REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dlaczego obawy o chińską gospodarkę powodują pogrom na rynkach?

2015-08-24 22:01
publikacja
2015-08-24 22:01
Dodaj Bankier.pl w Google
Dlaczego obawy o chińską gospodarkę powodują pogrom na rynkach?
Dlaczego obawy o chińską gospodarkę powodują pogrom na rynkach?
/ ingimage

Złe sygnały z Chin spowodowały w poniedziałek załamanie na rynkach: spadały ceny akcji, surowców, notowania walut rynków wschodzących i ceny ropy. Dlaczego? Chiny importują około 11 proc. światowej ropy , 57 proc. miedzi i dwie trzecie rudy żelaza.

fot. Chinatopix / / EastNews

Kondycja Chin powoduje obawy przed spadkiem popytu, grozi globalnym spowolnieniem, a Pekin najwyraźniej nie radzi sobie z całą serią problemów, które trapią chińską gospodarkę. Według amerykańskiego ośrodka Stratfor "Chiny, być może, wchodzą w najtrudniejszy kryzys od czasów Deng Xiaopinga".

Panika na rynkach sprawiła, że wyparowało z nich 5 bilionów dol. Inwestorów i biznesmenów wystraszyły dane dotyczące chińskiej gospodarki: spada produkcja przemysłowa, inwestycje, notowania na giełdach - mimo interwencji władz na wielką skalę - a wskaźnik bezrobocia (oficjalnie 4 proc.) nie jest wiarygodny.

Wakacje na giełdzie

Na domiar złego Ludowy Bank Chin (bank centralny) nieoczekiwanie 11 sierpnia zdewaluował juana; decyzja ta i sposób jej zakomunikowania były tak niefortunne, że według Bloomberga i francuskiego dziennika finansowego "Les Echos" stało się to początkiem pogromu na rynkach.

Przez cały świat "przechodzi fala uderzeniowa", ponieważ dewaluacja juana postrzegana jest jako desperacka, lecz nieskuteczna próba zwiększenia eksportu - pisze "Les Echos". Słabsza waluta sprawia, że towary eksportowe są tańsze i bardziej konkurencyjne, ale posunięcie Pekinu skłania inne wschodzące gospodarki do dewaluacji, co grozi wojną walutową.

Bank centralny Chin musiał zresztą po dewaluacji juana przeznaczyć 200 mld dol. na zapobieganie dalszym, niepożądanym spadkom waluty. Nie tylko skala interwencji, ale też fakt, że bank interweniował po raz pierwszy na zagranicznych rynkach walutowych, mówi wiele o kondycji chińskiej gospodarki - pisze "Financial Times".

Przez siedem poprzednich tygodni Pekin wydał też około 200 mld dol. na podtrzymywanie cen akcji na giełdach. A gdy przyszedł "czarny poniedziałek" i szanghajski wskaźnik Shanghai Composite Index spadł o 8,5 proc., władze skapitulowały i nie zdecydowały się na interwencję - podaje "FT".

"Wygląda na to, że przywódcy w Pekinie z niejakim opóźnieniem uznali, że próba walki z rynkiem jest i za droga i, przede wszystkim, skazana na porażkę" - komentuje brytyjski dziennik.

Świat ogarnął niepokój nie tylko o brutalne hamowanie chińskiej gospodarki, ale też sytuację polityczną kraju i zdolność Pekinu do ratowania sytuacji - komentuje Stratfor.

Jeśli radykalnie wyhamuje druga co do wielkości gospodarka świata, spadnie popyt na surowce; zależne od ich eksportu kraje (przede wszystkim wschodzące rynki) będą tracić dochody z ich sprzedaży. W rezultacie na giełdach spadają akcje spółek wydobywczych, energetycznych i naftowych.

Cena amerykańskiej ropy (U.S. crude - WTI) spadła na Wall Street i po raz pierwszy od 2009 roku na zamknięciu utrzymała się poniżej psychologicznej bariery 40 dol. za baryłkę. "To nie reakcja na fundamentalne przesłanki rynku, lecz na Chiny" - powiedział analityk rynku ropy z Commerzbank Carsten Fritsch.

Ożywienie światowej gospodarki - jak wielokrotnie ostrzegał Międzynarodowy Fundusz Walutowy - jest bardzo kruche i zapaść Chin stanowi globalne zagrożenie.

Toteż największe od ponad ośmiu lat spadki na chińskich parkietach (byłyby wyższe, gdyby nie zawieszano notowań spółek, których akcje straciły ponad 10 proc.) pociągnęły w dół rynki azjatyckie i europejskie; sprawiły, że Wall Street zareagowało już na otwarciu; najważniejszy indeks Dow Jones stracił początkowo 5,75 proc., a Nasdaq 7,72 proc.

W Europie w pewnym momencie spadki były rekordowe: ponad 7 proc. straciły na jakiś czas giełdy we Frankfurcie, Madrycie, Amsterdamie, Brukseli, a indeksy w Lizbonie i Paryżu ponad 8 proc. Paneuropejski indeks FTSEurofirst 300 zakończył dzień stratą 5,4 proc. Giełda londyńska na zamknięciu straciła 4,67 proc., frankfurcka 4,70 proc., a paryska 5,35 proc. Na Wall Street - pod koniec notowań - Dow Jones tracił 4,01 proc., a Nasdaq - 3,97 proc.

O sytuacji na globalnych rynkach finansowych poinformowano prezydenta Baracka Obamę - powiedział rzecznik Białego Domu Josh Earnest; dodał, że Waszyngton naciska na Pekin, by nakłonić go do wprowadzenia reform finansowych.

Prezydent Francji Francois Hollande pośpieszył z zapewnieniami, że "światowa gospodarka jest wystarczająco solidna", by przetrwać kryzys na giełdach, a jej wzrost "nie jest związany jedynie z sytuacją w Chinach".

Na ratunek rynkom może - zdaniem Bloomberga - przyjść jedynie bank centralny Chin. Ma on nadal rezerwy walutowe warte około 3,9 bilionów dol., a główna stopa procentowa wynosi 4,85 proc. A więc "ma on szeroki arsenał środków polityki monetarnej do dyspozycji" - pisze Bloomberg. Radykalne posunięcia banku mogłyby "przywrócić zaufanie na rynkach" - uważa główny ekonomista ING Rob Carnell.

Ludowy Bank Chin mógłby więc obniżyć stopy procentowe. Posunięcie takie tym bardziej pożądane, że inne banki centralne nie mają już pola manewru, by ratować gospodarkę: "według JPMorganChase główne stopy procentowe w rozwiniętych gospodarkach wynoszą teraz średnio zaledwie 0,22 proc.". Banki te nie mają też wielkich rezerw, bo wydały kolosalne sumy na skupowanie aktywów, usiłując skłonić banki do udzielania kredytów i ożywienia gospodarki.

Tylko Chiny mogą przerwać spiralę spadków notowań, paniki i zawirowań na rynkach walutowych - mówi w rozmowie z Bloombergiem szef strategii inwestycyjnych AMP Capital Investors Shane Oliver. "To jedyny wielki kraj, który ma teraz siłę rażenia" - konkluduje. (PAP)

fit/ mc/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rodzinne urodziny Zygmunta Solorza we Florencji. Czy to zwiastun końca sporu o sukcesję?
Tematy

Komentarze (18)

dodaj komentarz
~plazowicz
A niby dlaczego chiński rząd i ich isntytucje mają na to jakoś reagować? Bedzie krach i sytuacja się oczyści. Dla nich to korzystne. Juan osłabi się i nie będą musieli sztucznie zwalać jego kursu, narażając się na psucie stosunków z USA i Japonią. Mają olbrzymie rezerwy walutowe, które w warunkach kryzysu mogą pomnożyć, rozsądnie A niby dlaczego chiński rząd i ich isntytucje mają na to jakoś reagować? Bedzie krach i sytuacja się oczyści. Dla nich to korzystne. Juan osłabi się i nie będą musieli sztucznie zwalać jego kursu, narażając się na psucie stosunków z USA i Japonią. Mają olbrzymie rezerwy walutowe, które w warunkach kryzysu mogą pomnożyć, rozsądnie inwestując, chociazby w nowoczesną infrastrukturę jak elektrownie atomowe czy odpowiedniki TGV oraz badania i naukę.
~coroner
Światowy folwark sterowany przez kartel bankowo polityczny, wyraźnie daje znać o swojej sile i władzy nad nami, i nie potrzebne im są tam jakieś tam nasze brednie o (NWO) Nowym porządku świata. Oni ten poziom w tej grze dawno osiągnęli. Obecnie przechodzą do drugiego poziomu w tej grze „Całkowite zniewolenie społeczeństw przez Światowy folwark sterowany przez kartel bankowo polityczny, wyraźnie daje znać o swojej sile i władzy nad nami, i nie potrzebne im są tam jakieś tam nasze brednie o (NWO) Nowym porządku świata. Oni ten poziom w tej grze dawno osiągnęli. Obecnie przechodzą do drugiego poziomu w tej grze „Całkowite zniewolenie społeczeństw przez dług” Jednocześnie wprowadzają ten folwark światowy pod sztandarami: Wojny handlowe, wojny walutowe zimne wojny. Do prawdziwej wojny światowej ich ulubionej zagrywki która tylko mogła się wykluć w ich psychopatycznych umysłach. A my zachowujemy się jak ślepcy w stajni Augiasza.
~andrea
Jeżeli taka tendencja się utrzyma , to surowce same w sobie wymuszą wzrost kosztów pracy ! Ktoś spyta dlaczego ? Pytanie jest retoryczne i odpowiedź nadejdzie na przełomie roku ! Wielki i praktycznie leniwy " zachód " wysysa tania siłę roboczą z krajów Europy wschodniej i środkowej ! A tam płaca ciągle rośnie , w tym i Jeżeli taka tendencja się utrzyma , to surowce same w sobie wymuszą wzrost kosztów pracy ! Ktoś spyta dlaczego ? Pytanie jest retoryczne i odpowiedź nadejdzie na przełomie roku ! Wielki i praktycznie leniwy " zachód " wysysa tania siłę roboczą z krajów Europy wschodniej i środkowej ! A tam płaca ciągle rośnie , w tym i w naszym " pięknie zrujnowanym kraju ".Dojdzie do zmiany proporcji kosztów pracy , do cen surowców i to drastycznie wysoko ! Co z opłacalnością , ot pytanie ? ! Może nasi analitycy ,tym zagadnieniem się już teraz , zajmą ?! Już czas panowie !
~WiernyLeming
Nie boje sie o moje pieniądze bo thuske POmoze akcjonariuszom tak jak frankowiczom i odkupi akcje po cenie nabycia.
~RT666
Mysle, ze to wielkie korporacje i spekulanci powoduja te paniczne ruchy. W gospodarce nic takiego sie nie dzieje. Chiny jednak wydaja sie byc autentyczne: to skutek komunistycznego sterowania gospodarka. A w Polsce permanentna bieda to skutek kretynizmu polityków - od Rostowskiego i Tuska az po himalaje kretynizmu PSL i PiSu. Moze Mysle, ze to wielkie korporacje i spekulanci powoduja te paniczne ruchy. W gospodarce nic takiego sie nie dzieje. Chiny jednak wydaja sie byc autentyczne: to skutek komunistycznego sterowania gospodarka. A w Polsce permanentna bieda to skutek kretynizmu polityków - od Rostowskiego i Tuska az po himalaje kretynizmu PSL i PiSu. Moze pozyczyc madrych i wyksztalconych ludzi z zagranicy? Wyksztalconych w Harvard Business School, Priceton i LSE, a nie na katechezie?
~chlopczybaba
Zdaje się Rostowski jest z LSE.
~Adam222
Rzeczywiście te 11% ma takie znaczenie, że przeceniono ropę o 50%. Znowu bajki. Chciałbym aby w Polsce było tak źle jak w Chinach. Ich PKB to tylko 7% a nasz to aż 3,5%.
~ek
Brednie wypisuje stratfor i inne tego typu propagandowe think-kanki. Napompowali bańke to teraz przekluli ją -spadły gieldy do poziomu grudniowego i nic się nie stało Widać jak USraelscy kwiczą i sr.. dostają by wywołać kolorową rewoltę w Chinach ale są za ciency, ich miłujące demokrację tomahawki i F16 nawet do Chin nie dolecą
~12
Każda informacja jest dobra aby przecenić akcje. Potem te akcje tanio kupić i znowu sprzedać.
Taka to nasza giełda wirtualne wyceny spółek i wirtualne analizy naszych smutnych analityków.
~walsie
Pięć bilionów zostało wyciągnięte z doopy i tam też wróciło.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki