Inwestorzy znowu boją się kupować akcje instytucji finansowych, które jeszcze wczoraj zyskiwały pod wpływem nowego planu Rezerwy Federalnej. Jednakże doniesienia z funduszu ze stajni Carlyle Capital, który splajtował na inwestycjach w amerykańskie obligacje hipoteczne, przypomniały o potencjalnym ryzyku czającym się w bilansach europejskich banków. W rezultacie kurs szwajcarskich banków UBS i Credit Suisse obniżyły się po 3,8%, akcje niemieckiego Commerzbanku przeceniono o 5,3%, zaś walory Royal Bank of Scotland straciły na wartości 4,6%.
Efektem obaw o stan rynku kredytowego była też dalsza deprecjacja dolara, który względem euro jest najsłabszy w historii europejskiej waluty, zaś w stosunku do jena notuje najniższy kurs od 1995 roku. Słaby dolar szkodzi europejskim firmom, które sprzedają część swoich towarów w USA. Dlatego też akcje Continentala tracą na wartości prawie 5%, kurs BMW spada o 3,6%, zaś akcje Daimlera potaniały o 2,6%.
Słaby dolar podnosi też notowania ropy naftowej, co obniża wyceny firm transportowych. Najbardziej poszkodowane mogą być linie lotnicze, gdzie koszty paliwa mają kluczowe znaczenie dla rentowności interesu. Dlatego walory Lufthansy przeceniono o 1,7%, zaś kurs British Airways spadł o prawie 5%.
W czwartek wszystkie giełdy Starego Kontynentu z wyjątkiem parkietu w Zurychu zanotowały spadki. Londyński FTSE100 obniżył się o 1,45%, schodząc od poziomu 5.692,40 pkt. We Frankfurcie DAX stracił 1,5%, kończąc dzień wynikiem 6.500,56 pkt. Paryski CAC40 zniżkował o 1,42%, do poziomu 4.630,19 pkt.
K.K.



























































