Po zaskakującym wrześniowym odbiciu inwestorzy są coraz bardziej skonsternowani. We wtorek przeważyła chęć do realizacji zysków, choć wyraźnych powodów ku temu nie było. Wczoraj straty udało się odrobić, choć treść Beżowej Księgi trudno było uznać za optymistyczną.
Przed czwartkową sesją sentyment inwestycyjny pozostaje dość dobry. O godzinie 13:30 notowania kontraktów terminowych na S&P500 oraz Nasdaq100 zwyżkowały po 0,4%. Nieznacznie taniały obligacje skarbowe, ale w dół szły także ceny metali przemysłowych.
Dzisiaj jedynym silniejszym impulsem mogą być cotygodniowe dane o liczbie nowych bezrobotnych. Rynkowy konsensus zakłada stabilizację tego wskaźnika na poziomie 470 tysięcy, co wskazywałoby na stagnację po stronie popytu na pracę w USA.
Nie mniej interesujący może być także lipcowy bilans handlowy Stanów Zjednoczonych. W czerwcu USA odnotowały największy od 2008 roku deficyt. Ekonomiści oczekują, że w lipcu spadł on z 49,9 mld USD do 47,2 mld USD. Ale dla inwestorów ważniejsza od salda będzie dynamika importu oraz eksportu.
Na razie na rynkach akcji przeważają optymiści, którzy nie wierzą w nawrót recesji w Ameryce. Dzięki temu indeks S&P500 może zaatakować maksima z początku sierpnia, co teoretycznie otwierałoby drogę w rejon tegorocznego szczytu.
K.K.




























































