Amerykanie zaczęli dzień w bardzo dobrych nastrojach i już na początku handlu zabrali się za kupowanie akcji. Dobry sentyment tłumaczono „udaną” aukcją portugalskiego długu. Inwestorów po obu stronach Atlantyku bardzo ucieszył fakt, że ktokolwiek jeszcze pożycza pieniądze krajom PIIGS. Fakt, iż rząd z Lizbony musi płacić już 6% rocznych odsetek (wobec 4,2% w marcu i 2,5-krotnie więcej niż Niemcy), już mało kogo interesował. Jeśli wierzyć reporterom Bloomberga nastroje na Wall Street poprawiła także aukcja polskich obligacji, na której wartość złożonych zleceń kupna dwukrotnie przewyższyła dostępną pulę papierów 5-letnich.
Po mocnym otwarciu amerykańskie indeksy ustabilizowały się na 1-procentowych plusach. Rynek wyczekiwał na wieczorną publikację Beżowej Księgi. Raport ten trudno uznać za optymistyczny. Pięć regionów donosiło o „umiarkowanym tempie wzrostu gospodarczego” i tyle samo określiło warunki gospodarcze jako mieszane. Tylko dwa dystrykty uznały, że sprawy generalnie toczą się w dobrym kierunku. Ale na Wall Street przyjęło to z optymizmem i uznało, że taki stan rzeczy zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia drugiego dna recesji.
Dzięki temu indeksy, które zaczęły tracić przed publikacją Beżowej Księgi, zawróciły i zatrzymały się mniej więcej w połowie drogi między wtorkowym zamknięciem, a dzisiejszym maksimum. S&P500 wzrósł o 0,65% i zakończył dzień na poziomie 1.099 punktów, a więc poniżej ostatnich szczytów.
Na pozostałych rynkach również powiało optymizmem. Taniały obligacje skarbowe i drożały surowce. Bardzo mocno trzymały się metale szlachetne: złoto przymierza się do ataku na czerwcowy rekord wszech czasów, a srebro po raz pierwszy od marca 2008 roku pokonało poziom 20 dolarów za uncję.
Optymizmu inwestorów nie podzielają jednak amerykańscy konsumenci, którzy niechętnie zaciągają nowe długi. W lipcu kontynuowana była tendencja redukcji zadłużenia z tytułu kredytów konsumpcyjnych. Saldo tych pożyczek zgodnie z oczekiwaniami analityków zmniejszyło się o 3,6 mld USD po redukcji o 1,3 mld USD miesiąc wcześniej. Maleje zwłaszcza zadłużenie na kartach kredytowych, które od szczytu z roku 2008 zmniejszyło się w sumie o 13,5%.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl































































