Wall Street zaczęło dzień pod kreską, naśladując nastroje z Europy. Jednak strona popytowa po raz kolejny nie odpuściła i nieco niższe ceny akcji potraktowała jako okazję do tańszych zakupów. W efekcie na rynku znów pojawiły się wzrosty, które jednak w przypadku indeksu S&P500 zatrzymały się dokładnie na oporze wyznaczonym przez lokalny szczyt z listopada (1006 pkt.). W tym momencie niedźwiedzie skutecznie skontrowały, a losy sesji znów rozstrzygnęły się w samej końcówce.
Ostatecznie Dow Jones urósł o 0,36%, kończąc dzień z wynikiem 9.320,19 pkt. Nasdaq zyskał 0,13%, osiągając wartość 2.011,31 pkt. Indeks S&P500 zakończył sesję na poziomie 1.005,65 pkt., zyskując 0,30%.
Pewnym impulsem skłaniającym do kupowania akcji mogły być dane z rynku nieruchomości. Bowiem czerwcowy indeks obrazujący liczbę wstępnie zawartych umów kupna używanych domów wzrósł o 3,6% m/m. Analitycy prognozowali wzrost o zaledwie 0,2%.
Ale już żadnego pozytywu nie można było znaleźć w znacznie ważniejszym rządowym raporcie o dochodach i wydatkach Amerykanów. Te drugie wzrosły w czerwcu o 0,4%, czyli pozornie były minimalnie lepsze od oczekiwań. Pozornie, ponieważ w dół zrewidowano dane za maj. Mocniej od prognoz, bo aż o 1,3%, spadły za to dochody gospodarstw domowych, co jest efektem zakończenia wypłacania przez rząd federalny ulg podatkowych wprowadzonych w ramach „pakietu Obamy”. Zgodna z oczekiwaniami okazała inflacja – bazowy wskaźnik PCE osiągnął dynamikę 0,2% m/m i 1,5% r/r, pozostając w dolnej granicy nieoficjalnego celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej.
Najbardziej uderzający w tym raporcie był jednak silny spadek oszczędności, które dynamicznie rosły przez ostatnie pół roku. Tylko w czerwcu stopniały one o 176,2 mld $, a stopa oszczędności obniżyła się z 6,2% do 4,6%. Wziąwszy pod uwagę fakt, że Amerykanie wciąż borykają się z nominalnym spadkiem zarobków taką redukcję oszczędności można traktować jako wyraz ciężkiej sytuacji materialnej – po prostu przejadane są ostatnie zaskórniaki. To nie pozwala spodziewać się wzrostu konsumpcji w najbliższym czasie.
K.K.






























































