Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

Znajdź profil

podaj symbol, ticker lub nazwę waloru

szukaj

Księgarnia


Giełda. Podstawy inwestowania. Wydanie kieszonkowe

Cena: 19,90 zł
więcej narzędzi... 

Moje spółki

TPS16.200.93%
PKN34.15-0.18%
KGH120.902.28%
PEO132.300.68%

Statystyka sesji

Statystyka sesji 2012-05-28 17:34:58
Wolumen: 193 958 249 akcji
Obrót: 984 263 974 zł

Akcje: 183 wzrosło, 131 spadło, 84 bez zmian.

Największe wzrosty:
ITB4.8018.5%
IFC5.7617.3%
RES20.5311.3%
PCI4.4010.0%
PXM1.269.6%
Największe spadki:
EMP51.50-52.1%
O2O0.49-21.0%
ASI2.17-18.1%
MAK2.81-7.9%
PRD1.08-6.9%
Najwyższe wolumeny:
PXM1.2614051184
BRS0.595472429
MDS0.544392243
TPE4.183629347
OIL1.212619439
Najwyższe obroty:
KGH120.9079496320
PEO132.3071712688
PGE17.8063213684
PKO31.4062270218
PKN34.1545350266


2001-03-02 09:00 Źródło: Puls Biznesu

Puls Biznesu

BRE zdeklasował rywali skutecznym zarządem


Po raz drugi doradcy inwesytycyjni i maklerzy wybrali giełdową spółkę roku. Tym razem - bez większych wahań - miano to przyznali BRE Bankowi. Wśród trzech finalistów znalazł się również Pekao SA, co może świadczyć o wierze specjalistów we wzrostową siłę sektora bankowego.


Wojciech Kostrzewa, prezes BRE Banku, ma powody do zadowolenia. Zdaniem doradców inwestycyjnych i maklerów, kierowana przez niego instytucja zasługuje na miano lidera w większości z kategorii 'naj..., naj...': BRE Bank został uznany za najlepszą spółkę 2000 roku ze względu na perspektywy rozwoju, najlepszą pod względem relacji z inwestorami, w końcu - najlepszą, gdy wziąć pod uwagę kompetencje zarządu.
Sceptycy mogą się obruszyć, że warszawska instytucja postrzega jest obecnie jako aktywny uczestnik wydarzenia zasługującego na tytuł 'wpadki roku', czyli transakcji zakupu i prób odsprzedaży pakietu akcji Optimusa. Z drugiej jednak strony, znając skuteczność Wojciecha Kostrzewy, można z powodzeniem założyć, że 'wpadka roku' zamieni się w końcu w 'zwycięstwo roku', mimo że zyski nijak nie będą przypominały pierwotnych założeń.
Z tego właśnie powodu, doradcy inwestycyjni, analitycy giełdowi i maklerzy, którzy oceniali kompetencje zarządów, zdecydowali się przyznać spółce aż 6,64 punkty w siedmiostopniowej skali. Sześć punktów 'zarobił' zarząd Prokom Software, którym kieruje Ryszard Krauze. To przede wszystkim zasługa odważnego, acz ryzykownego kroku ku ambicjom zostania jednym z motorów ruchów konsolidacyjnych w sektorze IT.
O włos jedynie, bo zdobywając 5,93 punkta w siedmiostopniowej skali, jest za Prokomem bank Pekao SA. Maria Wiśniewska, prezes banku, została uhonorowana głównie za skutecznośćw przeprowadzaniu restrukturyzacji instytucji.
Kiedy w październiku 1999 roku prezes Pekao SA ogłaszała strategię banku i zamierzenia dotyczące wyników finansowych w następnych latach, analitycy z ogromnym sceptycyzmem podchodzili do jej słów. Niewielu wierzyło, że ambitny plan zmian ma jakiekolwiek szanse powodzenia, a rynek nie szczędził słów krytyku uznając, że strategia została wymuszona przez włoski UniCredito Italiano. Maria Wiśniewska okazała się jednak osobą konsekwentną i kompetentną.
obserwatorzy rynku mają jednak uwagi, co do jakości relacji z inwestorami tak Prokomu, jak i Pekao SA.
Nie mniej liderzy rankingu 'Giełdowa spółka 2000 roku' - choć na różnych miejscach - zawsze są w pierwszej dziesiątce w każdej kategorii.
Najlepsi jeszcze długo zostaną najlepszymi. Prawdziwy probolem z jakością zarządów - zdaniem analityków, doradców inwestycyjnych i maklerów - mają spółki, których kurs poszedłby do góry już następnego dnia po zmienie zarządów. W gronie tym znalazły się nie tylko niewielkie firmy o fatalnej kondycji finansowej, ale i spółki postrzegane czasem jako jedne z lokomotym swoich sektorów. Obserwatorzy uznali, że zmiana zarządu na dobre wyszłaby Beton Stalowi, Pażurowi, Tonsilowi, ZPUE Wypychewicz, Pozmeatowi, Mostostalowi Warszawa, Odlewniom Polskim, Bankowi Częstochowa (co jest już kwestią tygodni) czy Animeksowi. Mała wiara analityków każe im zdecydowanie nie polecać kupna akcji Tonsilu, Ponaru-wadowice, Trans Universalu Poland, Ocenau czy Beton Stalu. W tym samym gronie znalazły się też spółki-giełdowe kameleony: 7Bulls.com i Chemiskór, co nie wróży najlepiej gwałtownym zmianom strategii tych, którzy właśnie się do niej przymierzają.


Giełdowa spółka roku: BRE Bank

BRE nie jest zainteresowany
zakupami małych banków

Beata Tomaszkiewicz

W tym roku nadal zainteresowaniem BRE będą cieszyły się spółki branży IT. Wojciech Kostrzewa, prezes banku, twierdzi, że strategia instytucji nie zakłada zakupów kolejnych małych i średnich banków. Jednak wszystko może się zmienić, bowiem BRE Bank - jak zwykle - poluje na okazje.

- Czy sądzi Pan, że konsolidację polskiego sektora bankowego mamy już za sobą?
- Rynek został podzielony. 13 z 15 największych banków ma już inwestorów. Jednak pięć czołowych instytucji ma 48 proc. udział w aktywach całego sektora, gdy we Francji czy Wielkiej Brytanii udział ten stanowi 90 proc. Dlatego sądzę, że polski rynek bankowy jest jeszcze na tyle rozdrobniony, że następna jedna-dwie rundy konsolidacji są nieuniknione. Tym bardziej, że na wiele inwestycji mija okres ochronny i inwestorzy strategiczni muszą zdecydować, czy mają wystarczające zyski i perspektywę na ich wzrost i czy nadal chcą być obecni na naszym rynku. Na Węgrzech, z poczynionych inwestycji wycofały się ING a także ABN-AMRO, który sprzedał także zarządzane przez siebie biuro maklerskie w Czechach. Z inwestycji w regionie wycofuje się również koncern LG. Dlatego sądzę, że kolejna runda zmian własnościowych w bankach jest też przed nami.

- LG ma zamiar także w Polsce sprzedać LG Petro Bank, czy BRE Bank kusi ta oferta?
- Nie rozważaliśmy jeszcze nigdy zakupu LG Petro Banku. Ale oferty tej można było oczekiwać. To mały bank, jednak bardzo dobrze zarządzany. Zbyt dobrze żeby można go było tanio kupić.

- BRE Bank znany jest z wyszukiwania dobrych okazji do zakupów...
- Tak jak Bank Częstochowa. To była okazja do zainwestowania i rozwiązania poważnego problemu, jaki ta spółka stanowiła dla sektora.

- To będzie szczególnie dobry interes jeśli BRE Bank dostanie od BFG 10-letni kredyt oprocentowany na poziomie 0,4 proc. kredytu redyskontowego.
- Decydując się na przejęcie BCz kalkulowaliśmy również możliwość otrzymania tego kredytu.

- Problemy BCz osłabiły zaufanie klientów do małych banków prywatnych. Czy wśród nich BRE widzi kolejnego kandydata do przejęcia?
- Zdecydowanie nie.

- Czy BRE po objęciu emisji akcji BCz ogłosi wezwanie na pozostałe akcje, czy też natychmiast przeprowadzi kolejną emisję i zmniejszy swój udział do poniżej 51 proc.
- Na razie kwestii wezwania nie będę komentował.
Natomiast prawdą jest, że z czasem chcemy zmniejszyć swój udział do nieco ponad 50 proc. Jednak po przejęciu kontroli nad BCz z dalszymi krokami nie będziemy musieli się spieszyć.

- Deklaruje Pan, że BCz zostanie na giełdzie, ale czy pod tą samą nazwą?
- Na razie tak.

- W połowie roku wystartuje Multibank. Klientom BCz zostanie zaoferowana jego oferta.
- Tak, klientom zaoferujemy cały pakiet produktów detalicznych Multibanku, jak również bardziej wyspecjalizowane usługi np. jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych.
Natomiast giełdowa licencja BCz zostanie wykorzystana albo przez Multibank, albo przez mBank.

- Kiedy zobaczymy nowe produkty mBanku?
- Na razie detalista zdobywa nowych klientów. Ma już podpisanych 35 tys. umów. Złożono w nim 114 mln zł depozytów. Sądzę, że do końca roku uda się podpisać 100 tys. umów. Bank Geselschaft Berlin współpracujący z Inteligo i LG Petro Bank chcą wprowadzić podobną ofertę w połowie roku. Konkurencja daje więc nam kilka miesięcy przewagi. W tym czasie mBank m.in. wprowadzi kartę do dokonywania bezpiecznych zakupów w Internecie. Kartę kredytową wprowadzimy natomiast w połowie roku. W tym też czasie mBank zaoferuje konta małym i średnim firmom.

- W Anglii, działający od 4 lat w Internecie bank EGG podał, że dopiero w tym roku wypracuje pierwsze zyski.
- My zakładamy, że mBank będzie je miał po 2 latach działalności. EGG działa na niezwykle nasyconym rynku, dlatego startując oferował oprocentowanie powyżej stawki rynkowej LIBOR. My wprawdzie oferujemy stawki średnio dwa razy większe niż u konkurencji, ale poniżej WIBORU, a więc mamy od początku pozytywną marżę odsetkową.

- Jednak Multibank nie będzie tak tani mBank...
- Przede wszystkim dlatego, że będzie działał przez sieć oddziałów. Maksymalnie otworzymy ich 50, jednak podrożą one koszty. Multibank będzie instytucją bardziej tradycyjną, łączącą produkty typowo detaliczne z bardziej wyspecjalizowanymi. oferującą kredyty i depozyty, obsługę maklerską, jednostki TFI.
Założyliśmy że w ciągu trzech lat nakłady na całość projektów detalicznych wyniosą ok. 50 mln dolarów, z czego zdecydowaną większość pochłonie Multibank, przede wszystkim budowa jego oddziałów, ich wyposażenia, a także przygotowanie fachowego personelu.

- BRE sam wiele inwestuje w technologie informatyczne, jak i kupuje akcje spółek z branży IT. Które segmenty tego rynku są teraz szczególnie interesujące?
- Te spółki, które działają na potrzeby integracji systemowej, mają wyrobioną pozycję na rynku - sądzę że są to spółki, które będą faworytami giełdy w przyszłych okresach.
Poza tym należy się branży uważnie przeglądać ponieważ czekają ją w krótce konsolidacje. Będziemy świadkami ciekawych fuzji i przejęć. W dodatku zbliżające się nasze wejście do UE ściągnie do nas międzynarodowe koncerny IT, które po pierwsze będą chciały kupić kawałek rynku, a po drugie przejąć najlepsze, najciekawsze, najbardziej wyspecjalizowane spółki.

- Jednak nie zawsze inwestycje w IT przynoszą dobry wynik. Przykładem Optimus.
- My sobie tak wysoko postawiliśmy poprzeczkę, że teraz nawet dobry wynik rozczarowuje rynek. Teraz gdy zarabiamy na transakcji kilkadziesiąt milionów złotych, to słyszymy, że może mogliśmy dwa razy więcej.

- Te kilkadziesiąt milionów złotych BRE zarobił na Optimusie.
- Właśnie finanalizujemy tę transakcję, a to dopiero początek tego roku. Ale niewątpliwie nie jest to łatwa transakcja i zawsze przy tego typu operacjach trzeba się liczyć z tym, że będą one bardziej skomplikowane niż to się zakładało na początku. My inwestując w Optimus kierowaliśmy się przesłankami fundamentalnymi.
Tempo wzrostu w Polsce firm IT jest o niebo wyższe niż konkurencji za oceanem. To oznacza, że ich wartość jest pochodną liczby osób korzystających z ich usług i w przyszłości powinna systematycznie rosnąć. Mamy do czynienia z nowym podziałem rynku, a doświadczenia małych portali pokazały, że nawet z relatywnie sporymi pieniędzmi trudno jest zyskać znaczące udziały w rynku i pokonać konkurencję.

- Czy BRE weźmie udział w konsolidacji tych portali?
- Przyglądamy się temu rynkowi. Problem jednak polega na tym, że jest mało udanych przykładów konsolidacji portali działających na tym samym rynku i kierujących produkty do tego samego grona odbiorców. Więc nie jestem przekonany, czy to ma sens.

- W jakie branże więc w tym roku będzie się BRE angażował?
- Nie mamy określonych planów inwestycyjnych. Przyglądamy się różnym projektom ze starej ekonomi, ale też IT. Czekamy co przyniesie rok. Jednak sądzę, że pierwszy kwartał, a może nawet całe półrocze będzie słabe. W USA oczekiwane jest duże spowolnienie wzrostu gospodarczego, co się musi przełożyć na giełdę i inwestorów. W Polsce zaś wysokie stopy procentowe powodują, że inwestorzy nie mają zachęty do lokowania kapitałów. Wszyscy oczekujemy na znaczne obniżenia stóp. Ja jestem zwolennikiem radykalnego kroku i uważam, że jeśli obecnie realne stopy wynoszą ok 13 pkt proc., to ich obniżenie o 200 - 300 pkt. bazowych byłoby jedynie powrotem do sytuacji z listopada, czy października 1999 roku, więc nie mielibyśmy do czynienia z realnym obniżeniem oprocentowania.
Jednak nawet taka obniżka da efekt dopiero po kilku miesiącach.




Drugie miejsce: Prokom Software

Internet nie przyciąga już inwestorów

Aneta Królak

Według Ryszarda Krauze Internet i informytka straciły już swoją magiczną siłę przyciągania inwestorów. Należy się więc spodziewać, że wśród spółek z tej branży, w najbliższym czasie dokona się selekcja. Przyczyni się do niej postępująca globalizacja, która zweryfikuje pozycje lokalnych liderów, konfrontując ich z rzeczywistością rynku międzynarodowego. Przetrwają tylko te firmy, które oprócz modnej retoryki będą w stanie zaoferować wysoki poziom fachowości i jakości świadczonych usług.

'Puls Biznesu': Co określiłby Pan jako największą wartość zarządzanej spółki Đ za co ceniona jest przez środowisko analityków?
Ryszard Krauze: Prokom specjalizuje się w wykonawstwie największych przedsięwzięć informatycznych w Polsce. Projekty te wymagają przede wszystkim dogłębnej wiedzy na temat strategii biznesowej naszych klientów. Umiejętność doboru optymalnych rozwiązań informatycznych, dostosowanych do indywidualnych potrzeb klientów jest możliwa dzięki wieloletniemu doświadczeniu naszych analityków i konsultantów, zarówno w sferze biznesowej jak i informatycznej. Naszym największym atutem są nasi pracownicy oraz ich najwyższe kwalifikacje. Inną wartością, docenianą przez naszych akcjonariuszy i analityków jest to, że jesteśmy dużą stabilną firmą, istniejącą na rynku od kilkunastu lat, doskonale orientującą się w oczekiwaniach polskiego rynku. Nasze doświadczenie zdobyte w trakcie wykonywania szeregu największych projektów informatycznych pozwala na stosowanie najnowocześniejszych światowych technologii.

'PB': Co należy poprawić w funkcjonowaniu i wizerunku firmy? Co jest jej podstawową słabością?
RK: Trudno o słabościach dyskutować publicznie. Jesteśmy samokrytyczni i wiemy jak stawiać przed sobą cele, a później je osiągać. Dotyczy to nie tylko działalności na rynku informatycznym, ale również doskonalenia naszej organizacji i sposobu zarządzania, motywowania pracowników, skupiania w firmie najlepszych specjalistów, sięgania po najlepsze rozwiązania itd. Staramy się nasze słabości korygować na bieżąco. Jesteśmy dużą firmą, lecz dużą wagę przykładamy do tego, aby elastyczność naszego działania dorównywała łatwości z jaką przeobrażają się małe firmy. Dbamy o to, by naszym najważniejszym atutem była umiejętność słuchania klienta, indywidualne podejście do jego potrzeb, doradztwo w zakresie doboru odpowiednich narzędzi informatycznych tak, by spełnić jego oczekiwania. Myślę, że osiągnęliśmy w tym zakresie niezły poziom. O wizerunek firmy dbamy systematycznie kształtując pozytywne relacje z otoczeniem. Podejmujemy wiele działań wspierających różne inicjatywy publiczne, obejmujemy mecenatem liczne przedsięwzięcia edukacyjne, kulturalne i sportowe.

'PB': Jaki jest według Pana idealny styl zarządzania, jaki natomiast udaje się Panu realizować?
RK: Grupa Prokom to nie tylko przedsięwzięcia informatyczne, to także działalność na wielu innych polach gospodarki. Skuteczne zarządzanie to przede wszystkim ułatwianie pracownikom wykazania się ich przedsiębiorczością. To również umiejętność wskazywania wspólnych celów dla wszystkich, koncentrowania sił na najważniejszych zadaniach. Podczas wykonywania projektu pozwalamy ludziom po prostu działać. Zarząd i kadra menedżerska monitoruje przedsięwzięcia i reaguje tylko wtedy, gdy pojawiają się jakieś przeszkody lub zagrożenia. Skuteczne zarządzanie to także umiejętność zatrudniania wysoko wyspecjalizowanej, wykształconej i doświadczonej kadry menedżerskiej. Taką kadrą dysponujemy.

'PB': Jakie są według Pana blaski i cienie obecności spółki na giełdzie?
RK: Giełda to prestiż. Dodatkowo, na giełdzie warszawskiej Prokom jest jedną ze spółek o największej kapitalizacji. Stanowi to dla nas wyzwanie, ponieważ jesteśmy bacznie obserwowani przez inwestorów.
Giełda to również konieczność działania przy otwartej kurtynie. Obowiązki informacyjne dają inwestorom szansę na bliższe przyjrzenie się spółce. Tę samą szansę ma też nasza konkurencja. To utrudnia zadanie, ale na pewno warto być spółką publiczną.

'PB': Jak Pan ocenia relacje z drobnymi inwestorami?
RK: W Polsce drobni inwestorzy wciąż są w mniejszości. Nie mają dużego wpływu na funkcjonowanie spółek. Ale powoli to się zmienia. Drobni inwestorzy organizują się. Są już pierwsze przypadki, że walczą oni z inwestorami instytucjonalnymi o kształt rozwoju spółki. W przypadku Prokomu tak nie jest, gdyż my szanujemy drobnych inwestorów. Nie podejmujemy decyzji, które mogłyby spowodować, iż straciliby na inwestycjach w nasze akcje. Szanujemy naszych akcjonariuszy bez względu na to, kim są i ile mają akcji. W końcu sami też jesteśmy akcjonariuszami.

'PB': Jakie uczucia budzą w Panu negatywne rekomendacje analityków giełdowych i jak oceniłby Pan poziom ich wiedzy merytorycznej?
RK: Nie wypada mi oceniać wiedzy merytorycznej analityków. Jesteśmy zawsze do ich dyspozycji i mam nadzieję, że są oni zadowoleni z kontaktów z zarządem i jakości otrzymywanej od nas informacji na temat ważnych wydarzeń w spółce. W przypadku Prokomu negatywne rekomendacje są niezwykle rzadkie. Zwykle jesteśmy dobrze oceniani przez analityków. Prokom to lider branży informatycznej w Polsce. Ale z drugiej strony bycie liderem ma też swoje ciemne strony. Jakiekolwiek wahania na światowych rynkach akcji, szczególnie, gdy dotyczy to spółek informatycznych, ma też przełożenie na nasze notowania. Stąd ewentualne negatywne rekomendacje dla akcji Prokomu nie wynikają ze słabości naszej firmy, która ma regularnie rosnące przychody i zyski, ale z klimatu inwestycyjnego na świecie.

'PB': Co jest największym wyzwaniem dla Pana firmy?
RK: Chociaż Prokom odniósł niekwestionowany sukces i pozycja firmy na polskim rynku wydaje się być niezagrożona, to nie zamierzamy poprzestać na dotychczasowych osiągnięciach. Drogą do utrzymania naszej pozycji jest stały rozwój i poszerzanie udziału w rynku informatycznym.
To niezwykle trudne zadanie. Chcemy je realizować przez koncentrację na strategicznych celach spółki. Ale największym wyzwaniem dla firmy jest globalizacja. Dziś nie wystarczy być tylko liderem na swoim podwórku. Musimy umieć konkurować z największymi, międzynarodowymi korporacjami, szczególnie w obliczu wejścia Polski do Unii Europejskiej.

'PB': Co jest obecnie największym problemem dla Pana firmy oraz konkurentów z branży?
RK: Internet i informatyka przestały być cudownym magnesem przyciągającym inwestorów bez względu na szanse rozwoju firmy. Słabsi muszą odpaść. Liczą się przede wszystkim zyski i perspektywy rozwoju. Sądzę, że Prokom ma przed sobą nie tylko szansę pozostania liderem wśród czołowych integratorów, dostawców rozwiązań informatycznych 'pod klucz' w Polsce, ale również w Europie. Nasz dalszy rozwój jest bezpośrednio zależny od sukcesów polskiej gospodarki, wzrostu PKB, dostępnych środków inwestycyjnych na modernizację i rozwój systemów informatycznych w przedsiębiorstwach. Mając takie doświadczenie jakie jest naszym udziałem stać nas będzie na ekspansję na inne rynki. Sądzę, że podobnie myślą nasi najgroźniejsi konkurenci.

'PB': Co jest największym zagrożeniem dla polskiej gospodarki?
RK: Bezrobocie. Rośnie lawinowo, a na dodatek duża część bezrobotnych nie jest w stanie wykonywać żadnej innej pracy niż fizyczna. Musi upłynąć sporo czasu, by nie tylko praca była dla wszystkich, ale aby wszyscy mieli stosowne kwalifikacje. A to już problem edukacji. Na szczęście młodzi ludzie są inni. Chcą się uczyć, mają duże ambicje, gotowi są do poświęceń, aby osiągnąć swój sukces zawodowy.

'PB': Rozwiązania jakich palących problemów oczekuje Pan od rządu?
RK: Przede wszystkim walki z bezrobociem, inflacją i przerostami zatrudnienia w administracji publicznej oraz prowadzenia rozsądnej polityki podatkowej, sprzyjającej zwiększaniu ilości nowych miejsc pracy i poprawie konkurencyjności polskich przedsiębiorstw.




Komentarze do artykułu

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail:

Centrum Finansowe

Zamów online produkty finansowe: