REKLAMA

Jadąc na narty, nie zapomnij o OC

2012-02-09 11:20
publikacja
2012-02-09 11:20

Wykupienie ubezpieczenia podróżnego na wyjazd narciarski lub snowboardowy to coraz powszechniejsza praktyka. Jednak wybierając polisę, nie wszyscy pamiętają o ważnej części takiego ubezpieczenia – polisie OC.


Ubezpieczenia na zimę:


Samochód

Mieszkanie

Sporty zimowe

Wyjazd w góry
Wielu zimowych turystów wie już, że koszty leczenia trzeba często pokryć z własnej kieszeni, a dodatkowo przepisy w wielu krajach nakazują też obciążyć poszkodowanego kosztami akcji ratowniczej na stoku. Warto być przygotowanym na takie ewentualności nie tylko, gdy zamierzamy jeździć na nartach poza granicami naszego kraju. Zabezpieczeniem przed tego typu zdarzeniami jest dobre, dostosowane do naszych potrzeb i pełne ubezpieczenie.

Narciarze i snowboardziści, szczególnie ci wyjeżdżający poza granice kraju, są świadomi potrzeby posiadania ubezpieczenia kosztów leczenia. Często i ci, którzy wybierają zagraniczne stoki, i ci, którzy korzystają z polskich gór, zapominają jednak o jeszcze jednym ważnym elemencie ubezpieczenia narciarskiego – ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej.

Na stoku nie jesteśmy sami i często nawet wysokie umiejętności narciarskie mogą nie uchronić nas przed wypadkiem, w wyniku którego poszkodowane będą też inne osoby. Zdarza się, że wyrządzimy szkodę innej osobie, niszcząc jej sprzęt lub, co gorsza, powodując u niej obrażenia ciała, niekiedy bardzo poważne. Przypadki, w których jeden z amatorów białego szaleństwa wpada na innego wyrządzając i sobie, i jemu krzywdę, nie należą niestety do rzadkości.

W razie wyrządzenia na stoku szkody innej osobie, możemy zostać zmuszeni do pokrycia strat. W ub.r. po raz pierwszy w Polsce sąd w Zakopanem skazał narciarkę na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, 8 tys. zł zadośćuczynienia i publikację treści wyroku w prasie za spowodowanie naruszenia narządów ciała u 8-letniego chłopca. Narciarka wpadła na dziecko na tatrzańskim stoku w Jurgowie.

Poszkodowani w wyniku wypadku, do którego doszło z naszej winy, mają również prawo dochodzić wypłaty zadośćuczynienia za wyrządzone szkody i coraz częściej z tej drogi korzystają. Dlatego warto przed wyjazdem na narty pomyśleć o ubezpieczeniu ewentualnych zobowiązań wynikających z odpowiedzialności cywilnej wobec osób trzecich, np. innych narciarzy, którym możemy wyrządzić szkodę.

Ubezpieczenie OC chroni przed finansowymi konsekwencjami związanymi z naprawieniem szkody - niezależnie od tego, czy chodzi o narażenie zdrowia, czy zniszczenie mienia innej osoby. Koszty pobytu w szpitalu poszkodowanej przez nas osoby, jej rehabilitacji oraz koszty związane z naprawą zniszczonego sprzętu, bądź zakupem nowego (czasami bardzo drogiego) mogą zostać pokryte z naszego ubezpieczenia OC.

Przy wykupie polisy turystycznej koszt jej rozszerzenia o odpowiedzialność cywilną jest nieduży. Przykładowo w Allianz tygodniowe ubezpieczenie zagranicznego wyjazdu na europejskie stoki będzie nas kosztować ok. 50 zł, a jego rozszerzenie o polisę OC, to, w zależności od sumy tego ubezpieczenia, zaledwie kilka złotych dodatkowo. Warto ponieść ten wydatek, bo wartość strat, które będziemy musieli pokryć, i ewentualnego zadośćuczynienia może być zdecydowanie wyższa.



/ Grupa Allianz
Źródło:Informacja prasowa
Tematy
Nowy MGS9 Plug-in Hybrid w kredycie 50/50. Oferta pierwsza klasa!
Nowy MGS9 Plug-in Hybrid w kredycie 50/50. Oferta pierwsza klasa!

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~ubezpieczony
Wykupiłem polisę PZU po raz kolejny ( chyba 6 raz ) jak co roku.
W tym roku doznałem kontuzji ( potrącony przez narciarza ) w Aplach ( Włochy ) i półprzytomnego przywieziono mnie na sygnale do kliniki ... wcześniej na "tratwie" zostałem zwieziony ze stoku. Po odzyskaniu świadomości i po przejściu specjalistycznych badań
Wykupiłem polisę PZU po raz kolejny ( chyba 6 raz ) jak co roku.
W tym roku doznałem kontuzji ( potrącony przez narciarza ) w Aplach ( Włochy ) i półprzytomnego przywieziono mnie na sygnale do kliniki ... wcześniej na "tratwie" zostałem zwieziony ze stoku. Po odzyskaniu świadomości i po przejściu specjalistycznych badań dowiedziałem się od mojego pełnomocnika w Polsce - który zgłosił wypadek do PZU że mogą być problemy bo ... PZU nie ma z tą kliniką umowy.
Leżąc jeszcze w klinice na obserwacji i monitoringu otrzymałem taką informacje ... ale osoba, która mnie ubezpieczała ( mój agent ) powiedział, że nie mam się co martwić bo w umowie ( tzn. warunkach ) jest zapis, że w miarę możliwości powinienem powiadomić ubezpieczyciela o zamiarze odwiedzenia lekarza - ja szczęscie w nieszczęściu nie miałem takiej możliwości bo zostałem zwieziony ze stoku na półprzytomny i nie miałem absolutnie żadnego wpływu gdzie mnie wiozą.
Tego samego dnia wyszedłem z kliniki po kilkugodzinnej obserwacji i wykonaniu badań oraz zastrzyków ( czego nie cierpię ) otrzymałem gorset od pasa po szyje - skończyło się na poważnym poobijaniu żeber i kręgosłupa ( zaznacze, że kask uratował mi życie bo poważnie uderzyłem głową w stok ) i kazano mi wrócić na badanie kontrolne następnego dnia. W tym czasie mój ubezpieczyciel otrzymał dokumenty i miał niezwłocznie przesłać gwarancje wypłaty - klinika na wszelki wypadek pobrała dane mojej karty kredytowej gdybym miał np. jakąś lewą polisę. Cała ta akcja ratunkowa z badaniami i pobytem kosztowała około 1600 euro.
Następnego dnia pojawiłem się na badaniach kontrolnych i po około 30 minutach byłem już po wszystkim i udałem się ( na wózku ) do recepcji bo dokumentacje i wypis.
TU ZACZĄŁ SIĘ HORROR którego nie życzę nikomu. PZU nie dostarczył żadnych gwarancji a ja nie miałem takich środków na opłacenie prawie 1600 euro ... po kilku godzinach wydzwaniania do centrum alarmowego PZU - pzu wysłało gwarancje wypłaty 1/2 i odmówiło wypłaty reszty kwoty twierdząc że klinika zawyża koszty a obserwacja i monitoring nie był konieczny. Oczywiście mogę zapłacic z własnej kieszeni i potem wystąpić ( czytaj sądzić się przez kilka miesięcy lat ) do PZU o zwrot.

Horror horror w klinice patrzono na mnie jak na POLAKA OSZUSTA ! Po za tym lekarz z centrum alarmowego ( KASZPIROWSKI ) na podstawie faktury stwierdził że obserwacja i monitoring nie był potrzebny ! Porażka jak po utracie świadomości nie należy osoby skierować na obserwacje ( zawsze istnieje ryzyko wstrząsu mózgu ) ??? Po kolejnych kilku godzinach walki i mojego niewyobrażalnego cierpienia na poczekalni Pani z PZU stwierdziła że jednak prześle potwierdzenia wypłaty całości - na infoilinie wydałem kilkaset złotych na telefon ( nie odpuściłem ) powiedziała że skoro byłem nie przytomny to pewnie nie miałem wyboru na wybór szpitala. Po kolejnych godzinach spędzonych w gorsecie na drewnianych krzesłach poczekalni przyszedł kolejny faks z PZU ale odmówiono mi wypłaty za wizytę kontrolną bo na to miałem wpływ i powinienem to ustalić z PZU .... kolejne godziny walki. Rozmowa z kordynatorem Centrum Alarmowego, który po kolejnych godzinach przyjął argument, że każda inna klinika musiałaby wykonać wyniki jeszcze raz i narazić na dodatkowe koszty zdecydowanie większe niż 90 euro poskutkowała i po 8 godzinach cierpień otrzymałem potwierdzenie wypłaty całości ... ale pełen bólu psychicznego i fizycznego.

Wiem, że nie jestem jedynym przypadkiem, który został tak potraktowany przez firmę PZU !

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki