Akcje: Nerwowy początek drugiego kwartału, ostatecznie z przewagą optymizmu
Przełom marca oraz kwietnia i jednocześnie początek drugiego kwartału był na warszawskiej giełdzie nerwowy. Pierwsza połowa ubiegłego tygodnia minęła na kontynuacji spadku. W poniedziałek indeks WIG20 otworzył się niżej o 2.4%, a zmiana na zamknięciu wyniosła –3.6%. Decydująca była sytuacja światowych giełd, w tym mocny spadek rynków azjatyckich. Dwie kolejne sesje przyniosły wahania testujące poziom 1500 pkt. W środę w połowie dnia nastroje były najgorsze, indeks spadł do tygodniowego minimum 1480.94 pkt. Sesja środowa przyniosła jednak zmianę tendencji – zamknięcie było wyższe o 0.8%. W czwartek i piątek mieliśmy do czynienia z dużym optymizmem. Światowe giełdy ruszyły w górę licząc na to, że nowy plan ratunkowy grupy G-20 ostatecznie położy kres kryzysowi kredytowemu. U nas było szczególnie mocno. W czwartek indeks wzrósł o 7.0%. Notowania piątkowe to ruch ponad wcześniejsze szczyty, tworzący tygodniowe maksimum 1708.20 pkt. WIG20 znalazł się najwyżej od drugiej połowy stycznia. Piątkowe zamknięcie wyniosło 1668.10 pkt. W porównaniu do zamknięcia sprzed tygodnia oznacza to wzrost o 93.3 pkt. (+5.9%).
Rynek konsekwetnie odrabia więc spadek ze
styczniowego szczytu 1921.47 pkt. Zamknięcie ubiegłotygodniowych notowań
znalazło się prawie dokładnie na poziomie 61.8% zniesienia ruchu w dół –
zniesienia Fibonacciego (okolice 1666 pkt.). Tak znaczne odreagowanie oczywiście
przybliża wariant powrotu do styczniowego szczytu, ale obecny trend wzrostowy
jest w dalszym ciągu tylko ruchem w zakresie trwającej od października
konsolidacji. Centrum wahań znajduje się w okolicy 1600 pkt. Z utworzonego w
lutym minimum 1253.24 pkt. WIG20 zyskał już ok. 36%. Powrót do styczniowego
szczytu musiałby oznaczać wzrost w sumie o 53%. Na fali polepszających się
oczekiwań względem wyjścia z kryzysu jest to wariant prawdopodobny, choć
niewykluczone będą kolejne cofnięcia. Przykładem niepewności było
osłabienie sprzed tygodnia, gdy indeks testował wsparcie 1500 pkt. Duża
zmienność ostatnich sesji świadczy o niepewności związanej z dalszym rozwojem
sytuacji. Światowe giełdy zachowują się analogicznie. Z jednej strony widać
nadzieje na to, że plany ratunkowe muszą w końcu przynieść efekt, z drugiej
jednak wciąż mocno recesyjne dane. Takie jak publikowany w piątek w USA kolejny
mocny spadek liczby nowych miejsc pracy czy gorszy od oczekiwań wskaźnik
koniunktury w sektorze usługowym. Wydaje się, że optymizm ostatnich sesji w
dużej mierze polegał także na rozpoczęciu nowego kwartału, kiedy zwykle rolę
odgrywają nadzieje związane z nowym okresem sprawozdawczym - dla spółek i dla
różnego rodzaju funduszy. Nadchodzące miesiące wiosenno-letnie mogą przynieść
kontynuację odreagowania bessy. Trzeba jednak pamiętać, że po tak mocnym
trendzie spadkowym, znoszącym ok. 70% wartości indeksów, a w przypadku
niektórych spółek nawet ponad 90% ich wartości, zmiana tendencji oraz powrót do
nastrojów sprzed przeceny następują zwykle po okresie długiej i nerwowej
konsolidacji. Od pół roku indeks WIG20 waha się właśnie w takiej nerwowej
konsolidacji. W tej chwili trudno ocenić czy jest to okres wystarczający do tego
by zacząć nową falę hossy. Od dwóch miesięcy indeks pozostaje w trendzie
wzrostowym, z technicznego punktu widzenia wciąż nie ma sygnałów wskazujących
zmianę tego trendu. w20intra w20day w20tyg
w20long





























































