REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Amerykańskie giełdy wciąż walczą o wzrosty

2012-05-24 22:10
publikacja
2012-05-24 22:10
Dodaj Bankier.pl w Google
W czwartek inwestorów zasypała lawina złych wiadomości gospodarczych. Mimo to giełdy w Europie ruszyły w górę. Amerykanie tym razem wykazali więcej ostrożności, ale także nie zamierzali składać broni.

Pod względem jakości danych makroekonomicznych był to „czarny czwartek”. Majowe indeksy PMI od Chin przez Europę po Stany Zjednoczone wskazały coraz głębsze spowolnienie gospodarcze. Najniższe od 3 lat wskaźniki dla przemysłu strefy euro pokazują nasilenie zjawisk recesyjnych. Nawet dane z Niemiec nie napawały optymizmem, bo największa gospodarka Starego Kontynentu zaczęła uginać się pod presją kryzysu w krajach PIIGS i spowolnieniu w Azji.

Rozczarowały także raporty z USA. Debiut indeksu PMI dla amerykańskiego sektora wytwórczego wypadł słabo, bo wskaźnik ten spadł z 56,0 pkt. do 53,9 pkt., ostrzegając przed wyraźnym wyhamowaniem aktywności gospodarczej. Potwierdziły to także rządowe dane z przemysłu, gdzie w kwietniu wartość zamówień na dobra trwałe z wyłączeniem środków transportu spadła o 0,6% mdm po spadku o 0,8% w marcu.

Dane rozminęły się z oczekiwaniami ekonomistów, którzy liczyli na wzrost o 1%. Główną przyczyną tej rozbieżności był drastyczny spadek zamówień na sprzęt wojskowy. Ale przedsiębiorstwa drugi miesiąc z rzędu ograniczały wydatki na maszyny i komputery, co może świadczyć o malejącej skłonności do inwestycji. Ogólna wartość zamówień wzrosła tylko o 0,2% mdm po spadku o 3,7% miesiąc wcześniej.

Nie zachwyciły także dane z urzędów pracy. Liczba noworejestrowanych bezrobotnych zgodnie z oczekiwaniami wyniosła 370 tysięcy. Ale dane za poprzedni tydzień zweryfikowano w górę. Była to już osiemnasta z rzędu rewizja w górę, co prowokuje wręcz komentarze o manipulacje tymi danymi przez Biuro Statystyki Pracy. Dzięki tym rewizjom media podają w nagłówku, że sytuacja na rynku pracy „uległa poprawie”, co nie jest prawdą.

Źródło: Bankier.pl

Z fundamentalnego punktu widzenia sytuacja posiadaczy amerykańskich akcji robi się nieciekawa. Gospodarka USA wyraźnie hamuje i pozbawiona fiskalnych i monetarnych stymulantów jest bardzo podatna na kolejną recesję. Zyski spółek w minionym kwartale rosły wolniej od rzeczywistej inflacji i najwolniej od 2009 roku. Tymczasem indeks S&P500 od kwietniowego rekordu hossy dzieli niespełna 7,5%.

Z jednej strony fakt ignorowania przez rynek złych danych makro świadczy o sile popytu. Część inwestorów mogła ulec pokusie „niskich” wycen i uznać majową wyprzedaż za okazję do tańszych zakupów. Ale patrząc w dłuższej perspektywie hossa na Wall Street opiera się na bardzo kruchych fundamentach w postaci półdarmowego kredytu, bezprecedensowego dodruku pieniądza ze strony Rezerwy Federalnej i rokrocznie przekraczających bilion dolarów deficytach w budżecie federalnym Stanów Zjednoczonych.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl



 

 

Źródło:
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~CPH
oczywiscie mowa o jankesach. W czerwcu wydaje sie byc mini hossa
~Keks
Wiesz co Kostek, ty kup wszystkie te spółki.
~latarnik
spadki dopiero przed nami...........
~kostek
dlatego już początkiem czerwca ruszamy z hossą co złe za nami. Do przodu byki kupować póki tanie.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki