takie komentarze?

Przecież jest jasne jak słońce, że skoro wczoraj były duże spadki, to dziś jest minimalne odreagowanie, a jutro znowu będzie zjazd w dół.

Już nawet nie mówię o fundamentach (które oczywiście są marne), ale to widać choćby z wykresu. Nawet gdyby była prawdziwa hossa (której
I po co w ogóle publikować takie komentarze?

Przecież jest jasne jak słońce, że skoro wczoraj były duże spadki, to dziś jest minimalne odreagowanie, a jutro znowu będzie zjazd w dół.

Już nawet nie mówię o fundamentach (które oczywiście są marne), ale to widać choćby z wykresu. Nawet gdyby była prawdziwa hossa (której przecież nie ma), to rynek porusza się falami i akurat przyszła kolej na spadek. Tu nie ma żadnej filozofii.

To czy jakiś analityk znajdzie sobie uzasadnienie dla tego 1% wzrostu, czy też nie, nie ma ŻADNEGO znaczenia, bo rynek nie na takiej zasadzie działa.

Czasami mam wrażenie, że już nawet pogodynka w TVP lepiej tłumaczy przyczyny zjawisk atmosferycznych niż niektórzy analitycy interpretują zjawiska na rynkach finansowych.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki