Kolejne wyniki finansowe zdają się potwierdzać tezę, że firma zmarłego w zeszłym roku Steve’a Jobsa opatentowała urządzenie pozwalające zamieniać krzem w złoto. W poprzednim kwartale obrachunkowym Apple podwoił zyski i kolejny raz zszokował analityków.
Ci ostatni powoli stają się kultystami „Jabłka” tak samo jak jego klienci. Wśród 54 rekomendacji zebranych przez portal marketwatch.com nie ma ani jednej negatywnej. 42 zaleceniom kupna towarzyszy osiem „przeważaj” i cztery „trzymaj”. Także inwestorzy zdają się dzielić na tych, którzy już mają akcje Apple Inc. i na tych, którzy dopiero będą je mieli.
Choć to wygląda na bańkę spekulacyjną, to "rozentuzjazmowanemu inwestoriatowi" nie ma się co dziwić. Po ogłoszeniu wyników za ostatni kwartał kurs Apple w handlu posesyjnym podskoczył o ponad 7%, ustanawiając nowy rekord wszech czasów. Za akcję tej znanej „firmy sadowniczej” trzeba już zapłacić 450 dolarów, czyli pięć razy tyle co trzy lata temu.
Notowania akcji Apple Inc.
Jednakże kiedy popatrzymy na twarde dane finansowe, applemania staje się bardziej zrozumiała. Tylko w czwartym kwartale zysk netto wzrósł o 118% a przychody o 73%. W trzy miesiące Apple zarobiło na czysto 13,1 mld dolarów, czyli 13,87 USD na jedną akcję. To wynik o 38% wyższy od mediany prognoz analityków.
Te rewelacyjne wyniki to efekt globalnego szaleństwa, jakie zapanowało na punkcie produktów sygnowanych nadgryzionym jabłkiem. Tylko w czwartym kwartale skusiły one kilkadziesiąt milionów ludzi na całym świecie. W tym okresie sprzedano 37 milionów iPhone'ów, podwojono zbyt iPadów do niemal 15,5 mln oraz znaleziono nabywców na 5,5 mln sztuk Maców. Apple operowała na fantastycznej marży wynoszącej 44,7% wobec 38,5% rok wcześniej.
Apple Inc. jest obecnie wyceniany na nieco ponad 11-krotność prognozowanych tegorocznych zysków. Nie jest to wycena wygórowana, zwłaszcza jeśli by wziąć pod uwagę potencjał spółki, która w rok jest w stanie podwoić zyski, czym regularnie zaskakuje wytrawnych analityków.
Z drugiej strony żadna hossa nie trwa wiecznie i trudno oczekiwać, aby spółka o kapitalizacji sięgającej 400 miliardów dolarów nadal rozwijała się w tak imponującym tempie. Trzeba też pamiętać, że ponadprzeciętna marża i błyskawicznie rosnąca sprzedaż już ściągnęła na rynek konkurentów, którzy również chcą zarobić na smartfonach i tabletach.
Na razie piękny sen akcjonariuszy Apple trwa w najlepsze. Analitycy spodziewają się, że kurs spółki do końca roku przekroczy 500 USD. Wówczas Apple zdetronizowałaby naftowego giganta Exxon Mobil i stała się największą firmą świata pod względem kapitalizacji. Podobno giełda jest jedyną znaną maszyną do wyceniania marzeń, ale jest też niezawodnym środkiem trzeźwiejącym dla zbyt optymistycznych inwestorów.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
Zobacz też:
» Apple od pestki do jabłoni
» Jak powstała potęga firmy Apple
» Apple przegonił Nokię na rynku smartphone'ów
» Apple od pestki do jabłoni
» Jak powstała potęga firmy Apple
» Apple przegonił Nokię na rynku smartphone'ów




























































