Niezwykła popularność takich produktów (na koniec grudnia 2005 r. niemal 2/3 kredytów mieszkaniowych stanowiły kredyty w walutach obcych) wynikała z co najmniej dwóch przyczyn:
- niskiego oprocentowania kredytów i pożyczek w euro i frankach szwajcarskich,
- korzystnego kształtowania się kursów walutowych.
W efekcie rata kredytu walutowego była zazwyczaj sporo niższa niż rata kredytu złotówkowego udzielanego w tej samej wysokości. To skutkowało również podwyższoną zdolnością kredytową kredytobiorcy, który innymi słowy, mógł pozwolić sobie na zaciągnięcie większego kredytu i zakup np. większego mieszkania.
Obawy KNB dotyczyły sytuacji, w której (w wyniku np. niekorzystnych zmian kursów walutowych) znacząca grupa kredytobiorców nie będzie w stanie prawidłowo obsługiwać zaciągniętych kredytów. Takie zdarzenie mogłoby pociągnąć za sobą zachwianie równowagi całego systemu bankowego w Polsce. Do tej pory jednakże walutowe kredyty dla gospodarstw domowych stanowią "najzdrowszą" część portfela kredytowego banków - proporcja należności zagrożonych stanowiła w czerwcu 2005 r. w tej grupie zaledwie 3,3%.







Dodaj komentarz

