2001-03-06 07:22 Źródło: Bankier.pl
Analiza: Dywersyfikacja źródeł importu gazu
Bezpieczeństwo energetyczne Polski zależy m.in. od:
- dywersyfikacji źródeł dostaw gazu;
- renegocjacjikontraktu na dostawy gazu z Rosji;
- budowy podziemnych zbiorników gazu w Polsce.
Tak wczoraj w rozmowie z dziennikarzami ocenił sytuację energetyczną w Polsce poseł Czesław Sobierajski będący przewodniczącym sejmowej podkomisji ds. polityki paliwowo-energetycznej i górnictwa.
Warto przypomnieć że w piątek 2.03.2000 odmienne zdanie zaprezentowali w swoim wystąpieniu posłowie SLD, wyrażając zaniepokojenie deklaracjami rządu w sprawie polityki zróżnicowania źródeł dostaw gazu do Polski. Wg SLD ewentualny import gazu z Norwegii to najdroższy wariant dywersyfikacji dostaw, a jego konsekwencją mogą być wysokie ceny gazu w Polsce. SLD zwróciło się o kontrolę działań rządu dotyczących dostaw gazu do Polski przez Najwyższą Izbę Kontroli.
Zdaniem komisji jednak budowa gazociągu z Norwegii i odbiór co najmniej 5 mld m3 gazu rocznie z tego kierunku to właściwy sposób dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia. Budowa tego gazociągu w ocenie komisji wyniesie ok. 1 mld USD, a nie jak mówią szacunki SLD, ok. 2,5 mld USD.
Komisja stoi na stanowisku, że kupowanie gazu z Norwegii będzie korzystne z punktu widzenia interesu Polski, nawet gdyby koszt zakupu tego gazu był droższy od rosyjskiego. Konkurencja na rynku powinna sprawić, że różnice cen nie będą znaczące, zaś cena gazu rosyjskiego może nawet nieco spaść.
Czesław Sobierajski wskazał na konieczność pilnej renegocjacji kontraktu zawartego we wrześniu 1996 roku z Rosją w zakresie ilości dostarczanego gazu, terminu dostaw do Polski i warunków, na jakich te dostawy i zapłata byłyby realizowane. Docelowo Polska powinna kupować od jednego dostawcy nie więcej niż 30-40% gazu. Obecnie praktycznie kupujemy jedynie gaz z Rosji i uzupełniamy import własnym wydobyciem. Utrudnia to negocjacje cenowe z dostawcą rosyjskim i stawia go w uprzywilejowanej pozycji przetargowej.
Wskazano też na potrzebę przyjęcia rządowego programu budowy podziemnych zbiorników gazu, tak, aby możliwe było zgromadzenie rezerw w wysokości ok. 30% rocznego zapotrzebowania. Na dzień dziesiejszy pojemność krajowych zbiorników to ok. 9 proc. zapotrzebowania. Zbudowanie zbiorników to zmniejszenie wrażliwości Polski na nieregularność dostaw - dotychczasowe 9% oznacza paraliż godpodarki po ok. 2 miesiącach, rezerwy 30% pozwoliłyby na zgromadzenie zapasu na ok. 5 miesięcy.
Istnieje realna groźba, że w 2010 roku Polska, po podpisaniu kontraktów z Rosją i Norwegią, będzie dysponować zbyt dużą ilością gazu. Jesteśmy krajem co roku poprawiającym swoją wydajność oraz energooszczędność, nie zwiększa się nam liczba ludności, rozwijamy rodzime złoża gazu oraz inne źródła energii. Dlatego konieczne jest zwarcie z dostawcami takich kontraktów, które pozwoliłyby na reeksport gazu.
Konflikt o gaz jest oczywiście konfliktem o pieniądze. Obiektywnie patrząc w długim okresie układ z Norwegią jest dla Polski korzystny, przede wszystkim ze względów politycznych. Doraźne korzyści cenowe wynikające z różnicy cen pomiędzy gazem norweskim i rosyjskim nie są duże. W tym wypadku nie chodzi o radykalne i za wszelką cenę obniżenie kosztów, lecz o dywersyfikacje dostaw i znaczące zmniejszenie ryzyka. Sprawa zbiorników jest również oczywista i dziwię się, że do tej pory nikt nie poruszał tej sprawy, która powinna być wg mnie jedną z bardziej priorytetowych ze względu na bezpieczeństwo państwa.
[Rafał Wójcikowski]
- dywersyfikacji źródeł dostaw gazu;
- renegocjacjikontraktu na dostawy gazu z Rosji;
- budowy podziemnych zbiorników gazu w Polsce.
Tak wczoraj w rozmowie z dziennikarzami ocenił sytuację energetyczną w Polsce poseł Czesław Sobierajski będący przewodniczącym sejmowej podkomisji ds. polityki paliwowo-energetycznej i górnictwa.
Warto przypomnieć że w piątek 2.03.2000 odmienne zdanie zaprezentowali w swoim wystąpieniu posłowie SLD, wyrażając zaniepokojenie deklaracjami rządu w sprawie polityki zróżnicowania źródeł dostaw gazu do Polski. Wg SLD ewentualny import gazu z Norwegii to najdroższy wariant dywersyfikacji dostaw, a jego konsekwencją mogą być wysokie ceny gazu w Polsce. SLD zwróciło się o kontrolę działań rządu dotyczących dostaw gazu do Polski przez Najwyższą Izbę Kontroli.
Zdaniem komisji jednak budowa gazociągu z Norwegii i odbiór co najmniej 5 mld m3 gazu rocznie z tego kierunku to właściwy sposób dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia. Budowa tego gazociągu w ocenie komisji wyniesie ok. 1 mld USD, a nie jak mówią szacunki SLD, ok. 2,5 mld USD.
Komisja stoi na stanowisku, że kupowanie gazu z Norwegii będzie korzystne z punktu widzenia interesu Polski, nawet gdyby koszt zakupu tego gazu był droższy od rosyjskiego. Konkurencja na rynku powinna sprawić, że różnice cen nie będą znaczące, zaś cena gazu rosyjskiego może nawet nieco spaść.
Czesław Sobierajski wskazał na konieczność pilnej renegocjacji kontraktu zawartego we wrześniu 1996 roku z Rosją w zakresie ilości dostarczanego gazu, terminu dostaw do Polski i warunków, na jakich te dostawy i zapłata byłyby realizowane. Docelowo Polska powinna kupować od jednego dostawcy nie więcej niż 30-40% gazu. Obecnie praktycznie kupujemy jedynie gaz z Rosji i uzupełniamy import własnym wydobyciem. Utrudnia to negocjacje cenowe z dostawcą rosyjskim i stawia go w uprzywilejowanej pozycji przetargowej.
Wskazano też na potrzebę przyjęcia rządowego programu budowy podziemnych zbiorników gazu, tak, aby możliwe było zgromadzenie rezerw w wysokości ok. 30% rocznego zapotrzebowania. Na dzień dziesiejszy pojemność krajowych zbiorników to ok. 9 proc. zapotrzebowania. Zbudowanie zbiorników to zmniejszenie wrażliwości Polski na nieregularność dostaw - dotychczasowe 9% oznacza paraliż godpodarki po ok. 2 miesiącach, rezerwy 30% pozwoliłyby na zgromadzenie zapasu na ok. 5 miesięcy.
Istnieje realna groźba, że w 2010 roku Polska, po podpisaniu kontraktów z Rosją i Norwegią, będzie dysponować zbyt dużą ilością gazu. Jesteśmy krajem co roku poprawiającym swoją wydajność oraz energooszczędność, nie zwiększa się nam liczba ludności, rozwijamy rodzime złoża gazu oraz inne źródła energii. Dlatego konieczne jest zwarcie z dostawcami takich kontraktów, które pozwoliłyby na reeksport gazu.
Konflikt o gaz jest oczywiście konfliktem o pieniądze. Obiektywnie patrząc w długim okresie układ z Norwegią jest dla Polski korzystny, przede wszystkim ze względów politycznych. Doraźne korzyści cenowe wynikające z różnicy cen pomiędzy gazem norweskim i rosyjskim nie są duże. W tym wypadku nie chodzi o radykalne i za wszelką cenę obniżenie kosztów, lecz o dywersyfikacje dostaw i znaczące zmniejszenie ryzyka. Sprawa zbiorników jest również oczywista i dziwię się, że do tej pory nikt nie poruszał tej sprawy, która powinna być wg mnie jedną z bardziej priorytetowych ze względu na bezpieczeństwo państwa.
[Rafał Wójcikowski]
Gorące tematy
Najnowsze
- 2012-05-28
-
- 19:36
- ZWZ Copernicus Securities zdecydowało o wypłacie 3 zł dywidendy na jedną akcję za 11' [PAP]
- 19:25
- 6,5 mln samochodów przez 20 lat istnienia Fiat Auto Poland [PAP]
- 19:21
- Chińczycy planują ryzykowne zwiększenie mocy reaktorów atomowych [PAP]
- 19:14
- Rolnicy przełożyli blokadę Bydgoszczy z powodu meczu Euro 2012 [PAP]
- 19:09
- Przewozy Regionalne: od czerwca pociągi wakacyjne i na Euro [PAP]


Dodaj komentarz