REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Andrzej Sławiński: Nikt nie wie, czy apogeum osłabienia złotego mamy już za sobą

2009-02-26 13:52
publikacja
2009-02-26 13:52
Dodaj Bankier.pl w Google
Gość Radia PiN

Andrzej Sławiński

26.02.2009 r.

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN jest dziś prof. Andrzej Sławiński - członek Rady Polityki Pieniężnej.

Andrzej Sławiński: Dzień dobry panu.

CS: Kolejna obniżka stóp procentowych za nami, od dziś 4%. Wyrównaliśmy ten rekord z przełomu 2006 - 2007 roku. Pytanie jest tak naprawdę standardowe i banalne - dlaczego obniżka?

AS: Prognozy makroekonomiczne również dla Polski potwierdzają to, że recesja w gospodarce globalnej dopiero się zaczyna. Naturalną rzeczą w trakcie silnej niestety i zapowiadającej się na długotrwałą dekoniunktury jest łagodzenie polityki pieniężnej, po to, żeby gospodarka miała większe szanse za jakiś czas wrócić na ścieżkę potencjalnego wzrostu, o czym napisaliśmy w komunikacie. To jest przyczyna główna obniżki.

CS: Główna przyczyna obniżki - troska właśnie o gospodarkę i o PKB, bo inflację już się udało opanować?

AS: Oczywiście wszystkie banki centralne na świecie to robią. Natomiast sama skala obniżki jest mała, w relacji do tego, co widzimy w prognozach makroekonomicznych, ze względu na te zaburzenia, które miały miejsce na rynkach walutowych krajów wschodzących przez ostatnie kilka tygodni. Ta trwająca nieustannie spekulacja na spadek kursów krajów wschodzących.

CS: Gdyby nie to, że złoty tak się osłabił w przeciągu ostatnich paru tygodni, ta obniżka mogłaby być większa w takim razie?

AS: Tak można powiedzieć, ponieważ zwiększona zmienność złotego stwarza ryzyko, że to zjawisko, być może jeszcze jakiś czas się utrzyma, chociaż jest jedna rzecz pocieszająca, mianowicie spadek premii za ryzyko na rynkach międzybankowych, w krajach wysoko rozwiniętych. To może świadczyć, że banki w krajach wysoko rozwiniętych już troszkę mniej się boją o swoją przyszłość, to może świadczyć o tym, że zaczną mniej nerwowo ściągać kapitał z krajów wschodzących i być może, jeśli będzie trwała nadal spekulacja na spadek kursu walut wschodzących, to będzie ona nie tak intensywna jak wcześniej. Jakkolwiek z drugiej strony mamy czynnik, który troszkę działa, że część krajów w naszym regionie rzeczywiście jest w trudnej sytuacji, co stwarza wiele pretekstów racjonalizujących spekulację na spadek kursów walut regionu, w tym Polski. Polska jest przykładem, że czynnikiem powodującym spadek wzrostu jest w zasadzie tylko spekulacja, ponieważ od nas już kapitał nie odpływa, także ten spadek złotego, który miał miejsce, to mówiąc językiem branży wynikał tylko stąd, że z długich pozycji na złoty banki się przesunęły na krótkie, mówiąc po ludzku spekulowały na spadek.

CS: To w takim razie skoro jesteśmy przy tym wątku, kończąc go, ta gra na spadek złotego, to osłabianie, ta gra spekulacyjna, to pana zdaniem już apogeum mamy za sobą, czy może nas jeszcze czekać powtórka z rozrywki i przebijemy na przykład te psychologiczne, działające na ludzi jak płachta na byka poziomy pięć za euro, czy 3,5 złotego za franka?

AS: Tego nikt nie wie. Ja mówiłem tylko co może świadczyć, że to zjawisko może nie być tak intensywne, jak w ciągu ostatnich kilku tygodni, znaczy ja przyczynę widzę właśnie w tym spadku premii za ryzyko na międzybankowych rynkach pieniężnych krajów wysoko rozwiniętych.

CS: I stąd również też tak niska obniżka?

AS: Obniżka brała się stąd, że jest duża zmienność złotego i jest ryzyko, że to zjawisko może mieć dalej miejsce.

CS: No tak, bo większa obniżka mogłaby inwestorów zachęcić i grać na osłabienie złotego również.

AS: Zmiany stóp procentowych, w tej sytuacji jak jest, to nie jest przyczyna do spekulacji na spadek kursu tylko wyłącznie pretekst, im większa obniżka, tym większy pretekst. W przypadku polskiej gospodarki może to jest szczególnie cenny pretekst, bo nasza gospodarka jest zrównoważona, w związku z czym innych pretekstów trudno się doszukać.

CS: Wracając do głównego powodu, tej wczorajszej obniżki stóp procentowych czyli do troski o PKB, o to co będzie się działo w naszej gospodarce, w projekcji inflacji dziś prezentowanej oficjalnie, a wczoraj w komunikacie po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej pewne fragmenty zostały zawarte, mowa jest, że PKB w tym roku - 1,1%, w 2010 roku - 2,2%. To jest realne?

AS: Wszystko zależy w decydującej mierze od tego, co się będzie działo w gospodarce globalnej. Obaj wiemy, że nie zakończył się proces rewizji prognoz wzrostu dla gospodarki globalnej. Ludzie nie chcą się z tym pogodzić, ale to jest początek recesji i jeszcze nigdzie nie widać symptomów, że ona się skończy. Dekoniunktura się zaczęła na amerykańskim rynku budowlanym i tam się pojawią pierwsze symptomy ożywienia, ale jeszcze ich nie ma. Ja bym zaczął już na nie powoli czekać, bo ceny na amerykańskim rynku budowlanym spadają już czwarty rok, bo spadek cen na amerykańskim rynku budowlanym zaczął się w 2006 roku i to spowodowało, że zaczęła spadać konsumpcja indywidualna w Stanach, a warto pamiętać, że konsumpcja amerykańskich przedsiębiorstw to jest 20% światowego PKB, więc wciąż jest tak, że jak Ameryka kicha to cały świat...

CS: Ma przeziębienie, bądź też jeszcze większą chorobę.

CS: Wracając nad Wisłę - czy w takim razie my jesteśmy z poziomem stóp, z wysokością stóp na takim poziomie, że to już zapewnia rzeczywiście walkę o to, by nie dopuścić do recesji w polskiej gospodarce, czy należałoby jednak jeszcze tym orężem jakim są stopy procentowe powalczyć, by uchronić gospodarkę przed negatywnymi wpływami?

AS: Jedna taka uwaga, bo jak ja powiedziałem, że obniżki stóp procentowych dokonywane są po to, żeby pomóc gospodarce wrócić na ścieżkę potencjalnego wzrostu, to warto przypomnieć, że jeśli gospodarka utrzymuje się na ścieżce potencjalnego wzrostu, to jest najlepszy sposób na średniookresowe stabilizowanie inflacji, więc tutaj w średnim okresie w ogóle nie ma sprzeczności pomiędzy stabilizowaniem wzrostu i inflacji. Stopy procentowe się dostosowuje do prognoz i niestety musimy zakładać, że one się mogą jeszcze zmienić....

CS: Stopy czy prognozy?

AS: Prognozy i tym samym stopy.

CS: A jeżeli stopy będą się zmieniać, ja rozumiem bardzo prostym wnioskiem jest to, że będą się zmieniać w dół.

AS: Na razie trzeba tak zakładać, że w jakiejś perspektywie to...

CS: To jest perspektywa roku i na przykład poziom trzech punktów procentowych? O czymś takim się przede wszystkim w tej chwili mówi.

AS: Porozmawiamy sobie o tym bardziej dokładnie, jak się ustabilizują prognozy wzrostu dla gospodarki globalnej, jak zobaczymy pierwsze symptomy ożywienia, tam gdzie dekoniunktura się zaczęła, czyli na amerykańskim rynku budowlanym, to wtedy możemy sobie obaj podyskutować o tym, jaki by tu ustalić docelowy poziom stóp. Natomiast jaki on będzie, to ani ja, ani pan nie mamy wpływu.

CS: Stąd też takie opinie ekonomistów po wczorajszej państwa decyzji, że tak naprawdę ta obniżka nie była potrzebna, z dwóch powodów, bo była: kosmetyczna tak naprawdę, czyli dwadzieścia pięć punktów bazowych i nie wpłynie zbyt poważnie na koszt pieniądza na rynku, ot choćby dlatego, że akcja kredytowa jest mocno przystopowana a jeżeli już kredyty są udzielane to i tak przy wyższych marżach niż wcześniej, więc relatywnie obniżka na poziom kosztu pieniądza nie wpłynie a przedsiębiorców właśnie bardziej i o wiele bardziej interesuje dostęp do pieniądza. Z kolei bankowcy mówią, że jeśli dostęp, no to obniżka poziomu rezerw obowiązkowych.

AS: Za stwierdzeniem: „obniżka rezerw obowiązkowych”, jest stwierdzenie: „ zwiększajmy płynność na międzybankowym rynku pieniężnym”. Odkąd pracuję w Narodowym Banku Polskim, czyli przez wiele lat jest nadmiar płynności na międzybankowym rynku pieniężnym i to się nie zmieniło. Wciąż mamy nadmiar płynności na międzybankowym rynku pieniężnym, więc ten argument, że zwiększmy nadmiar nadmiaru płynności, już samo jego sformułowanie brzmi dosyć osobliwie...

CS: I jest mało realne?

AS: Zaraz do tego wrócimy. Natomiast Bank Centralny właśnie kształtuje wysokość stóp procentowych i my wpływamy na wysokość rynkowych stóp procentowych. Już kilka banków na świecie, które zaczęły zbyt intensywne łagodzenie polityki pieniężnej poprzez zwiększanie płynności, utraciło w dużej mierze wpływ na wysokość stóp procentowych, więc Bank Centralny gdyby bez umiaru zwiększał nadmiar płynności na rynku, ryzykowałby tym, że przestałby mieć wpływ na wysokość stóp procentowych. Rada Polityki Pieniężnej te wszystkie zmiany ma na uwadze i pewnie w przyszłości będziemy się zastanawiali jak je zrealizować, ale to nie jest rzecz aż tak paląca, jak to się przedstawia.

CS: Czyli podsumowując - w najbliższej przyszłości nie ma co marzyć o obniżeniu poziomu rezerw obowiązkowych?

AS: Każdy bank centralny na świecie kształtuje podaż płynności w taki sposób, żeby bankom wystarczyło. To, co pan mówi jest zbyt ostre. Bank Centralny to co z wypowiedzi naszych można wyczytać taką zmianę bierze pod uwagę...

CS: Ale później a nie teraz.

AS: To właśnie będzie zależało od dynamiki zmian na międzybankowym rynku pieniężnym. Też przecież wiemy obaj, że tym czynnikiem decydującym, który kształtuje wielkość akcji kredytowych banków jest wielkość kapitałów.

CS: To prawda. Na koniec jeszcze ostatnie zdanie z komunikatu i ostatnia kwestia na dziś - w komunikacie po raz kolejny powtórzone jest, że przystąpienie Polski do ERM2 i strefy euro powinno nastąpić w najbliższym możliwym terminie, ale po uzyskaniu spójnego poparcia politycznego, które jak wiemy potrzebne jest by zmienić Konstytucję i był konsensus polityczny. Wczoraj w trakcie szczytu, po informacjach dobiegających po szczycie społecznym u prezydenta, tam rysuje się swego rodzaju kompromis, że rozmowa o dacie na razie schodzi na pan dalszy. Czy pana zdaniem odłożenie owego pomysłu szybkiego przystępowania do euro i wchodzenia do systemu ERM2, jeszcze w połowie tego roku , to jest ta droga, którą powinniśmy podążyć czy jednak powinniśmy przeć mimo wszystko i wejść do ERM2 w połowie roku?

AS: Tu są rzeczy dwie: jedna rzecz jest ta, że to zdanie, które pan zacytował pojawiło się po naszym spotkaniu premierem, druga rzecz to jest to, że stanowisko rządu tak jak ja je rozumiem, jest takie, że wchodzimy do ERM2 wtedy, kiedy się uspokoi sytuacja na rynkach finansowych. Tego nikt nie wie, kiedy to nastąpi, czy bardzo szybko czy wolniej ponieważ nie należy podejmować nadmiernego ryzyka.

CS: A czy można w tej chwili odpowiedzialnie powiedzieć, wskazać datę, kiedy moglibyśmy wejść do euro?

AS: Data wejścia do euro o czym pan wspomniał wcześniej zależy głównie od konsensusu obu sił politycznych.

CS: Profesor Andrzej Sławiński - członek rady Polityki Pieniężnej. Dziękuję bardzo.

AS: Dziękuję bardzo.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Nadmuchane wyceny akcji. Zarządzający: 50 proc. amerykańskiej giełdy to powietrze
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~Chris__USA
Mieszkam na stałe w USA.
W przedsiębiorstwie w którym pracuje (prod. części do samolotów) zostało zwolnione wczoraj 35% pracowników.
Owa Firma, która szczyciła się obrotem rzędu 4-5 mln USD rocznie, przegotowywuje się teraz do bankructwa......i jeżeli takie potężne spółki jak Pratt & Whitney czy Sikorsky, które zrywają
Mieszkam na stałe w USA.
W przedsiębiorstwie w którym pracuje (prod. części do samolotów) zostało zwolnione wczoraj 35% pracowników.
Owa Firma, która szczyciła się obrotem rzędu 4-5 mln USD rocznie, przegotowywuje się teraz do bankructwa......i jeżeli takie potężne spółki jak Pratt & Whitney czy Sikorsky, które zrywają kontrakty z podwykonawcami mając również problemy finansowe.......to wydaje mi się że na poważny kryzys się dopiero zanosi.
Jak Pan Andzrzej powiedział, gospodarka Europy jest w dużym stopniu zależna od notowań giedy za oceanem, a tutaj kryzys tylko czeka aby wybuchnąć pełną parą i po miesiącu opanować Europę.
Myślę że następna fala kryzysu ruszy około czerwca-lipca 2009
Obawa tylko jedna................Rząd amerykański nie mając już pomysłu na kryzys finansowy może metodą prowokacji wywołać konflikt zbrojny na którym będzie chciała odbudeowć swoją gospodarkę..............
......Pozdrawiam........
.
~gg do marysi
czemu nie powiesz podzielsie po cichotku prosze
~sierota marycha
ja wiem ale nie powiem
~Opty
Ekonomia to ..sztuka , wszyscy ekonomisci to...sztukmistrze !.
tak mozna podsumowac ta pusta gadke o tym co moze bedzie lub nie bedzie i o tym co wiem a nie powiem....
Jedno istotne co uchwycilem to ze chyba POkreconym odeszla juz chec pchac Polske do euro za wszelka cene...
Dobre i to puki co w tej nieciekawej sytuacji
Ekonomia to ..sztuka , wszyscy ekonomisci to...sztukmistrze !.
tak mozna podsumowac ta pusta gadke o tym co moze bedzie lub nie bedzie i o tym co wiem a nie powiem....
Jedno istotne co uchwycilem to ze chyba POkreconym odeszla juz chec pchac Polske do euro za wszelka cene...
Dobre i to puki co w tej nieciekawej sytuacji . Zlotowka w okolicy 4,5-4,7 to zbawienie dla Polskiej gospodarki w okresie zahamowania konsumpcji w Europie.
~bax
nie zartuj chcesz by ci powiedzial ze złoty oslabnie ze to wszystko przed nami , pomysl co za 2 godz by zaczelo sie dziac na forexie albo w kantorach
~xxx
Strasznie ciężka gatka jak na profesora. Poza tym może dość już wywiadów z ludźmi, którzy w kółko powtarzają, że akurat tego o co są pytani nikt nie wie. Pogadajcie w końcu z kimś kto coś wie.

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki