REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Banki centralne "nie do końca wiedzą, co robią"

2016-09-13 10:00
publikacja
2016-09-13 10:00

Operując ujemnymi stopami procentowymi, światowe banki centralne poruszają się po nieznanym gruncie i nie do końca wiedzą, co robią - uważają uczestnicy debaty PAP Biznes Strategie rynkowe TFI 2016. Ich zdaniem, Brexit jest symptomem zamykania się gospodarek i nadchodzącego spowolnienia na świecie.

fot. David Stubbs / / FORUM

W jedenastym spotkaniu "Strategie rynkowe TFI - perspektywy, wyzwania, zagrożenia udział wzięli zarządzający BPH TFI, PKO TFI, Skarbiec TFI, TFI PZU, Union Investment TFI oraz Opoka TFI. Partnerem merytorycznym cyklu są Analizy Online.

Sławomir Sklinda, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi PKO TFI, uważa, że Fed coraz bardziej dostosowuje swoje działania do oczekiwań rynkowych.

"Ciężko się nie zgodzić z głosami, że Fed jest statkiem dryfującym po wzburzonym morzu bez kompasu i kapitana. Na początku roku miały być cztery podwyżki, a teraz zastanawiamy się czy będzie jedna. W I kwartale wstrzymały je Chiny, w II kwartale obawy o Brexit, a amerykańskie makro wcale nie jest złe i można nawet powiedzieć, że osiąga założone cele" - powiedział.

Wakacje na giełdzie

"Kiedyś panowała zasada, że nie gra się przeciwko bankom centralnym, bo na końcu zawsze to one mają rację, a teraz widać, że to banki centralne dostosowują się do rynków" - dodał.

Jarosław Lis, dyrektor biura aktywów akcyjnych BPH TFI, jest zdania, że długoterminowo banki centralne nie mają wpływu na działanie rynków finansowych.

"Wskazówki ze strony Fedu są tak słabe, że nie wiadomo, czego się spodziewać. Widać to teraz tym bardziej, że nie został wykorzystany okres dobrej koniunktury na podwyżki" - powiedział.

"Pozostałe banki centralne chyba same do końca nie wiedzą co robią - największy wpływ mają na rynki finansowe, ale w krótkim i średnim terminie, bo w długim terminie nie są w stanie decydować o kierunku działania rynków" - dodał.

Zdaniem Marka Warmuza, zarządzającego funduszami obligacyjnymi Union Investment TFI, brak przekonania o potrzebie podwyżek stóp powoduje brak przejrzystej komunikacji ze strony Fed.

"Banki centralne będą czekały z dalszymi działaniami, bo mają ten komfort, że mogą działać później niż wcześniej. Brak jasnego i precyzyjnego komunikatu dotyczącego podwyżek ze strony Fed wynika z tego, że członkowie Rezerwy Federalnej nie widzą potrzeby takich ruchów" - powiedział.

W jego ocenie zaskoczeniem są działania Europejskiego Banku Centralnego.

"Zaskoczeniem jest to co robi EBC - był na wyraźnej ścieżce luzowania i wszyscy uczestnicy rynku spodziewali się dalszych interwencji. EBC odstawił jednak te narzędzia na bok, żeby mieć pole do interwencji, kiedy Fed podniesie stopy, a sytuacja w strefie euro dalej nie będzie się poprawiać" - dodał.

Zdaniem Sklindy EBC nie ma zbyt dużego pola manewru, gdyż musi zważać na stabilność sektora finansowego w Europie.

"Położenie EBC jest wyjątkowo trudne, ponieważ sektor finansowy jest w bardzo słabej sytuacji, gdyż każda obniżka stóp uderza w banki komercyjne. Doszliśmy do punktu, w którym EBC musi patrzeć na to jak wygląda stabilność systemu finansowego w Europie" - powiedział.

Podobnego zdania jest Konrad Augustyński, zarządzający funduszami dłużnymi TFI PZU.

"Banki centralne oczekiwały, że wraz z obniżkami stóp pojawi się wzrost gospodarczy oraz presja inflacyjna i z czasem będzie można normalizować politykę pieniężną, ale tak się nie stało. W mojej opinii, zwłaszcza Bank Japonii i EBC doszły do granic możliwości, jeśli chodzi o zakres luzowania i niewiele można tam już zrobić" - powiedział.

Ocenił, że obecna sytuacja jest nieintuicyjna.

"Znaleźliśmy się w sytuacji, w której klasyczna ekonomia nie działa. Ciężko jest bowiem intuicyjnie zrozumieć, np. dlaczego mimo obniżek stóp ludzie więcej oszczędzają oraz nie spada baza depozytowa" - dodał.

Obawy o działanie gospodarki w warunkach ujemnych stóp procentowych podziela Grzegorz Zatryb, zarządzający funduszami i główny strateg Skarbiec TFI.

Rothschild: Trwa największy eksperyment monetarny w historii

Rothschild: Trwa największy eksperyment monetarny w historii

Baron Jacob Rothschild w liście do akcjonariuszy ostrzega przed dynamicznie zmieniającą się sytuacją światowego sektora finansowego. Członek słynnej rodziny bankierów ostrzega przed zagrożeniami wynikającymi z globalnie niskich stóp procentowych oraz ujemnych rentowności obligacji rządowych.

"Nikt nie wie jak funkcjonuje gospodarka w warunkach, jakie tworzą ujemne stopy procentowe. Moja intuicja wskazuje, że musi się to źle skończyć, bo ujemna stopa procentowa jest sprzeczna z założeniem, że odraczanie konsumpcji popłaca. Banki centralne mają dylemat, bo z jednej strony są rynki finansowe, które oczekują dalszego luzowania i banki muszą te oczekiwania w jakiś sposób realizować, a z drugiej strony jest gospodarka realna, która nie potrzebuje luzowania wcale" powiedział.

"Może być tak, że korekta, którą obecnie obserwujemy to powiedzenie "sprawdzam" bankom centralnym. Ciężko sobie jednak wyobrazić jakie będą konsekwencje utracenia wiary rynku we wszechmoc banków centralnych" - dodał.

Brexit to sygnał hermetyzacji gospodarek

"Brexit był zaskoczeniem i wszyscy zaczęli dyskontować czarne scenariusze. Obecnie sytuacja jest inna - brytyjskim politykom nie zależy na szybkim rozwiązaniu tego problemu, bo szybkie przecięcie więzów z UE byłoby bardzo kosztowne" - powiedział Warmuz.

"W przyszłym roku mamy wybory we Francji i Niemczech, więc ze strony Europy nie będzie presji na rozwiązanie, skoro nie wiadomo kto będzie rządził za rok. Wydaje mi się, że jakieś dyskusje i dyskontowanie rozwiązań będzie miało miejsce w połowie 2017 r. Dwuletni okres na wszczęcie art. 50 będzie przedłużony z korzyścią zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i Unii Europejskiej" - dodał.

Zdaniem Grzegorza Zatryba rynki nadal będą się interesować Brexitem.

"Rynki finansowe dalej będą się interesować tym tematem, bo więzy gospodarcze są bardzo silne. To nie jest tak, że tylko Wielka Brytania będzie poszkodowana, bo w wypadku wprowadzenia ceł może to uderzyć także w strefę euro" - powiedział.

"Druga sprawa to City - czy całkowicie się rozmyje czy znajdzie sobie miejsce jako kilka razy większy Luksemburg, czyli miejsce z luźniejszymi regulacjami. Cały ten proces będzie prawdopodobnie trwał długie lata, bo na razie minęło trzy miesiące, a nic się nie zdarzyło" - dodał.

Szerszy kontekst brytyjskiego referendum widzi Tomasz Tarczyński, prezes zarządu Opoka TFI.

"Brexit jest dla mnie ciekawy jako szersze zjawisko, czyli konflikt społeczeństwa z establishmentem. Na całym świecie mamy zmiany polityczne, gdzie do władzy dochodzi skrajna prawica lub lewica. Wydaje mi się, że w końcu ta fala niezadowolenia dojdzie też do banków centralnych i pęknie bańka oczekiwań ich dotycząca. Realia się wtedy zmienią i nie będziemy już mieli sytuacji, w której cały rynek wyczekuje posiedzenia Fedu" - powiedział.

Zjawisko to zauważył również Sklinda.

"Brexit wskazuje, że dochodzi do pewnego przesilenia politycznego, które doprowadzi do tego, że gospodarki raczej się hermetyzują niż otwierają. To zaś oznacza, że wzrost gospodarczy będzie raczej niższy niż wyższy i daje to poczucie, że szczyt globalnego wzrostu jest już za nami" - powiedział.

"Mechanizm reakcji rynków na wydarzenia geopolityczne zmienił się. Podchodzi do nich binarnie - krótkoterminowa reakcja jest silna, a po kilku godzinach lub maksymalnie dniach ona zanika. Wynika to z tego, że rynek jest potężnie zdominowany przez algorytmy i pieniądz elektroniczny, który w bardzo prosty sposób wykorzystuje ludzkie reakcja na takie wydarzenia jak pucz w Turcji czy zamachy terrorystyczne" - dodał. (PAP)

pr/ pud/ jtt/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Bolesny cios dla Aliora, drobna korekta dla gigantów. Wyrok TSUE podzielił sektor bankowy
Tematy

Komentarze (31)

dodaj komentarz
~Michał_
Srebro i złoto kupiłem i trzymam ale może to nie ma sensu skoro to wszytko jest plastikowe lepiej trzymać short ba indeks niż long na srebro czy złoto
~Michał_
Metale spadają razem z rynkami to dziwne powinno być odwrotnie
~Reporter
„dziwne powinno być odwrotnie” Ale nie w rynkach sterowanych – zbijając cenę metal oni tracą obecnie grubą kasę, to zostało już dowiedzione. Opłaci im się to bo zmniejszają parcie na fizyczne metale co przedłuża ich życie na kroplówce dodruku o następnych parę dni.
~Reporter
Banki centralne szukają desperacko sposobu aby zgubić zainteresowanie metalami szlachetnymi a podgrzać do stanu zapłonu cenę ropy. Która to w ich poniekąd słusznym mniemaniu pchnęła by rynki i ich upragnioną inflacje bez której to mają w plecy. Niestety ich nadzieje nie znajdują odbicia w prawdziwej ekonomii ponieważ olejarze Banki centralne szukają desperacko sposobu aby zgubić zainteresowanie metalami szlachetnymi a podgrzać do stanu zapłonu cenę ropy. Która to w ich poniekąd słusznym mniemaniu pchnęła by rynki i ich upragnioną inflacje bez której to mają w plecy. Niestety ich nadzieje nie znajdują odbicia w prawdziwej ekonomii ponieważ olejarze desperacko szukają dochodów aby spłacać długi zaciągnięte związane z zakładanymi zyskami z wydobycia i wzrostu ceny, i pompują na cały zegar.
~Michał_
Ameryka sama siebie oszukała wczoraj
~Battervit
Dopóki ziemią będą rządzić zza kulis Reptylianie, czyli największe wsioki z wszystkich kosmicznych ras, dopóty banki centralne będą robić taką rozpierduchę, żeby trzymać ludzi pod kontrolą i doić ich, jak bateryjki z fermy bateryjki z Matrixa.
~PIS_wie_coROBI_
Myślę, że sprawa wokół trójpodziału władzy, czyli TK jest nie do przecenienia. Informacje z ust Morawieckiego o wyprowadzaniu 100 mld PLN rocznie z legalnie zainwestowanego kapitału około 2 bilionów PLN, to pocałunek ŚMIERCI, nie tylko dla GPW, ale także dla gospodarki, bo są nieprawdziwe, instrumentalizowane politycznie, czy wręcz Myślę, że sprawa wokół trójpodziału władzy, czyli TK jest nie do przecenienia. Informacje z ust Morawieckiego o wyprowadzaniu 100 mld PLN rocznie z legalnie zainwestowanego kapitału około 2 bilionów PLN, to pocałunek ŚMIERCI, nie tylko dla GPW, ale także dla gospodarki, bo są nieprawdziwe, instrumentalizowane politycznie, czy wręcz obraźliwe. Takie czyny oznaczają, że rządzący myślą, że mogą wszystko, przed czym skutecznie broni inwestorów i obywateli, także tych, obecnych zwolenników PIS trójpodział władzy.

Dla polskich przedsiębiorców istotny jest koszt średnioważony kapitału WACC, a ten rośnie.

Zmniejszając opłacalność inwestycji lub nawet uniemożliwiając ze względu na brak opłacalności NPV, IRR, ROE, ROA itd. to jest być albo nie być, a NOŻYCE kosztu kapitału dla polskich przedsiębiorców są coraz mniej korzystne w stosunku do zagranicy. Udziały rynkowe firm zagranicznych tym mechanizmem rosną, a rodzimych polskich maleją w skali makro.

Dla OSÓB FIZYCZNYCH mechanizmy są porównywalne, choć trochę mniej złożone.

Myślę, że bez tych działań rządzących rentowności 10io letnich polskich obligacji by były o ok. 100 pkt. bazowych niżej. Obniżki ratingów spowodują wzrost tych różnic do ok. 125-175 pkt. Bazowych. Rentowności papierów dłużnych są bazą do obliczeń kosztu kapitału na rynku.
Wszystkie aktywa, w tym kapitałowe są obarczone wyższym ryzykiem uwzględniając rodzaj aktywów, jak papiery dłużne SP.

Polska w promocji: grunty, GPW, fabryki, mieszkania, domy, obligacje wszystko jak leci, za
30-50% w PAPIERZE

Czy rządzący świadomie obniżają wartości prawie wszystkich aktywów kapitałowych?,
w tym także mieszkań, stwarzając dodatkowy niepokój w społeczeństwie, bankach oraz u frankowiczów. W żadnym cywilizowanym kapitalistycznym kraju władza tego nie robi. Ciekaw jestem, czy zostanie to podniesione do rangi działalności na szkodę państwa polskiego, z konsekwencjami z tego wynikającymi.

Władza najbardziej boi się utraty władzy, dlatego spodziewam się opamiętania. Pieniądze są tym dla gospodarki, czym tlen dla organizmów żywych. Polska jedzie na DEFICYCIE (kredycie). Chiny nam tego problemu nie rozwiążą, a organizm będzie się bronić przed niedotlenieniem, a władza przed jej wymianą. Muszę, przyznać, ze rządzący "umiejętnie" komunikują się z własnym elektoratem. Jak na razie nie doprowadzili do widocznego urealnienia się "mniej Polski w Polsce", głosząc hasła patriotyczne. Taki skutek jest realny i wtedy nastąpi zdziwienie społeczeństwa. Rządzący postrzegają ten skutek, jako jeden z wariantów. Już niedługo zostaną podjęte konkretne decyzje, gra w "trzy karty nie może trwać zbyt długo", bo jest awykonalna.
~Profesor_Ekonomii
Ten ten , kto wypuścił z tyłka tlen. Pieniądze nie są tlenem, są impulsami elektrycznymi w układzie nerwowym, przekazującymi rozkazy, czy ruszyć ręką , czy nogą, czy wypuścić tlen z tyłka.
Tlenem są inwestycje, a krwią przenoszącą go, przepływ towarów, surowców, kapitału, pracy itd.
Popyt i podaż wolą życia. Kosztu kapitału
Ten ten , kto wypuścił z tyłka tlen. Pieniądze nie są tlenem, są impulsami elektrycznymi w układzie nerwowym, przekazującymi rozkazy, czy ruszyć ręką , czy nogą, czy wypuścić tlen z tyłka.
Tlenem są inwestycje, a krwią przenoszącą go, przepływ towarów, surowców, kapitału, pracy itd.
Popyt i podaż wolą życia. Kosztu kapitału nie da się obniżać sztucznie, podlega prawom rynkowym, a im dalej odbiega ten koszt od prawdy, jak obecnie, tym większe bum szykują nam bankierzy. Polecam sobie przemyśleć te kwestie i zadać pytanie samemu sobie. Ten ten, co wypuścił z tyłka tlen, czyli kto ?

~a_MOSIEKnaTO odpowiada ~Profesor_Ekonomii
__rząd KOMBINUJE jak może, a MOŻE i ogłupia suwerena__Tlenem w pański MÓZG___

Polska w promocji: grunty, fabryki, GPW, mieszkania, domy, obligacje wszystko jak leci za 30-50% w PAPIERZE

wszystko moje, dzięki ci, kochaniutki PISie
~Lukas
Dopóki zamiast 100%-owej rezerwy obowiązkowej i stałej podaży pieniądza, będzie obowiązywać rezerwa cząstkowa i rosnąca podaż pieniądza, dopóty światem będą targać cykliczne kryzysy, a banki będą uprzywilejowanym sektorem gospodarki, grabiącym wszystkich innych i koncentrującym coraz większe ilości kapitału i bogactwa kosztem pozostałych Dopóki zamiast 100%-owej rezerwy obowiązkowej i stałej podaży pieniądza, będzie obowiązywać rezerwa cząstkowa i rosnąca podaż pieniądza, dopóty światem będą targać cykliczne kryzysy, a banki będą uprzywilejowanym sektorem gospodarki, grabiącym wszystkich innych i koncentrującym coraz większe ilości kapitału i bogactwa kosztem pozostałych uczestników rynku tzw. "wolnego".

Powiązane: Japonia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki