Kolejne stany luzują antygospodarczy reżym, co daje nadzieję na powrót do normalności w najbliższych tygodniach. Choć potężna recesja jest już pewna, to rosną nadzieje na w miarę dynamiczne odbicie największej gospodarki świata.


„Królikiem doświadczalnym” w Stanach Zjednoczonych stała się Georgia, gdzie w zasadzie zniesiono większość restrykcji paraliżujących gospodarkę. Covidowy lockdown ograniczyło też kilka innych stanów, co znacząco poprawiło nastroje na Wall Street. Biznes otwiera się też m.in. w Montanie, Mississippi, Oklahomie, Południowej Karolinie oraz na Alasce.
- Istnieje ostrożny optymizm, że gospodarka zmierza w stronę restartu. Rynek patrzy 6-9 miesięcy do przodu, ale jest kilka czynników, które mogą wyrzucić optymizm za okno – zwłaszcza gdyby doszło do wzrostu liczby zachorowań na Covid-19 – ocenił Robert Pavlik, główny strategii inwestycyjny w nowojorskim SlateStone Wealth, cytowany przez agencję Reuters.
Optymizm na amerykańskim rynku akcji jest jednak widoczny gołym okiem. W poniedziałek S&P500 wzrósł o 1,47% i osiągnął najwyższą wartość od 6 marca. Dow Jones poszedł w górę o 1,51% i odzyskał pułap 24 000 pkt. Nasdaq Composite po zwyżce o 1,11% zameldował się na wysokości 8 730,16 pkt.
I choć wciąż nie brakuje sceptyków oczekujących kolejnej fali spadków i pogłębienia marcowych minimów, to nowojorskie indeksy nie spuszczają z tonu. Inwestorów nie trwożą nawet szacunki ekonomistów, według których w I kw. annualizowane tempo spadku PKB Stanów Zjednoczonych wyniosło 4%. Statystyki te poznamy w środę. Tego samego dnia zbierze się też kierownictwo Rezerwy Federalnej, która „drukuje” pieniądze w tempie ok. 200 mld USD tygodniowo.

Trwa też sezon publikacji raportów za pierwszy kwartał, który póki co nie okazuje się aż tak dramatycznie zły, jak się spodziewano. Niemniej jednak analitycy oczekują spadku zysków przypadających na indeks S&P500 aż o 15% rdr, podczas gdy sam indeks notowany jest ledwie o 3,3% niżej niż rok temu.
KK


























































