Nazwisko Marcina Kaczmarka pojawia się w śledztwie dotyczącym mafii paliwowej prowadzonym przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie.
- Ten człowiek został aresztowany pod zarzutem płatnej protekcji i powoływania się na wpływy - potwierdza gazecie Jerzy Balicki, rzecznik krakowskiej prokuratury. Dziennik ustalił, że Marcin Kaczmarek prowadził interesy z ludźmi podejrzanymi w sprawie Konsorcjum Victoria. Według nieoficjalnych informacji spółka była kontrolowana przez służby specjalne. Właściciele konsorcjum mają postawione zarzuty m.in. prania brudnych pieniędzy i udziału w oszustwach paliwowych.
Marcinowi Kaczmarkowi sława rzekomego członka rodziny prokuratora bardzo pomogła w interesach. Ludzie z mafii paliwowej chętnie zgłaszali się do niego i proponowali współpracę.
Informacja o rzekomym pokrewieństwie oszusta i śledczego szybko dotarła do parlamentarzystów, w tym także z komisji do spraw Orlenu. - Miało to na celu zdyskredytowanie Janusza Kaczmarka, który nadzorował śledztwa uderzające w finansowe interesy mafii paliwowej - mówi "Życiu Warszawy" prowadzący paliwowe śledztwa oficer Centralnego Biura Śledczego.
Sam zainteresowany, czyli prokurator Janusz Kaczmarek, o swym nieistniejącym krewnym dowiedział się od... prokuratury. - Zostałem wezwany na przesłuchanie i wtedy usłyszałem, że ktoś powołuje się na mnie - powiedział "Życiu Warszawy" wiceminister Kaczmarek.
żw/pul
Źródło:IAR































































