Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi

2010-01-26 11:02 Źródło: Krzysztof Kolany - Bankier.pl

Krzysztof Kolany - Bankier.pl

Coraz więcej funduszy chce zarobić na miedzi


Spekulacyjna hossa na rynku miedzi trwa w najlepsze i od grudnia 2008 roku podbiła cenę czerwonego metalu już o 160%. Na początku stycznia do rekordu wszech czasów zabrakło niespełna 15%. Pytanie na dzisiaj brzmi: jak wysoko może znaleźć się kurs miedzi i kiedy w końcu zacznie spadać?

Krach na rynku miedzi, jaki miał miejsce jesienią 2008 roku nie maił precedensu we współczesnej historii giełd towarowych: od lipcowego szczytu wszech czasów leżącego na wysokości 8.940$ kurs surowca spadł do poziomu 2.770$ w Wigilię tego samego roku. Od tego momentu rozpoczęła się nowa hossa, która 6. stycznia wyniosła notowania miedzi do poziomu 7.685$ - to imponująca zwyżka o 177% w nieco ponad 12 miesięcy. Oczywiście takie rzeczy na rynku czasami się zdarzają. Zwłaszcza po tak głębokiej przecenie nierzadko następują spektakularne rajdy. Problem w tym, że mniej więcej w połowie tej miedzianej hossy fundamenty w postaci popytu i podaży na fizyczny metal zupełnie rozminęły się z działaniami inwestorów, kupujących każde ilości miedziowych kontraktów.

Najlepiej ten stan rzeczy ilustruje porównanie ceny miedzi do stanu giełdowych zapasów. Od marca do końca czerwca gwałtownemu spadkowi rezerw towarzyszył dość dynamiczny wzrost cen – to sytuacja zrozumiała: zgłaszało się coraz więcej kupców (głównie z Chin, które w czerwcu ’09 sprowadziły rekordową ilość rafinowanej miedzi), więc rosnące ceny odzwierciedlają malejącą dostępność surowca. Lecz od połowy lipca sytuacja uległa dość zaskakującej zmianie: notowania miedzi nadal rosły (i to nie mniej dynamicznie), ale w giełdowych magazynach przybywało towaru.

Źródło: dane Londyńskiej Giełdy Metali. Zapasy w tonach (lewa oś).

W efekcie niemal rekordowym cenom miedzi towarzyszą zapasy niemal równie wysokie co w lutym ’09, gdy globalna gospodarka znalazła się na dnie najsilniejszej powojennej recesji. Podobnie prezentuje się sytuacja na giełdzie w Szanghaju, gdzie rezerwy niesprzedanego metalu od kilku miesięcy utrzymują się w pobliżu 100 tysięcy ton – czyli blisko 5-letniego maksimum. Niemniej jednak analitycy z renomowanych instytucji finansowych prognozują dalsze wzrosty (cen, nie zapasów), licząc że nadchodzące ożywienie gospodarcze na Zachodzie szybko przywróci relacje popytu i podaży z czasów boomu lat 2005-07.

Nie rozstrzygając o wartości tych prognoz inwestor powinien jednak zwrócić uwagę na poniższy wykres, który chyba lepiej oddaje naturę hossy na rynku miedzi. Na prawej osi (czerwona linia) oznaczony jest kurs miedzi w latach 2004-09. Zaś czarne słupki (lewa oś) wyznaczają wielkość pozycji netto (czyli różnicy pomiędzy liczbą pozycji długich a krótkich) w gronie tzw. non-commercials, czyli podmiotów zajmujących spekulacyjne pozycje na nowojorskiej giełdzie towarowej. Dane te co tydzień dostarcza amerykański nadzór nad rynkami towarowymi (Commodity Futures Trading Comission).

Źródło: Commodity Futures Trading Comission. Pozycja netto tzw. dużych spekulantów podana w liczbie kontraktów (lewa oś).

Powyższy wykres w znacznej mierze wyjaśnia, dlaczego jesienią 2008 roku ceny miedzi tak szybko spadały i dlaczego od roku tak szybko rosną (rosły?). Za te wahania notowań odpowiadają bowiem duzi i spekulacyjnie nastawieni uczestnicy rynku terminowego, obracający wirtualnymi kontraktami (tj. bez realizacji fizycznej dostawy surowca). Zazwyczaj są to rozmaite fundusze inwestycyjne oraz duże międzynarodowe banki (na początku roku było to dokładnie 9 banków http://www.cftc.gov/dea/bank/deajan10f.htm). To właśnie te podmioty masowo zajmując krótkie pozycje stały za ostatnią wyprzedażą miedzi i zapewne ta sama grupa uczestników rynku od kilku miesięcy stadnie odwracała krótkie pozycje. W rezultacie w styczniu 2010 na nowojorskim Comeksie powstała całkiem pokaźna spekulacyjna długa pozycja netto. Według stanu na 19. stycznia „non-commercials” kupili 50.762 miedziowych kontraktów, wystawiając (sprzedając) jedynie 23.095 kontraktów. To skutkuje długą pozycją netto opiewającą na 27.667 kontraktów – to najwięcej od marca 2005 roku (gdy tona miedzi kosztowała 3300$). Również pod względem ilości graczy wyrównano poziomy sprzed pięciu lat – aktywnych było 189 traderów, czyli o połowę więcej niż rok temu. Taka sytuacja sugeruje, że zbliżamy się do przesilenia trendu wzrostowego. Z fundamentalnego punktu widzenia ceny na poziomie 7,5 tysiąca dolarów za tonę nie znajdują uzasadnienia, nawet wziąwszy pod uwagę skalę deprecjacji amerykańskiej waluty. Jednak obserwując zachowania funduszy można się spodziewać, że już niedługo nastąpi (lub już nastąpił) szczyt napływu kapitału na rynek miedzi.

Patrząc z tej strony nie można wykluczyć, że czeka nas jeszcze ostatni, euforyczny etap miedziowej hossy z cenami ponownie podchodzącymi w rejon 9000$ za tonę. W takim scenariuszu pod osłoną medialnego szumu, z którego przebiłaby tylko słowo „kupuj”, fundusze zaczęłyby zamykać długie pozycje, co byłoby sygnałem wyjścia z przegrzanego i wykupionego rynku. W przeszłości dane CTFC sugerowały zamknięcie ekspozycji na miedź w lutym 2006 roku oraz w lipcu 2008. Za każdym razem były to sygnały pozwalające oszczędzić sporą cześć zainwestowanego kapitału. Na razie sygnału do ewakuacji jeszcze nie ma, ale sytuacja robi się coraz bardziej napięta. Ponadto gwałtowna zmiana polityki pieniężnej w Chinach (czyli głównego odbiorcy miedzi) sprawia, że na rynku robi się coraz bardziej nerwowo i od trzech tygodni można mówić o spadkowej korekcie. Tyle tylko, że każda bessa rozpoczyna się od „lokalnej korekty”.

Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl





Komentarze do artykułu
Coraz więcej funduszy chce zarobić na miedzi Autor: ~piotr-naiwny leszcz   2010-01-26 21:04
i to jest kolejny przykład patologii rynków tzw. finansowych :-) po ostatnim kryzysie decydenci nie wyciągnęli żadnych wniosków; idziemy do nastepnego kryzysu. uważam, ze fundusze, a szczegolnie te he (..)
Coraz więcej funduszy chce zarobić na miedzi Autor: ~doradcainwes@onet.eu   2010-01-26 11:32
poznaj prawdę o funduszach, dowiedz się dlaczego stracą, szczegóły mail