Akcje: Przewaga pesymizmu, rynek spodziewa się kontynuacji bessy
Miniony tydzień rozpoczął się wzrostem indeksu WIG20 o 3%. Rynek kontynuował odbicie po przecenie ze styczniowego szczytu 1921.47 pkt. do utworzonego 4 lutego na poziomie 1439.67 pkt. aktualnego minimum piętnastomiesięcznej bessy. Wzrostom sprzyjała dobra sytuacja na giełdach światowych i umocnienie kursu złotego. W połowie tygodnia nastroje uległy jednak zdecydowanemu pogorszeniu. Szczyt odbicia wyniósł we wtorek 1594.84 pkt. Sesja środowa zakończyła się już spadkiem o 2.6%, w czwartek po utworzeniu tygodniowego minimum 1475.02 pkt. indeks stracił 3.2%, natomiast w piątek zamknął się niżej o 0.2%. Piątkowe zamknięcie wyniosło 1492.21 pkt., co względem zamknięcia sprzed tygodnia oznacza spadek o 39.5 pkt. (–2.6%).
Od początku lutego mamy do czynienia z konsolidacją indeksu WIG20 w okolicy nowego minimum długoterminowego trendu spadkowego. Rynek waha się wokół poziomu 1500 pkt. Praktycznie znaleźliśmy się w miejscu gdzie skończyła się wielka wyprzedaż z jesieni ubiegłego roku, w trakcie której indeks WIG20 stracił ok. 1000 pkt. i zatrzymał się właśnie w pobliżu 1500 pkt. Po blisko czterech miesiącach od tej przeceny determinacja strony podażowej wydaje się mniejsza, ale oczekiwania są nadal bardzo pesymistyczne. Spadają obroty w wyniku czego nieduża podaż łatwo obniża ceny akcji. Są to często zlecenia koszykowe – rynek terminowy notowany jest ok. 2-3% poniżej kasowego (oznaka pesymizmu), więc arbitrażyści zamykają pozycje. Obawy nadal dotyczą skutków kryzysu kredytowego. Od początku roku mamy też do czynienia z czymś co można nazwać kryzysem walutowym. Generalnie utrzymuje się bardzo zły sentyment względem krajów naszego regionu. Polska waluta i giełda są przy tym szczególnie słabe. Od kilku tygodni zachodzi wyraźna korelacja między notowaniami złotego i giełdy. Gdy złoty słabnie względem głównych walut, spadają również ceny akcji. Gdy w ostatnich dwóch tygodniach złoty się ustabilizował, indeks WIG20 wszedł w fazę konsolidacji. W najbliższym czasie ważną rolę mogą odegrać publikacje wyników kwartalnych naszych spółek. Trudno oczekiwać dobrych danych – czwarty kwartał ubiegłego roku przyniósł już recesję w krajach Unii Europejskiej, co musiało się również przełożyć na naszą gospodarkę. Obawy dotyczą także przyszłości – podejmowane do tej pory działania takie jak obniżki stóp procentowych, plany ratunkowe itd. zdają się nie przynosić żadnego wymiernego rezultatu. Stopy bezrobocia w głównych światowych gospodarkach jak również w Polsce i regionie idą w górę, publikowane ostatnio dane mówią o bezrobociu sięgającym już ponad 10%. To wszystko przekłada się na powrót indeksu do okolic dna jesiennej wyprzedaży i gorsze oczekiwania inwestorów na przyszłość. Po prawie czterech miesiącach giełda jest więc w tym samym miejscu. W pewnym stopniu można to odczytywać pozytywnie – bessa nie ma kontynuacji. Po spadku znoszącym wartość indeksów o ok. 2/3 jest to jednak dla inwestora marne pocieszenie. Zatrzymaliśmy się na granicy której przekroczenie tworzyłoby największą bessę w kilkunastoletniej historii warszawskiej giełdy. Jedno wydaje się pewne. Nie będzie nowej hossy lub choćby średnioterminowej korekty spadków, jeśli optymizm nie pojawi się na głównych światowych giełdach. w20intra w20day w20tyg w20long



























































