Wczoraj amerykańscy inwestorzy zupełnie zignorowali bardzo złe dane z przemysłu i zabrali się do intensywnego kupowania akcji. Wzięciem cieszyły się zwłaszcza walory firm technologicznych, które przez niektórych analityków są postrzegane jako mocno niedowartościowane.
Nikt też nie przejmował się nadal rekordowo wysokimi cenami ropy naftowej, które mogą okazać się bardzo poważnym zagrożeniem dla kruchego wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem dzisiaj swoje prognozy dotyczące ceny tego surowca podwyższył Goldman Sachs – zdaniem specjalistów z tego banku inwestycyjnego kurs baryłki ropy wzroście w tym roku do 141 dolarów.
Zagrożeniem dla kontynuacji wzrostów mogą też być dane z budownictwa mieszkaniowego, które według ekonomistów pokażą dalszy spadek liczby nowych budów, co dalej będzie pogarszać sytuację w całej gospodarce.
Analitycy nie spodziewają się też niczego dobrego po nastrojach konsumentów – majowy odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan ma symbolicznie wzrosnąć do 63 pkt. W kwietniu wskaźnik ten spadł do poziomu 62,6 pkt. co było najgorszym odczytem od 1982 roku.
Tymczasem o godzinie 13:30 kontrakty terminowe na indeks S&P500 zwyżkowały o 0,2%, osiągając wartość 1.427 pkt. Futures na Nasdaq zyskiwały 0,1%.
K.K.































































