Dyrektor Biura Inwestycji Własnych Noble Securities Dom Maklerski Włodzimierz Nowak, w specjalnym wywiadzie dla Bankier.pl mówi o wprowadzonych na GPW zmianach w kontrakcie na WIG20.
Marcin Świerkot, Bankier.pl: Od września ubiegłego roku w miejsce kontraktów na WIG20 z mnożnikiem 10 zł wprowadzane są kontrakty z mnożnikiem 20 zł. Ostatnia seria „starych” kontraktów wygaśnie w trzeci piątek czerwca tego roku. Z perspektywy animatora rynku czy są to zmiany pozytywne, czy negatywne?
Włodzimierz Nowak: Pozytywne, myślę, że nie tylko dla animatorów ale dla wszystkich inwestorów, zwiększenie mnożnika powoduje przecież obniżenie prowizji.

MŚ: Co tak naprawdę się zmieni dla inwestora indywidualnego, który gra na kontraktach od czasu do czasu?
WN: Do tej pory inwestorzy indywidualni aby pokryć koszty transakcji (czyli otwarcie i zamknięcie pozycji) potrzebowali na to zmiany kursu kontraktu o 2 punkty, teraz zarobią już przy zmianie o jeden punkt. To historyczna zmiana na tym rynku. Myślę, że z czasem zostanie to docenione przez inwestorów i wykorzystają oni szansę na zarabianie na najmniejszych ruchach cen kontraktów terminowych. Ma to szczególne znaczenie w kontekście zmienności indeksu bazowego, która coraz częściej jest bardzo niska.
MŚ: Czyli najważniejszą zaletą będzie możliwość zarobku na jednym punkcie?
WN: Tak, ponieważ inne elementy kontraktu pozostają bez zmian.
MŚ: Dwukrotne zwiększenie mnożnika oznacza wyższy depozyt zabezpieczajacy…
WN: Jeżeli wartość kontraktu wzrośnie dwukrotnie to oczywiste jest, że wartość depozytu zabezpieczającego również wzrośnie dwukrotnie. Dźwignia finansowa (lewar) pozostają jednak na tym samym poziomie (obecnie lewar na kontraktach na WIG20 jest blisko czternastokrotny). Inaczej wygląda sytuacja inwestora korzystającego z depozytów intraday. Depozyty te mogą być oferowane przez brokerów. Obecnie ich poziom (wyznaczony przez KDPW_CCP) stanowi blisko połowę pełnego depozytu zabezpieczającego. To oznacza, że wymagania depozytowe od kontraktów z mnożnikiem 20 zł dla daytraderów korzystających z depozytów intraday nie zmienią się w stosunku do wymagań depozytowych od kontraktów z mnożnikiem 10 zł. W przypadku depozytów intraday zwiększa się jednak dźwignia finansowa. Przy obecnym depozycie intraday na poziomie 4% lewar jest dwudziestopięciokrotny. Depozyty intraday to kolejna rewolucyjna zmiana jaka pojawia się na rynku. Nigdy wcześniej w historii Giełdy depozyty te nie były oferowane.
MŚ: Czy te zmiany mogą przyciągnąć zagranicznych inwestorów?
WN: Myślę,że tak. Zmiana mnożnika powoduje zmniejszenie prowizji a to zawsze pozytywnie działa na rynek. Poza tym na wszystkich głównych światowych kontraktach indeksowych prowizja dla inwestorów od otwarcia i zamknięcia pozycji zawiera się w jednym ticku. Teraz jest już tak na GPW.
MŚ: Mówiąc o płynności - gdzie powinniśmy szukać tej płynności? Czy u inwestorów instytucjonalnych, za granicą, czy wśród inwestorów indywidualnych w Polsce?
WN: Rynek aby działał prawidłowo potrzebuje różnych grup inwestorów, więc raczej powinniśmy zapytać w jaki sposób dotrzeć do każdej z tych grup z produktem, jakim jest rynek instrumentów pochodnych GPW.
MŚ: Niedawno Giełda obniżyła czasowo opłaty dla animatorów od obrotu na kontraktach z mnożnikiem 20 zł. . Jak to może wpłynąć na poziom obrotów tymi kontraktami?
WN: Czasowe obniżenie stawek na pewno zmobilizuje animatorów do większej aktywności. Moim zdaniem w długim okresie zmiana mnożnika i wprowadzenie depozytu intraday wpłynie na zwiększenie wartości obrotów na rynku kontraktów na WIG20.
MŚ: Co tak naprawdę powinno się stać dziś, by rynek kontraktów spopularyzować i przyciągnąć inwestorów zagranicznych?
WN: Dla inwestorów zagranicznych istotne jest aby przy inwestowaniu na przykład w Polsce mogli robić to tak jak u siebie, czyli muszą być zbliżone i przejrzyste regulacje, systemy notowań, rodzaje dostępnych zleceń i porównywalne koszty transakcyjne. W 2013 roku GPW wprowadziła system UTP, który ułatwia i zachęca inwestorów zagranicznych do lokowania kapitału w Polsce. Szczególnie - wymagającym inwestorom stosującym strategie algorytmiczne. System transakcyjny na światowym poziomie to nie koniec rozbudowywania oferty dla inwestorów. GPW planuje w przyszłości wprowadzić UTP-D, system specjalnie dedykowany rynkowi derywatów, który będzie mógł obsługiwać specjalne strategie wykorzystywane na rynku pochodnych. Regulacje i standardy kontraktów nie odbiegają od tych na rynkach zagranicznych. Po zmianie mnożnika pod względem kosztów na kontraktach też zbliżyliśmy się do światowych rynków. Myślę, że są to kroki w dobrym kierunku i w przyszłości powinny zaowocować większym zainteresowaniem inwestorów naszym rynkiem. Proszę też pamiętać o tym, że rynek pochodnych nie będzie się rozwijał bez rozwoju rynku kasowego, czyli silnych i zdrowych spółek notowanych na głównym parkiecie, bez rynku pierwotnego z nowymi innowacyjnymi firmami, które będą liderami gospodarczymi nie tylko w Polsce ale również na rynku globalnym.
MŚ: Czy to, że giełda wprowadza jakieś zmiany to jest znak, że będzie starała się bardziej te produkty wypromować?
WN: Mam nadzieję, że tak. Promocja jest potrzebna, bo rynek usług inwestycyjnych jest bardzo konkurencyjny. Inwestorzy polscy maja obecnie łatwy dostęp do rynków zagranicznych i mogą zainwestować w Polsce na GPW albo swoje pieniądze ulokować za granicą. Zadaniem GPW i całego środowiska kapitałowego jest promowanie naszego rynku, tak aby jak najwięcej kapitału zasilało polską gospodarkę zarówno polskiego jak i zagranicznego. Aktywność Giełdy w obszarze edukacji jest widoczna. Zwracam w szczególności uwagę na platformę GPWTrader, która jest symulatorem handlu kontraktami terminowymi i akcjami. Przy wykorzystaniu wirtualnych pieniędzy można tam wypróbować swoich sił w inwestowaniu np. w kontrakty na WIG20.
MŚ: Porównując kontrakty terminowe w Polsce i te, które są za granicą – poza prowizjami, jakie mamy największe braki?
WN: Tak jak powiedziałem wcześniej, pod względem technicznym i regulacyjnym nie odbiegamy od reszty Europy, jednak jesteśmy rynkiem regionalnym i trudno porównywać nas do rynków terminowych w Europie Zachodniej, czy w USA, gdzie przepływają kapitały praktycznie z całego świata. Na pewno powinniśmy jeszcze bardziej postawić na promocję naszego rynku.
MŚ: Kiedyś były plany, by polska giełda stała się regionalnym liderem, jeśli chodzi o spółki. Czy jest szansa, by do takiej sytuacji doszło w przypadku kontaktów terminowych, gdzie dany inwestor zagraniczny, chcąc zagrać pod region, postawi na kontrakt na indeks warszawskiej giełdy?
WN: Nie zajmuję się obsługą klientów, ale wydaje mi się że już tak jest. Przecież, jeżeli chodzi o wolumeny obrotu na pochodnych, to w regionie jesteśmy liderem.






























































