S&P podtrzymała elitarny rating brytyjskiego długu publicznego na poziomie AAA, lecz zmieniła perspektywę ze stabilnej na negatywną. Oznacza to, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy Wielka Brytania może dołączyć do grona czterech państw Unii Europejskiej, którym agencja S&P już obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej.
Niepokój audytorów budzi katastrofalna sytuacja brytyjskiego budżetu. Na następne 12 miesięcy gabinet Gordona Browna planuje gigantyczny deficyt w kwocie 175 mld funtów, co stanowi równowartość 12,4% PKB Zjednoczonego Królestwa. Tegoroczne potrzeby pożyczkowe rządu Jej Królewskiej Mości opiewają na kwotę 220 mld funtów. Zdaniem analityków z S&P dług publiczny Wielkiej Brytanii osiągnie poziom 100% PKB i utrzyma się na tym poziomie w „średnim terminie”.
Rynek zareagował wyprzedażą brytyjskich obligacji skarbowych. Różnica pomiędzy rentownością brytyjskich i niemieckich 10-letnich obligacji wzrosła o dziewięć punktów bazowych, osiągając wartość 24 pb. Londyński indeks FTSE100 spadł o ponad 2%, co jest najgorszym wynikiem w Europie Zachodniej. O godzinie 14:30 funt tracił wobec dolara 0,5% i był notowany na poziomie 1,5663$. Ale należy pamiętać, że przez ostatnie trzy dni kurs GBP/USD wzrósł z poziomu 1,515$ do 1,5814$.
Ale nie wszyscy uczestnicy rynku przejęli się komunikatem z agencji Standard&Poor’s.
„Czy oni nie widzieli budżetu w momencie, gdy się pojawił. Ich reakcja jest nieco spóźniona, nieprawdaż? Ten raport nie zmieni mojej strategii inwestycyjnej. Nie sądzę, żeby brytyjski rząd miał problemy ze spłatą odsetek od obligacji. W przeciwieństwie do strefy euro, może on zarządzić dodruk pieniądza” – powiedział Bloombergowi Ian Williams, główny zarządzający w firmie Charteris Portfolio Managers.
K.K.



























































