2009-02-04 06:00 Źródło: Rynek Kapitałowy
Czy warto korzystać z rekomendacji analityków?
Rekomendacje giełdowe
to porady, które mają
pomóc w podejmowaniu
decyzji inwestycyjnych.
W Polsce wydają je
m.in.: DM IDMSA,
Unicredit CA IB,
Millennium DM,
Deutsche Bank. Zetknął
się z nimi niemal każdy
inwestor. Niekorzystna
koniunktura na rynkach
przyczynia się do
zaniżenia wyceny wielu
wartościowych spółek,
a większość inwestorów
nie ma czasu
na skomplikowane
analizowanie sytuacji
niemal czterystu firm
notowanych na GPW.
Czy warto wówczas
korzystać z rekomendacji
analityków?
Najtrafniejsze rekomendacje
na pewno mogą ustrzec inwestora
przed stratą kapitału,
tylko jak je znaleźć? Marcin Gomoła,
przewodniczący utworzonej przy
GPW Rady Edukacji i Ładu Informacyjnego
przyznaje, że często zdarzają
się sytuacje, w których zarządzający
wydają twardą rekomendację nie podając
jej przesłanek, a często będąc
wkonflikcie interesów lub w inny sposób
nie będąc w pełni niezależnymi
w formułowaniu publicznych sądów
i opinii. Bywa również tak, że analitycy
znacząco różnią się w ocenie tej
samej spółki, dlatego inwestorzy nie
powinni sugerować się pojedynczymi
zaleceniami.
Dlatego, jak uważa Edyta Gajda z Auxilium, każda wypowiedź analityka powinna stanowić jedynie kolejną informację, sugestię, a nie być wyrocznią wpływającą na ostateczne decyzje inwestycyjne. Wszyscy powinni interpretować wypowiedzi analityków oraz dziennikarzy po swojemu i traktować je jako źródło dodatkowych informacji, a nie wskazówki inwestycyjne. Stara szkoła giełdowa uczy, że najważniejsze informacje pomocne przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych pochodzą z samej spółki, odnoszą się do jej wyników i wskaźników finansowych oraz realizowanej strategii. Oczywiście, zauważa Gajda, nie bez znaczenia jest tu zachowanie całego rynku, tak jak jest to obecnie, gdy obserwujemy niepokojące doniesienia na temat gospodarki światowej oraz rynku amerykańskiego.
Sprawa jednego raportu
Analitycy UniCredit CA IB wywołali wlistopadzie burzę, wyznaczając cenę docelową akcji Lotosu na 0 zł. Zaraz po tym Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) podjęła czynności, które miały wykazać, czy na warszawskim parkiecie doszło do nieprawidłowości polegających na manipulacji instrumentem finansowym. Badaniu poddany zostanie raport UniCredit, który obniżył cenę docelową dla akcji Lotosu do zera. KNF ustaliło, że nie doszło do manipulacji kontraktami terminowymi i kursem akcji.
Przypomnijmy: analityk UniCredit Robert Rethy obniżył cenę docelową jednej akcji spółki do zera z 25 zł i podtrzymał rekomendację „sprzedaj”, wskazując, że jest ponad 50-procentowe prawdopodobieństwo, że Lotos nie przetrwa w obecnej strukturze. Podczas gdy KNF zajęło się zbadaniem tej sytuacji, zarząd gdańskiej spółki uznał wnioski zawarte w raporcie za bezpodstawne i zapowiedział wystąpienie o ochronę praw spółki na drodze prawnej. Spółka zdecydowanie protestowała przeciw sugestii o możliwym bankructwie. „Raport UniCredit jest nie tylko nieprawdziwy, ale próbuje zdyskredytować firmę, która jest w dobrej kondycji. Zarząd przychyla się do opinii, że to nie jest spekulacja, tylko kierunkowe działanie. To jest próba wrogiego wezwania na akcje” – odpierał zarzuty prezes Lotosu Paweł Olechnowicz podczas konferencji prasowej. Z rekomendacją UniCredit nie zgodziło się także Ministerstwo Skarbu, które posiada prawie 60 proc. akcji Lotosu.
Inwestorzy czują się zmanipulowani
Magdalena Grzybowska z Financial
PR Manager Lighthouse Consultants
uważa, że rekomendacje powinny być
jednym z podstawowych narzędzi ułatwiającym
inwestorom ocenę kondycji
przedsiębiorstwa i oszacowanie
ceny jego akcji w przyszłości. – Część
inwestorów sądzi jednak, że przekazywane
do publicznej wiadomości rekomendacje
nie są obiektywne i służą
interesom instytucji zatrudniającej
analityka sporządzającego dokument.
Inwestorzy często czują się zmanipulowani
przez analityków. Dzieje się tak
szczególnie, gdy na rynku mamy
do czynienia z długotrwałymi spadkami
cen akcji – mówi Grzybowska.
Podczas dobrej koniunktury, gdy ceny akcji rosły, niemal każda rekomendacja kupna akcji była trafna, a analitycy licytowali się jedynie podwyższając prognozowane ceny poszczególnych akcji. Bessa zweryfikowała wartość zaleceń w dół.
Analitycy często unikają rekomendacji sprzedaży, w związku z tym biura maklerskie wydają pozytywne rekomendacje nawet w momencie, gdy ceny akcji spadają o kilkadziesiąt procent. Z kolei, gdy przecena akcji zbiera już solidne żniwo na rynku, analitycy zaczynają wydawać całkowicie przeciwstawne rekomendacje obniżając cenę docelową akcji nawet do zera, jak pokazuje ostatnia kontrowersyjna rekomendacja wydana Grupie Lotos przez UniCredit. Również ING Securities obniżył cenę docelową dla tej spółki z 42,7 zł do 9 zł. Takie rozbieżności w ocenie perspektyw danej spółki budzą zdziwienie i prowokują do pytań o rzetelność prognoz bądź nawet możliwość manipulacji kursem akcji.
– W ostatnich tygodniach zaufanie inwestorów do rekomendacji domów maklerskich wyraźnie spadło. Z pewnością nie należy do nich podchodzić bezkrytycznie. Inwestorów najbardziej interesuje zweryfikowana w praktyce wartość rekomendacji a media publikują rankingi analityków i domów maklerskich, których zalecenia w największym stopniu znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistej wycenie rynkowej – mówi Grzybowska.
Rekomendacje to tylko wskazówki
Tomasz Maślanka, partner zarządzający
w Certus Capital uważa, że inwestorzy
nie powinni podejmować decyzji
bazując wyłącznie na rekomendacjach
analityków – historia dowodzi bowiem,
iż to droga prowadząca do strat.
– Wycena spółki, będąca uwieńczeniem raportu, to w głównej mierze skwantyfikowany, subiektywny osąd analityka dotyczący przyszłości spółki i jej prognozowanych wyników. Projekcje finansowe są obarczone bardzo dużym ryzykiem i należy podchodzić do nich z dużą ostrożnością – mówi Tomasz Maślanka. – Szczególnie we współczesnym, niezwykle dynamicznym otoczeniu gospodarczym, w którym sytuacja makroekonomiczna, determinująca pozycje podmiotów gospodarczych, zmienia się bardzo szybko i gwałtownie – dodaje.
Uważa ponadto, iż wiarygodne oszacowanie przepływów pieniężnych na kilka lat w przód graniczy z cudem. Za przykład – zdaniem Maślanki – może posłużyć sytuacja deweloperów, którzy są bardzo mocno uzależnieni od sytuacji na rynku kredytowym: jeszcze kilkanaście miesięcy temu niemal nikt nie spodziewał się kryzysu na taką skalę, w związku z czym projekcje finansowe dotyczące przedstawicieli tej branży były bardzo optymistyczne.
Teraz sytuacja jest odmienna, a kursy rynkowe akcji deweloperów są nawet na poziomie 1/10 ceny docelowej rekomendowanej przez analityków jeszcze w ubiegłym roku (np. w raporcie UniCredit CAIB dotyczącym LC Corp z 24 września 2007, akcje tej spółki wyceniono na 5,80 zł, a obecna cena wynosi 64 gr.). Casus Lotosu potwierdza mocno subiektywny charakter raportów: w listopadzie CAIB uznało akcje tej spółki za bezwartościowe, natomiast analitycy DM BZWBK, posługując się trzema różnymi metodami, uzyskali trzy skrajnie odmienne wartości jednego waloru – ujemną, 12,6 zł i 38 zł. Co ciekawe, w lipcowym raporcie UniCredit CAIB oszacował wartość Lotosu na ok. 3 mld zł (25 zł/akcję), zaś IDM na ok. 4 mld zł (34,5 zł/akcję) – jak widać rozpiętość wyników w relatywnie krótkim okresie jest bardzo duża.
– Inwestor, który chciałby opierać swoje decyzje o raporty analityków dotyczące Lotosu, musiałby w przeciągu zaledwie sześciu miesięcy kilkunastokrotnie zmieniać swoją pozycję. W tym miejscu można pokusić się o analogię miedzy giełdą a zakładami bukmacherskimi – w obu przypadkach – puentuje Maślanka – przed podjęciem decyzji warto posłuchać opinii ekspertów, natomiast ostatecznie trzeba zadecydować samodzielnie.
Agnieszka Grabuś | redakcja@rk.pl
Magdalena Grzybowska: Część inwestorów sądzi, że przekazywane do publicznej wiadomości rekomendacje nie są obiektywne i służą interesom instytucji zatrudniającej analityka sporządzającego dokument. Inwestorzy często czują się zmanipulowani przez analityków. Dzieje się tak szczególnie, gdy na rynku mamy do czynienia z długotrwałymi spadkami cen akcji.
Tomasz Maślanka: Wycena spółki, będąca uwieńczeniem raportu, to w głównej mierze skwantyfikowany, subiektywny osąd analityka dotyczący przyszłości spółki i jej prognozowanych wyników. Projekcje finansowe są, jak powszechnie wiadomo, obarczone bardzo dużym ryzykiem i należy podchodzić do nich ze sporą dozą ostrożności.
Zgodnie z „Rozporządzeniem Ministra Finansów... |
|
| ...z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców” rekomendacjami są raporty, analizy lub innego typu informacje, zalecające lub sugerujące, bezpośrednio lub pośrednio, określone zachowania inwestycyjne co do instrumentów finansowych lub emitenta instrumentów finansowych, w tym opinie odnoszące się do bieżącej lub przyszłej wartości lub ceny instrumentów finansowych. Biura maklerskie publikują raporty analityczne oraz wydają rekomendacje dla spółek publicznych, które kierowane są do inwestorów i stanowią dla nich podstawę decyzji inwestycyjnych |
Dlatego, jak uważa Edyta Gajda z Auxilium, każda wypowiedź analityka powinna stanowić jedynie kolejną informację, sugestię, a nie być wyrocznią wpływającą na ostateczne decyzje inwestycyjne. Wszyscy powinni interpretować wypowiedzi analityków oraz dziennikarzy po swojemu i traktować je jako źródło dodatkowych informacji, a nie wskazówki inwestycyjne. Stara szkoła giełdowa uczy, że najważniejsze informacje pomocne przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych pochodzą z samej spółki, odnoszą się do jej wyników i wskaźników finansowych oraz realizowanej strategii. Oczywiście, zauważa Gajda, nie bez znaczenia jest tu zachowanie całego rynku, tak jak jest to obecnie, gdy obserwujemy niepokojące doniesienia na temat gospodarki światowej oraz rynku amerykańskiego.
|
Zdecydowana większość rekomendacji, to rekomendacje oparte na chłodnych kalkulacjach – uważa Marek Zuber z Deus Partners. Nie opłaca się po prostu oszukiwać inwestorów w wydawanych rekomendacjach – dodaje. |
Sprawa jednego raportu
Analitycy UniCredit CA IB wywołali wlistopadzie burzę, wyznaczając cenę docelową akcji Lotosu na 0 zł. Zaraz po tym Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) podjęła czynności, które miały wykazać, czy na warszawskim parkiecie doszło do nieprawidłowości polegających na manipulacji instrumentem finansowym. Badaniu poddany zostanie raport UniCredit, który obniżył cenę docelową dla akcji Lotosu do zera. KNF ustaliło, że nie doszło do manipulacji kontraktami terminowymi i kursem akcji.
Przypomnijmy: analityk UniCredit Robert Rethy obniżył cenę docelową jednej akcji spółki do zera z 25 zł i podtrzymał rekomendację „sprzedaj”, wskazując, że jest ponad 50-procentowe prawdopodobieństwo, że Lotos nie przetrwa w obecnej strukturze. Podczas gdy KNF zajęło się zbadaniem tej sytuacji, zarząd gdańskiej spółki uznał wnioski zawarte w raporcie za bezpodstawne i zapowiedział wystąpienie o ochronę praw spółki na drodze prawnej. Spółka zdecydowanie protestowała przeciw sugestii o możliwym bankructwie. „Raport UniCredit jest nie tylko nieprawdziwy, ale próbuje zdyskredytować firmę, która jest w dobrej kondycji. Zarząd przychyla się do opinii, że to nie jest spekulacja, tylko kierunkowe działanie. To jest próba wrogiego wezwania na akcje” – odpierał zarzuty prezes Lotosu Paweł Olechnowicz podczas konferencji prasowej. Z rekomendacją UniCredit nie zgodziło się także Ministerstwo Skarbu, które posiada prawie 60 proc. akcji Lotosu.
Inwestorzy czują się zmanipulowani
Przed podjęciem decyzji inwestycyjnej warto: |
|
|
Podczas dobrej koniunktury, gdy ceny akcji rosły, niemal każda rekomendacja kupna akcji była trafna, a analitycy licytowali się jedynie podwyższając prognozowane ceny poszczególnych akcji. Bessa zweryfikowała wartość zaleceń w dół.
Analitycy często unikają rekomendacji sprzedaży, w związku z tym biura maklerskie wydają pozytywne rekomendacje nawet w momencie, gdy ceny akcji spadają o kilkadziesiąt procent. Z kolei, gdy przecena akcji zbiera już solidne żniwo na rynku, analitycy zaczynają wydawać całkowicie przeciwstawne rekomendacje obniżając cenę docelową akcji nawet do zera, jak pokazuje ostatnia kontrowersyjna rekomendacja wydana Grupie Lotos przez UniCredit. Również ING Securities obniżył cenę docelową dla tej spółki z 42,7 zł do 9 zł. Takie rozbieżności w ocenie perspektyw danej spółki budzą zdziwienie i prowokują do pytań o rzetelność prognoz bądź nawet możliwość manipulacji kursem akcji.
– W ostatnich tygodniach zaufanie inwestorów do rekomendacji domów maklerskich wyraźnie spadło. Z pewnością nie należy do nich podchodzić bezkrytycznie. Inwestorów najbardziej interesuje zweryfikowana w praktyce wartość rekomendacji a media publikują rankingi analityków i domów maklerskich, których zalecenia w największym stopniu znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistej wycenie rynkowej – mówi Grzybowska.
Rekomendacje to tylko wskazówki
Pamiętaj: |
|
|
– Wycena spółki, będąca uwieńczeniem raportu, to w głównej mierze skwantyfikowany, subiektywny osąd analityka dotyczący przyszłości spółki i jej prognozowanych wyników. Projekcje finansowe są obarczone bardzo dużym ryzykiem i należy podchodzić do nich z dużą ostrożnością – mówi Tomasz Maślanka. – Szczególnie we współczesnym, niezwykle dynamicznym otoczeniu gospodarczym, w którym sytuacja makroekonomiczna, determinująca pozycje podmiotów gospodarczych, zmienia się bardzo szybko i gwałtownie – dodaje.
Uważa ponadto, iż wiarygodne oszacowanie przepływów pieniężnych na kilka lat w przód graniczy z cudem. Za przykład – zdaniem Maślanki – może posłużyć sytuacja deweloperów, którzy są bardzo mocno uzależnieni od sytuacji na rynku kredytowym: jeszcze kilkanaście miesięcy temu niemal nikt nie spodziewał się kryzysu na taką skalę, w związku z czym projekcje finansowe dotyczące przedstawicieli tej branży były bardzo optymistyczne.
Teraz sytuacja jest odmienna, a kursy rynkowe akcji deweloperów są nawet na poziomie 1/10 ceny docelowej rekomendowanej przez analityków jeszcze w ubiegłym roku (np. w raporcie UniCredit CAIB dotyczącym LC Corp z 24 września 2007, akcje tej spółki wyceniono na 5,80 zł, a obecna cena wynosi 64 gr.). Casus Lotosu potwierdza mocno subiektywny charakter raportów: w listopadzie CAIB uznało akcje tej spółki za bezwartościowe, natomiast analitycy DM BZWBK, posługując się trzema różnymi metodami, uzyskali trzy skrajnie odmienne wartości jednego waloru – ujemną, 12,6 zł i 38 zł. Co ciekawe, w lipcowym raporcie UniCredit CAIB oszacował wartość Lotosu na ok. 3 mld zł (25 zł/akcję), zaś IDM na ok. 4 mld zł (34,5 zł/akcję) – jak widać rozpiętość wyników w relatywnie krótkim okresie jest bardzo duża.
– Inwestor, który chciałby opierać swoje decyzje o raporty analityków dotyczące Lotosu, musiałby w przeciągu zaledwie sześciu miesięcy kilkunastokrotnie zmieniać swoją pozycję. W tym miejscu można pokusić się o analogię miedzy giełdą a zakładami bukmacherskimi – w obu przypadkach – puentuje Maślanka – przed podjęciem decyzji warto posłuchać opinii ekspertów, natomiast ostatecznie trzeba zadecydować samodzielnie.
Agnieszka Grabuś | redakcja@rk.pl
Magdalena Grzybowska: Część inwestorów sądzi, że przekazywane do publicznej wiadomości rekomendacje nie są obiektywne i służą interesom instytucji zatrudniającej analityka sporządzającego dokument. Inwestorzy często czują się zmanipulowani przez analityków. Dzieje się tak szczególnie, gdy na rynku mamy do czynienia z długotrwałymi spadkami cen akcji.
Tomasz Maślanka: Wycena spółki, będąca uwieńczeniem raportu, to w głównej mierze skwantyfikowany, subiektywny osąd analityka dotyczący przyszłości spółki i jej prognozowanych wyników. Projekcje finansowe są, jak powszechnie wiadomo, obarczone bardzo dużym ryzykiem i należy podchodzić do nich ze sporą dozą ostrożności.
- Czy warto korzystać z rekomendacji analityków? Autor: ~Ingor 2009-02-04 23:34
- Ja nie słucham analityków którzy nie przesli przez minikryzysy - a obecnie co drugi wrózy z fusów (statystyki,zachowań historycznych) dlatego ciagle słyszymy o porównaniach np. do wkl kryzysu, japonii (..)
- Czy warto korzystać z rekomendacji analityków? Autor: ~parpa 2009-02-04 23:19
- zastanawia mnie od czego w Polsce jest Agencj Wywiadu. Jeśli ten Robert Rerthy z UniCredito dał taką wycenę na czyjeś zlecenie, to przecież powinni się nim zająć. To zresztą dziwne, że UniCredit tak b (..)
- Czy warto korzystać z rekomendacji analityków? Autor: ~gosu 2009-02-04 21:43
- Warto korzystać. Jeśli jest rekomendacja "kupuj" to trzeba sprzedawać przy najbliższej możliwej okazji, a jak jest rekomendacja "sprzedaj" to trzeba szybko kupowac:) Tak jest napra (..)
- Czy warto korzystać z rekomendacji analityków? Autor: ~Jan 2009-02-04 21:30
- Ciekawe kiedy tzw. wielki Premier zablokuje patologiczny KONKORDAT !? Ile kosztuje POLSKIEGO podatnika tzw. złodziejski konkordat 5 miliardów 8 a może więcej tam szukać kasy na służbę zdrowia ! , b (..)
- Re: Czy warto korzystać z rekomendacji analityków? Autor: ~NIGDY 2009-02-04 21:16
- NIGDY .................................................................................................Tylko sam .
- Re: Czy warto korzystać z rekomendacji analityków? Autor: valdio561 2009-02-04 21:04
- Niedawno PKO mialo rekomendacje kupuj cena docelowa 40 zł. Ja marzę żeby teraz chociaż do 30 odbiło.......Także widać jaką mają idioci trafność decyzji
- ZNALAZŁEM!!! SYSTEM do SPEKULACJI,link skopiuj i wklej w pasku: Autor: ~wawer 2009-02-04 20:57
- http://gielda.onet.pl/1,59,8,53187775,142868776,6106130,0,forum2.html
- Czy warto korzystać z rekomendacji analityków? Autor: ~Rafał 2009-02-04 20:21
- Osobiście nie mam zbyt wysokiego zdania na temat analityków, szczególnie słuchając ich wypowiedzi w telewizji. Opierają się na bardzo płytkich przesłankach. Podają w żaden sposób nie sprawdzone opinie (..)
- JAK ZARABIAĆ NA GIEŁDZIE? ODP: link, skopiuj i wklej w pasku adres Autor: ~hubi 2009-02-04 19:40
- http://gielda.onet.pl/1,59,8,53187775,142868776,6106130,0,forum2.html
- Czy warto korzystać z rekomendacji analityków? Autor: ~sprawiedliwy 2009-02-04 19:03
- Mam pytanie 6 miesięcy temu pojechałem do banku z zamiarem skorzystania z kredytu na mieszkanie w złotówkach ale niestety tak mnie zaczarował pseudo analitykodoradca że namówił na kredyt we frankach (..)




Dodaj komentarz