Czwartek był dla nowojorskich inwestorów bardzo złym dniem – główne indeksy spadły po około 3%, a Dow Jones zanotował najniższy poziom zamknięcia od 21 miesięcy. Giełdowi gracze pozbywali się przede wszystkim akcji banków oraz walorów firm motoryzacyjnych – kurs General Motors spadł o przeszło 10% i obecnie jest najniższy od 53 lat.
Rynek akcji z coraz większym niepokojem spogląda też na notowania ropy, które dzisiaj rano zbliżyły się do poziomu 142$ za baryłkę. O ile droga ropa może poprawić wyceny koncernów naftowych, to dla większości giełdowych spółek jest to zdecydowanie negatywna informacja. Na nowojorskie giełdy może też powrócić strach przed stagflacją w stylu lat 70-tych XX wieku, kiedy to przy wysokiej inflacji notowano stagnację w gospodarce.
Z publikowanych dziś danych makro znaczenie może mieć właściwie tylko raport Departamentu Handlu z godziny 14:30. Z niego inwestorzy dowiedzą się, jaka była dynamika wydatków i dochodów Amerykanów w ubiegłym miesiącu. Oprócz tego w tej samej publikacji podany zostanie majowy wskaźnik inflacji wydatków konsumpcyjnych, który jest ulubionym miernikiem inflacji obecnego kierownictwa Rezerwy Federalnej.
Tymczasem o godzinie 13:30 kontrakty terminowe na indeks S&P500 zniżkowały o niespełna 0,1%, schodząc do poziomu 1.284,8 pkt. Futures na Nasdaq tracił 0,2%. Spadki notowano także na wszystkich giełdach Starego Kontynentu.
K.K.



























































