Na początku czerwca w mediach wielokrotnie cytowano wyniki badań TNS OBOP mówiące o reakcjach klientów banków na zbliżające się wprowadzenie ograniczeń w udzielaniu kredytów i pożyczek w walutach obcych. Niemal 40% badanych było świadomych, jakie są plany Komisji Nadzoru Bankowego (chociaż trudno było mówić w tym przypadku o planach — Rekomendacja S została opublikowana znacznie wcześniej). 17% respondentów negatywnie oceniało wprowadzane zmiany — w komunikacie badawczym zwracano uwagę, że wśród szczególnie niezadowolonych istotną grupę stanowiły osoby z wyższym wykształceniem. Największym medialnym echem odbił się rozkład odpowiedzi na pytanie brzmiące w oryginale następująco: „Gdyby w Polsce nie było możliwości zaciągnięcia tańszego kredytu w walucie obcej, to czy zdecydowałby się Pan wziąć kredyt za granicą, za pośrednictwem oddziału banku zagranicznego, działającego w Polsce na zasadzie paszportu europejskiego?”. W wielu publikacjach wynik ten zrelacjonowano „na skróty”, stwierdzając, że polskich konsumentów byłaby skłonna zaciągnąć kredyt walutowy za granicą.
Warto zwrócić uwagę, że pytanie postawione przez firmę badawczą brzmi faktycznie inaczej — dotyczy ono raczej unijnych instytucji kredytowych, które skłonne byłyby podjąć działalność kredytową w Polsce niż sytuacji, w której polski kredytobiorca wnioskuje o kredyt w banku za granicą. Oczywiście osobną kwestią jest pytanie, na ile respondenci byli świadomi co oznacza sformułowanie „oddział banku zagranicznego” i „paszport europejski”. Przypomnijmy, że oddział banku zagranicznego to w myśl polskiego prawa bankowego jednostka organizacyjna banku zagranicznego, ulokowana na terytorium Polski, wykonująca w jego imieniu i na jego rzecz wszystkie lub niektóre czynności wynikające z zezwolenia udzielonego temu bankowi w kraju macierzystym.
Niezależnie od powyższych wątpliwości, wynik omawianego badania słusznie odczytano jako ostrzeżenie płynące przynajmniej od części polskich klientów skłonnych poszukiwać atrakcyjnych produktów również poza ofertą działających obecnie w Polsce banków. W komentarzach zwracano jednakże uwagę na fakt, iż pojawienie się silnej zagranicznej konkurencji w postaci oddziałów banków zagranicznych jest mało prawdopodobne. Kosztowne budowanie własnych kanałów dystrybucji, konieczne zapoznanie się z realiami rynku, a wreszcie wojna konkurencyjna pomiędzy obecnymi na rynku dostawcami obniżająca poziom marży, to czynniki skutecznie zniechęcające potencjalnych nowych konkurentów. Na podobne problemy napotkałyby także prawdopodobnie instytucje chcące prowadzić działalność transgraniczną (bez uczestnictwa oddziału na polskim terytorium). Można jednak wyobrazić sobie sytuację, w której polski klient udaje się do zagranicznego banku z terenu UE i zaciąga kredyt zabezpieczony hipoteką na nieruchomości w Polsce. Czy jest to tylko teoretyczna możliwość?








Dodaj komentarz
