Bogusław Grabowski
24.06.2008 r.
Cezary Szymanek : Gościem Radia PiN 102 FM jest dziś Bogusław Grabowski - prezes Skarbiec Asset Management Holding S.A. - były członek Rady Polityki Pieniężnej. Dzień dobry panie prezesie.
Bogusław Grabowski: Dzień dobry.
CS: Mamy właściwie pełen komplet danych za maj, oprócz sprzedaży - tę poznamy dziś i bezrobocia ale mamy inflacje, produkcję, wzrost wynagrodzeń i te dane bądźmy szczerzy rozczarowały. Panie prezesie co się dzieje w polskiej gospodarce czy już mamy pierwszą zadyszkę i pierwsza oznakę spowolnienia?
BG: Oznakę spowolnienia to mamy pewnie od kilku miesięcy tzn. gospodarka nie rośnie tak jak rosła w 2007 roku, rośnie troszkę wolniej, chociaż te dynamiki wzrostu są bardzo wysokie. Mamy około 6% tempa wzrostu. Teraz będzie pewnie ono spowalniało tak jak przewidywaliśmy zresztą parę miesięcy temu, także w tym roku pewnie będzie mniejsze niż 6%.
CS: Ale te dane za maj były stosunkowo niskie w porównaniu do danych z kwietnia.
BG: Dane za maj jest trudno porównywać. Mieliśmy dwa długie weekendy a to jest nieporównywalne do poprzedniego okresu. Trudno też GUS policzyć dane tzw. dostosowane sezonowo, które są dostosowywane tylko ze względu na czas pracy. On jest różnie organizowany, w różnych zakładach pracy więc poczekajmy na pełny miesiąc, na normalne dane. Zresztą też każde dane miesięczne to nie jest jaskółka, która czyni wiosnę.
CS: Czyli co, czekamy na dane za czerwiec i dopiero będziemy wiedzieli?
BG: Czekamy na dane. Na razie mamy cały czas wysoką dynamikę produkcji sprzedanej, wysoką dynamikę PKB i dopóki kolejne miesiące, kolejne kwartały nie zmienią tego obrazu nie możemy wnioskować i podejmować decyzji np. w zakresie podwyżki stóp procentowych do innego scenariusza je dopasowując.
CS: Dzisiaj rozpoczyna się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej - decyzja jutro i rozumiem, że prognozujemy podwyżkę?
BG: Tak prognozujemy podwyżkę tak jak zdecydowana większość analityków.
CS: O 25 punktów bazowych czy może powinna być np. większa?
BG: Rada jest spóźniona z podwyżkami stóp procentowych, ja się zgadzam z ministrem finansów w tym zakresie. Zresztą dawno mówiłem, że stopy powinny być wyższe. Wystarczy zrobić drobne porównanie międzynarodowe. Jesteśmy w szczycie cyklu koniunkturalnego, tempo wzrostu przekraczało 6%. W takiej sytuacji wiadomym jest, że tzw. luka popytowa jest dodatnia a nasze realne stopy procentowe są znacznie poniżej realnego tempa wzrostu gospodarczego. To wszystko się odbywa na tle świetnej sytuacji na rynku pracy gdzie bezrobocie jest co prawda wysokie ale spadło o połowę z prawie 20% do 10%. Obecnie mamy przenoszenie się tych impulsów podażowych i popytowych na rynek pracy. Mamy bardzo wysoką dynamikę wynagrodzeń, dwucyfrową, gdzie skutki tych impulsów podażowych jeżeli chodzi o wzrost cen na rynku żywności, który przecież dotyka cały świat, w Polsce są najsilniej odczuwane ze wszystkich krajów regionu nie mówiąc o Europie Zachodniej dlatego, że u nas udział żywności w koszyku towarów konsumpcyjnych jest większy np. niż w Czechach niż na Węgrzech.
CS: Zbyt duży?
BG: Po prostu tak jest. Polska jest biedniejszym krajem od tamtych. Mamy 40% niższe PKB od Czechów nie mówiąc o Europie Zachodniej, ale to są ceny najczęściej spotykane. One najbardziej będą wywierały presje na domaganie się wzrostu wynagrodzeń szczególnie właśnie w takiej sytuacji na rynku pracy. Więc jak popatrzymy się na udział tych cen, które rosną ze względów podażowych na świecie, w naszym koszyku większy. Na łatwość przenoszenia żądań płacowych, na łatwość wysuwania żądań płacowych w związku z tym. Na uleganie producentów na żądania płacowe ze względu na sytuację na rynku pracy. To wszystko skłania do tego, że polityka pieniężna powinna być dalej zaostrzana. Jeszcze jest jedna rzecz: teraz troszeczkę nam się zmienia percepcja naszej polityki pieniężnej w stosunku do innych krajów tzw. rynków bazowych. Tam zaczęto mówić również o zaostrzeniu polityki pieniężnej. Czyli już nie mamy dysonansu, że my podnosimy, oni obniżają.
CS: Na rynku tak nieśmiało się żartuje ale w każdym żarcie jest choć trochę prawdy, że niedługo może nas czekać perspektywa dwóch siódemek: inflacja 7%, stopy procentowe również 7%. Ponury żart czy jest w nim jednak trochę prawdy?
BG: W tamtym roku było dwie siódemki i wszyscy do ołtarza zmierzali. W tym roku są dwie ósemki - oby nie, tzn. prędzej będziemy mieli stopy siedmioprocentowe niż inflacje siedmioprocentową.
CS: Prędzej - to kiedy możemy mieć stopy siedmioprocentowe?
BG: Myślę, że możemy mieć za rok o tej porze.
CS: Zmieniając wątek ale pozostając dalej przy owej drożyźnie - panie prezesie kto jest winien tej drożyźnie minister finansów Jacek Rostowski czy szef NBP Sławomir Skrzypek?
BG: To jest jasne i oczywiste.
CS: Kto? Rozwiejmy wątpliwości.
BG: Prezes NBP i RPP. To jest jedyne kompetentne ciało.
CS: Czyli podziela pan zdanie ministra finansów Jacka Rostowskiego?
BG: Skończyłem chociażby pierwszy rok ekonomii, nie mówiąc już o tym, że mam tytuł naukowy z ekonomii ale każdy który chociaż liznął ekonomii wie, że za inflację odpowiedzialny jest Bank Centralny. On jest jedyny, który jest władny ją obniżać. Żaden minister finansów poprzez decyzje podatkowe, akcyzę itd. nie jest w stanie wpłynąć na dynamikę wynagrodzeń w dłuższym okresie czasu.
CS: Wejdę w słowo - wczoraj Sławomir Skrzypek, prezes NBP w oświadczeniu napisał, że „Wzrost cen jest niezależny od działań RPP bo jest efektem rosnących cen żywności na całym świecie. Mało tego przyczyniło się również do tego samo ministerstwo finansów bo wprowadziło m.in. podwyżkę akcyzy na papierosy”. Płynie z tego prosty wniosek - za inflację nie jest odpowiedzialny NBP.
BG: Mam nadzieję, że pan prezes czytał Konstytucję, chociażby z niej może się dowiedzieć kto jest odpowiedzialny i kto jest kompetentny w tej dziedzinie. Oczywiście, że Rada Polityki Pieniężnej. Musimy rozwiać jeden mit - jeżeli rosną ceny żywności na całym świecie czy ceny paliw na całym świecie to tak naprawdę nie jest to żadnym usprawiedliwieniem do tego, żeby dynamika inflacji przyśpieszała w Polsce czy w innych krajach.
CS: Dlaczego nie jest?
BG: Dlatego, że poziom cen jest zjawiskiem monetarnym. W dłuższym okresie czasu dynamika cen zależy od dynamiki podaży pieniądza. Jeżeli nie będzie akomodacji monetarnej tzn. jeżeli Bank Centralny nie będzie zwiększał podaży pieniądza i będzie ją trzymał na sztywnym poziomie to jeżeli będziemy wydawali coraz więcej na coraz droższą żywność to z racji ograniczonego popytu będziemy musieli ograniczyć wydatki na inne towary i usługi, których ceny będą spadały. Banki centralne starają się w jakimś stopniu akomodować te szoki podażowe czyli jeżeli rosną np. ceny paliw i żywności to banki centralne w pewien sposób zezwalają na to by przyśpieszał ogólny poziom cen czyli dynamika inflacji, żeby była wyższa bo to, żeby nie hamować wzrostu produkcji czy w ogóle produkcji dla tych pozostałych towarów i usług. Starają się jednakże żeby nie było efektu wtórnego tzn. żeby ten łącznie wyższy poziom inflacji nie przenosił się na żądania płacowe, wyższy poziom wynagrodzeń, kosztów i tzw. spiralę cenowo - płacową dlatego starają się to zjawisko kontrolować tzn. ograniczać dynamikę łącznego poziomu cen i jednocześnie nie ograniczać za bardzo dynamiki produktu krajowego, dynamiki produkcji i dlatego pan prezes Banku Centralnego Skrzypek oczywiście nie ma racji. To nie jest tak, że banki centralne zezwalają na to, żeby te efekty podażowe wzrost cen paliw, ropy, żywności przenosił się na ogólny poziom cen. Po to są banki centralne, żeby do tego nie dopuścić.
CS: Minister finansów uknuł nawet takie powiedzenie w trakcie swojego wystąpienia gdy w Sejmie głosowano wniosek nad na wotum nieufności wobec jego osoby jak „efekt Skrzypka”. Ja rozumiem, że „efektu Skrzypka” byśmy nie mieli gdyby gdybyśmy mięli wcześniej podwyżki sto procentowych.
BG: Oczywiście tutaj jest odpowiedzialność nie tylko pana prezesa wyłącznie tyko całej Rady Polityki Pieniężnej. To jest bardziej tak da persona niż ad rem. Niewątpliwie zwrócił uwagę pan minister finansów na to, że pomimo tego, że te stopy są za niskie i zbyt późno były podnoszone to pan prezes permanentnie głosował przeciwko tym podwyżkom za którymi się opowiadała również Rada.
CS: Nie ma w tym trochę pana zdaniem jakiegoś politycznego konfliktu czy tylko i wyłącznie jest sam merytoryczny? To troszkę tak pachnie szukaniem winnego wzrostu cen.
BG: Tutaj nie ma czego szukać bo wiadomo kim jest ten winny więc co tutaj jest do szukania. Natomiast niewątpliwie jeżeli doprowadzamy do nominacji politycznych w Banku Centralnym to później mamy polityczny jakby odbiór konfliktów, które tam panują.
CS: Pana dziwi ten konflikt bo to też troszeczkę rzecz chyba raczej niespotykana tego typu wymiana zdań i konflikt między ministrem finansów a szefem Banku Centralnego?
BG: Trzeba zwrócić uwagę na jedną rzecz mianowicie, że mamy wyjątkowy dysonans pomiędzy tymi dwoma instytucjami. Pan minister Rostowski jest pewnie najbardziej akademickim ministrem finansów o bardzo wysokim poziomie kompetencji, znanym autorytetem naukowym również. Z kolei wprost przeciwnie pan prezes Skrzypek jest prezesem o najniższym poziomie formalnego wykształcenia i doświadczenia w prowadzeniu polityki pieniężnej. W związku z tym ten ogromny dysonans wiedzy i w doświadczeniu teoretycznym chociażby pewnie wywołuje takie konflikty. Najlepiej by było, żeby Bank Centralny wziął się do roboty szybciej i bardziej energicznie niż do tej pory. Ja się też nie dziwię ministrowi finansów dlatego, że naprawdę nadmierna inflacja uruchamia tę spiralę cenowo - płacową, którą widzimy i stąd mamy żądania płacowe, zaraz będziemy mięli żądania innych wydatków co psuje politykę fiskalną. Oczywiście, że teraz nie możemy usprawiedliwiać bo teraz minister finansów mógłby wyjść i powiedzieć „ no przecież wszyscy żądają płac to ja nie mogę ograniczać deficytu”. Nie - tak jak od pana prezesa Skrzypka i Rady Polityki Pieniężnej wymagamy, żeby kontrolowali inflację mimo tych szoków podażowych tak od ministra finansów, żeby ograniczał deficyt finansów publicznych bo mamy bardzo wysoki poziom aktywności gospodarczej. Budżet teraz powinien być właściwie zrównoważony mimo tych żądań płacowych i żądań na inne wydatki.
CS: Czyli ci protestujący- ot choćby wczoraj kierowcy…
BG: Oni maja prawo protestować a rząd ma prawo nie godzić się na ich żądania.
CS: To może protesty przed siedzibą Narodowego Banku Polskiego?
BG: Proszę bardzo. Już były, to nic nowego.
CS: Bogusław Grabowski - prezes Skarbiec Asset Management Holding S.A.- były członek Rady Polityki Pieniężnej. Dziękuję bardzo.
BG: Dziękuje bardzo.































































