REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Akcje – nic innego, jak pożyczka

2009-03-13 06:00
publikacja
2009-03-13 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku pytałem się ludzi, z czym kojarzy im się słowo „akcja”, to większość odpowiedzi dotyczyła znakomitej sytuacji z meczu Polska–Anglia rozegranego na Wembley w 1973 roku. Dopiero po chwili zastanowienia przychodziła do głowy odpowiedź, że może chodzić o papier wartościowy.

Z kolei mój mentor, który uczył mnie, jak podejmować decyzje na rynku kapitałowym, zawsze powtarzał mi, że akcja to jest nic innego jak pożyczka. Inwestując w akcje jakiejś firmy, nie robimy nic innego, jak udzielamy jej pożyczki. Jest to mechanizm prosty do zrozumienia, o ile chcemy go zrozumieć. Po co w takim razie udzielamy pożyczek, czyli inwestujemy w akcje, waluty czy w surowce? Ano po to, aby ubezpieczać nasze środki finansowe przed działaniem inflacji.

Na dodatek inwestujemy po to, aby mieć więcej i osiągać lepsze wyniki od inwestycji alternatywnych (depozyty bankowe, obligacje). W tym miejscu warto zwrócić uwagę na to, że inwestowanie w akcje obarczone jest pewną skalą ryzyka. Ceny akcji mogą rosnąć, spadać i pozostawać bez zmian. I nigdy nie wolno powiedzieć, że jakaś akcja wzrośnie lub spadnie. O tym, jaka jest cena akcji, decyduje rynek i zachowanie inwestorów, a nie widzimisię jakiego analityka czy komentatora rynkowego.

Wspomniałem wcześniej o ryzyku. To ryzyko determinuje zachowania inwestorów. Jeśli inwestor uznaje, że może ponosić wysokie ryzyko, to inwestuje w akcje obarczone wysokim ryzykiem (niekiedy nawet z możliwością utraty całego kapitału). Natomiast gdy inwestor uzna, że ryzyko inwestycji w dane akcje jest minimalne, to będzie zadowolony, jeśli jego stopa zwrotu będzie wyższa od stopy zwrotu z inwestycji alternatywnej.

Inwestując w akcje pewnych firm, tak naprawdę udzielamy im pożyczki. Kupując akcje, inwestorzy powodują ich wzrost, a co za tym idzie – powodują wzrost wartości emitenta akcji. Większa wartość firmy to możliwość dalszego rozwoju. Oczywiście, że na rynkach kapitałowych bywają zaburzenia i czasami dzieje się tak, że pomimo tego, iż inwestorzy nabywają akcje, to ich cena spada. Niektórzy takie działania nazywają spekulacjami a inni jeszcze „inwestycją na spadek-wzrost”. Jednak są to bardzo skomplikowane metody działania, wobec powyższego wyjaśnienie, na czym to polega, lepiej pozostawić na plan dalszy.

Bywa też tak, że emitent akcji osiąga znakomite wyniki finansowe, wobec powyższego akcjonariusze firmy głosują na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy wypłatę części wypracowanego zysku netto w postaci dywidendy. Właśnie wypłacanie dywidend świadczy o tym, że takie firmy powinny być najlepiej przez rynek doceniane. W Polsce utarło się przekonanie, że firmy nie powinny płacić dywidend, tylko przeznaczać środki na dalszy rozwój.

Bo po co się dzielić z akcjonariuszami? Ano po to, aby dalej pożyczali swoje pieniądze firmie, a jak firma potrzebuje środków na rozwój, to może przeprowadzić emisję akcji. Jeśli firma ma dobrą pozycję na rynku, to z uplasowaniem emisji nie będzie miała kłopotu. W Polsce, jeśli firmy decydują się na wypłatę dywidend, to czynią to raz w roku kalendarzowym (najczęściej w okresie maj–lipiec), ale są miejsca na świecie, gdzie dywidendy są wypłacane raz na miesiąc, raz na kwartał, raz na pół roku oraz raz na rok.

Takim miejscem jest USA. Jeśli teraz znajdziemy taką spółkę i dołożymy do tego wzrost kursu dolara amerykańskiego względem polskiego złotego, to proszę się nie dziwić, jeżeli się okaże, że cena akcji zanotowała 15-procentowy spadek w danym okresie, a po przeliczeniu na złote mamy ponad 40-procentową stopę zwrotu. Dzieje się tak, ponieważ są miejsca na światowym rynku kapitałowym, gdzie oprócz inwestowania na zasadzie „spadek-wzrost” inwestuje się pod dywidendy. Bo inwestuje się za pożyczone środki, a dywidendy służą do spłaty odsetek od pożyczonych środków na inwestycje.

Wspomniałem również, że jeśli firma posiada zyski, to posiada również pewne wskaźniki rynkowe, takie jak cena/zysk przypadający na 1 akcję (P/E) czy cena/wartość księgowa przypadająca na jedną akcję (P/Pbv). Interpretacja wskaźnika P/E jest bardzo prosta. Informuje on, że jeśli spółka zachowa dotychczasową dynamikę zysku netto, to wartość wskaźnika pokazuje, po ilu latach nastąpi zwrot na kapitale.

W związku z tym im mniejsza wartość wskaźnika, tym lepiej dla nabywającego akcje (P/E = 3 oznacza, że po 3 latach mamy zwrot na zainwestowanym kapitale, czyli 33,3% w skali roku). Z kolei wskaźnik C/Wk (P/Pbv) oznacza, że tyle musimy hipotetycznie zapłacić za 1 złotówkę majątku księgowego firmy. Im bardziej oddalony wskaźnik od wartości 1, tym korzystniejsza jest cena dla kupującego. Im bardziej oddalony wskaźnik od wartości 1, tym korzystniejsza cena dla sprzedającego.

Oczywiście jest cała paleta innych wskaźników, które informują, czy dane akcje są przewartościowane czy niedowartościowane. Jednak na początek wystarczy znać wymienione 3 wskaźniki (dywidenda na akcję/cena płacona, czyli div yield; cena/zysk przypadający na 1 akcję; cena/wartość księgowa przypadająca na 1 akcję).

Wraz z rozwojem merytorycznym inwestor może stosować bardziej rozbudowane mechanizmy inwestowania w poszczególne akcje. I to, co powinien zapamiętać raz na zawsze, że na rynku kapitałowym nie robimy nic innego jak INWESTUJEMY, bo grać to można na instrumencie dętym dmuchanym w orkiestrze dętej. Warunek jest tylko jeden. Trzeba umieć czytać nuty, bo w przeciwnym razie zamiast gry zaczynamy fałszować.

Andrzej Filipek

Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi „rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zdesperowani inwestorzy poszli po prośbie do premiera. Przymusowe wykupy trafią do osobnej ustawy
Tematy

Komentarze (15)

dodaj komentarz
~gugu
ludzie ! czepiacie sie ! jest to forma pozyczki. Pozyczki pod inwestycje . Bez gwarancji zwrotu i tyle , Dostajesz w zamian udzial w potencjalnych zyskach. Sek w tym ze jesli ktos obiecuje udzial w zyskach a potem ich nie wypłaca to juz jest wałek. Takich firm co maja zyski a nie wypłacaja udziału inwestorm u nas na GPW jest zdecydowana ludzie ! czepiacie sie ! jest to forma pozyczki. Pozyczki pod inwestycje . Bez gwarancji zwrotu i tyle , Dostajesz w zamian udzial w potencjalnych zyskach. Sek w tym ze jesli ktos obiecuje udzial w zyskach a potem ich nie wypłaca to juz jest wałek. Takich firm co maja zyski a nie wypłacaja udziału inwestorm u nas na GPW jest zdecydowana wiekszosc. Tłumaczenie ze zysk zoastaje "zainwestowany" i podniesie wartosc firmy jest smieszne. Tylko dywidenda jest wymiernym wskaznikiem zwroty a nie kurs , ktory z dnia na dzien moze pasc na pysk jak np TVN wczoraj - i to czemu padł ? Bo TVN zainwestowal własnie w rozwój firmy hahaha. Smiech. W USA firmy wypłacaja dywidende co 3 miesiace a u nas? U nas praktycznie nigdy.
~JJ
To co piszesz mogłoby mieć sens dla akcji niemych. Akcje zwykłe dają ci prawo do współdecydowania bo losie spółki, której stajesz się akcjonariuszem. Pożyczenie komuś pieniędzy (poza warunkami umowy) nie daje ci wpływu na to jak te pieniądze zostaną wykorzystane, a co więcej wpływu na wiele innych aspektów działania To co piszesz mogłoby mieć sens dla akcji niemych. Akcje zwykłe dają ci prawo do współdecydowania bo losie spółki, której stajesz się akcjonariuszem. Pożyczenie komuś pieniędzy (poza warunkami umowy) nie daje ci wpływu na to jak te pieniądze zostaną wykorzystane, a co więcej wpływu na wiele innych aspektów działania pożyczkobiorcy.
~slavonic
jeśli firma X posiada 1 maszynę i okazuje się że potrzebuje kolejną to ma do wyboru:

1. Pożyczyć pieniądze
2. Znaleźć inwestora który sfinansuje zakup maszyny za udziały (akcje)

jak zakup akcji moze być pozyczką skoro nie ma tu mowy o oddaniu pieniędzy ???

a druga sprawa cytat z artykułu:

"Ceny
jeśli firma X posiada 1 maszynę i okazuje się że potrzebuje kolejną to ma do wyboru:

1. Pożyczyć pieniądze
2. Znaleźć inwestora który sfinansuje zakup maszyny za udziały (akcje)

jak zakup akcji moze być pozyczką skoro nie ma tu mowy o oddaniu pieniędzy ???

a druga sprawa cytat z artykułu:

"Ceny akcji mogą rosnąć, spadać i pozostawać bez zmian. I nigdy nie wolno powiedzieć, że jakaś akcja wzrośnie lub spadnie. O tym, jaka jest cena akcji, decyduje rynek i zachowanie inwestorów, a nie widzimisię jakiego analityka czy komentatora rynkowego."

Jutro będzie deszcz, albo słońce, albo chmury nie wolno żadnym meteorologom mówić co bedzie jutro bo o pogodzie decyduje natura a nie widzimisię jakiegoś meteorologa czy pogodynki ...

przecież to absyrdalne w obydwu przypadkach ....
~JJ
Po pierwsze:

"Im bardziej oddalony wskaźnik od wartości 1, tym korzystniejsza jest cena dla kupującego. Im bardziej oddalony wskaźnik od wartości 1, tym korzystniejsza cena dla sprzedającego."

Co autor miał na myśli?

Po drugie:

"Kupując akcje, inwestorzy powodują ich wzrost, a co za tym
Po pierwsze:

"Im bardziej oddalony wskaźnik od wartości 1, tym korzystniejsza jest cena dla kupującego. Im bardziej oddalony wskaźnik od wartości 1, tym korzystniejsza cena dla sprzedającego."

Co autor miał na myśli?

Po drugie:

"Kupując akcje, inwestorzy powodują ich wzrost, a co za tym idzie – powodują wzrost wartości emitenta akcji. Większa wartość firmy to możliwość dalszego rozwoju."

Wzrost ceny rynkowej powoduje wzrost kapitalizacji a nie wartości przedsiębiorstwa. Cena giełdowa często ma się nijak do realnej wyceny przedsiębiorstwa.

Po trzecie:

Zakup akcji to nie jest pożyczka i w tym miejscu zgadzam się z Bogusiem. Być może autor artykułu ma wiedzę na temat giełdy, ale na pewno nie wie co to jest pożyczka.

Po czwarte:

Dywagacje o "pożyczce" od akcjonariusza dla firmy nawet w potocznym rozumieniu słowa "pożyczka" mają sens tylko w odniesieniu do rynku pierwotnego. Odkup akcji istniejących od nieemitenta nie wpływa bezpośrednio na kondycję firmy i nie przekłada się na zastrzyk finansowy dla firmy. Chyba, że przyjmiemy, że wzrost wartości kursu ułatwi nową emisję po wyższej cenie - to będzie miało wpływ na kondycję spółki. Ale warto w treści artykułu który przecież ma traktować o podstawach zaznaczyć, że ta rzekoma "pożyczka" ma miejsce tylko przy zakupie akcji w ofercie.

pzdr.
~Reniu
P/E = 3, po 3 latach zwrot zainwestowanego kapitału - ciekawe! wyjaśni mi ktoś tą teorię? pozdr
~reniu odpowiada ~JJ
tę teorię :-)
~AF
Dzień dobry albo Dobry wieczór ( bo nie wiem w jakiej strefie czasowej Pan się znajduje)

Zarówno na giełdach zagranicznych jak i na naszej polskiej giełdzie zawsze INWESTUJEMY. Daleki jestem od porównywań jakiegokolwiek rynku kapitałowego do zjawisk powszechnie uznawanych za kryminogenne. Gdyby dokonywać takich porównań to
Dzień dobry albo Dobry wieczór ( bo nie wiem w jakiej strefie czasowej Pan się znajduje)

Zarówno na giełdach zagranicznych jak i na naszej polskiej giełdzie zawsze INWESTUJEMY. Daleki jestem od porównywań jakiegokolwiek rynku kapitałowego do zjawisk powszechnie uznawanych za kryminogenne. Gdyby dokonywać takich porównań to albo obrażałoby to tzw. szulernię albo rynek kapitałowy. To zalezy od tego kto na jakim jest poziomie emocjonalnym i jaki posiada ładunek krytyki wobec własnej osoby. Nie przeczę, że na na rynkach kapitałowych nie dochodzi do nieetycznych i niemoralnych zachowań. Jak świat stary to zawsze pojawiały się chciwość, pazerność i nieuczciwość w kontrze do uczciwości, etyki i konsekwencji. Pomimo wielu lat na karku pozwoli Pan (mniemam, że odpowiadam osobnikowi płci męskiej), że pozostaję naiwny w swoim mniemaniu, że tak jak w Londynie, Frankfurcie, Nowym Jorku czy Ułan Bator lub w Warszawie mamy giełdę na której INWESTORZY mogą tylko i wyłącznie INWESTOWAĆ.
Odrębny temat to sposób w jaki tego dokonują, ale to już jest zbyt wysoka półka jak dla mnie. A to na czym się nie znam to się tym nie zajmuję i w takich sprawach nie zabieram głosu. Nie mam w zwyczaju zabierania "chleba" specjalistom od "szulerkowania".
Natomiast co do gry to powtórzę, że grać to można w........
Serdecznie pozdrawiam
Z wyrazami szacunku
AF
~WiG 49
Dzięki za odpowiedz , rzadki to przypadek,tylko proszę wyjaśnić ,ogromna część "inwestorów "uczestniczy /by nie powiedzieć inwestuje / w kontraktach na wzrost lub obsuwanie się wskażników , na wzrost lub obniżenie walut krajowych, na inne "instrumenty". Wszystko zależy od pkt. siedzenia.
Np. Gdy "gruby"
Dzięki za odpowiedz , rzadki to przypadek,tylko proszę wyjaśnić ,ogromna część "inwestorów "uczestniczy /by nie powiedzieć inwestuje / w kontraktach na wzrost lub obsuwanie się wskażników , na wzrost lub obniżenie walut krajowych, na inne "instrumenty". Wszystko zależy od pkt. siedzenia.
Np. Gdy "gruby" przeznaczy 30% kwoty na opcje spadku waluty , natomiast pozostałą kwotą ,wyprzedając , rzeczywiście spowodował spadek tej waluty i skasował legalnie wielokrotność tego co włożył , to On jest inwestor czy gracz.
W tym samym przypadku ja miałem nosa lub szczęście i wykupiłem te same obcje i za włożone pieniądze otrzymałem ich wielokrotność - to ja jestem inwestor czy gracz.
Na stoliku są trzy karty, czarna wygrywa czerwona przegrywa , po której stronie stolika stoję ja , a gdzie stoi "gruby". Abstrahuje od szkodliwości społecznej tak prowadzonej makroekonomii , tylko kilku uczestników ma zysk , ale wszyscy przegrywamy.
~WiG 49
To śmieszne , naukowo uzasadniać zachowania na naszej giełdzie inwestowaniem a uczestników / graczy na kontraktach i innych instrumentach/ inwestorami.
Prosze uzasadnić lepiej jaka jest różnica pomiędzy ; czarna wygrywa - czerowna przegrywa , a "inwestowaniem " na GPW.

Powiązane: Inwestowanie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki