2004-03-19 06:06 Źródło: Gazeta Finansowa
Aferzysta z Morgan Stanley: Wpadka po 10 latach oszustw
W połowie lutego policja Puerto-Rico aresztowała Carlosa Soto, brokera lokalnego oddziału Morgan Stanley, pod zarzutem oszukiwania klientów i przywłaszczania ich pieniędzy. Podobno w ciągu ostatnich 10 lat Soto przyjmował od zamożnych Portorykańczyków zlecenia na inwestycje warte miliony dolarów. Jego klienci wierzyli, że lokują pieniądze w obligacje rządowe charakteryzujące się niskim ryzykiem. W rzeczywistości nieuczciwy broker kupował wysokorentowne papiery, ryzykując cudzymi pieniędzmi.
Klienci bardzo długo pozostawali w nieświadomości, ponieważ Soto wypłacał im obiecany dochód, ale sobie pozostawiał dodatkowy zysk. Łącznie ten obrotny broker zarządzał aktywami wartymi ok. 50 mln USD.
Zaraz po jego aresztowaniu Morgan Stanley przyznał się do naruszeń i ogłosił gotowość do współpracy z władzami podczas wyjaśniania sprawy. Zarząd banku oświadczył oficjalnie, że broker oszukiwał nie tylko inwestorów, ale także sam bank. „Obecnie sporządzamy sprawozdanie. Oczywiście, wszyscy, którzy stracili na machinacjach Soto, otrzymają rekompensatę” - napisał Morgan Stanley w liście otwartym.
Rozwiązanie problemu może się jednak okazać dla banku znacznie trudniejsze. Amerykańska komisja ds. papierów wartościowych i giełd - SEC - uważa, że przy niektórych operacjach z aktywami klientów Soto musiał mieć wspólników. W Morgan Stanley funkcjonuje system zarządzania ryzykiem, który wyśledziłby oszustwa brokera. „Komisja bada obecnie, jak działa ten system” - oświadczyła Alise Johnson, prawnik SEC.
Wiadomo już, że pracownicy komisji uważają, iż schemat machinacji jest zbyt złożony, aby mógł go opracować jeden człowiek. Do tego należy dodać obejście systemu zabezpieczeń jednego z największych banków inwestycyjnych świata. Soto umieszczał pieniądze klientów na rachunkach w innych bankach, tłumacząc klientom, że inwestycje będą realizowane przez nieistniejący „oddział instytucjonalny” Morgan Stanley.
Sam Soto twierdzi, że bank nie wiedział o jego operacjach. Według informacji dziennika WSJ, w 1992 r., kiedy Soto pracował jako broker w Dean Witter (który połączył się w 1997 r. z Morgan Stanley), otworzył dwa rachunki na firmę ICR. Wszyscy przedstawiciele tej firmy
(z wyjątkiem jednego), którzy podpisali umowę, jak później okazało się nie istnieli. Według wewnętrznych zasad Dean Witter, Soto był zobowiązany przekazywać swoim przełożonym sprawozdania z operacji przeprowadzonych na wszystkich rachunkach, włączając w to rachunek ICR.
Przemysław Piłat
GAZETA FINANSOWA
Klienci bardzo długo pozostawali w nieświadomości, ponieważ Soto wypłacał im obiecany dochód, ale sobie pozostawiał dodatkowy zysk. Łącznie ten obrotny broker zarządzał aktywami wartymi ok. 50 mln USD.
Zaraz po jego aresztowaniu Morgan Stanley przyznał się do naruszeń i ogłosił gotowość do współpracy z władzami podczas wyjaśniania sprawy. Zarząd banku oświadczył oficjalnie, że broker oszukiwał nie tylko inwestorów, ale także sam bank. „Obecnie sporządzamy sprawozdanie. Oczywiście, wszyscy, którzy stracili na machinacjach Soto, otrzymają rekompensatę” - napisał Morgan Stanley w liście otwartym.
Rozwiązanie problemu może się jednak okazać dla banku znacznie trudniejsze. Amerykańska komisja ds. papierów wartościowych i giełd - SEC - uważa, że przy niektórych operacjach z aktywami klientów Soto musiał mieć wspólników. W Morgan Stanley funkcjonuje system zarządzania ryzykiem, który wyśledziłby oszustwa brokera. „Komisja bada obecnie, jak działa ten system” - oświadczyła Alise Johnson, prawnik SEC.
Wiadomo już, że pracownicy komisji uważają, iż schemat machinacji jest zbyt złożony, aby mógł go opracować jeden człowiek. Do tego należy dodać obejście systemu zabezpieczeń jednego z największych banków inwestycyjnych świata. Soto umieszczał pieniądze klientów na rachunkach w innych bankach, tłumacząc klientom, że inwestycje będą realizowane przez nieistniejący „oddział instytucjonalny” Morgan Stanley.
Sam Soto twierdzi, że bank nie wiedział o jego operacjach. Według informacji dziennika WSJ, w 1992 r., kiedy Soto pracował jako broker w Dean Witter (który połączył się w 1997 r. z Morgan Stanley), otworzył dwa rachunki na firmę ICR. Wszyscy przedstawiciele tej firmy
(z wyjątkiem jednego), którzy podpisali umowę, jak później okazało się nie istnieli. Według wewnętrznych zasad Dean Witter, Soto był zobowiązany przekazywać swoim przełożonym sprawozdania z operacji przeprowadzonych na wszystkich rachunkach, włączając w to rachunek ICR.
Przemysław Piłat
GAZETA FINANSOWA



Dodaj komentarz