REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Złudny spadek bezrobocia w Ameryce

Krzysztof Kolany2012-05-04 15:05główny analityk Bankier.pl
publikacja
2012-05-04 15:05
Dodaj Bankier.pl w Google
Tylko na pierwszy rzut oka lekki spadek bezrobocia w Stanach Zjednoczonych to dobra wiadomość. Bliższy wgląd w statystyki pozwala zdiagnozować stagnację na amerykańskim rynku pracy i postępujące zniechęcenie jednego z najbardziej zapracowanych narodów świata.

Stopa bezrobocia w USA wyniosła w kwietniu 8,1% wobec 8,2% w marcu – podało Biuro Statystyki Pracy (BLS). To najniższy odczyt od stycznia 2009 r. Badanie przeprowadzone na próbie przeszło 50 tys. gospodarstw domowych pokazało spadek liczby bezrobotnych o 173 tys. Bez pracy pozostawało 12,5 mln Amerykanów, którzy aktywnie poszukiwali zatrudnienia.

Lecz te dane tylko maskują prawdziwy problem, jakim jest deficyt pracy w największej gospodarce świata. Bowiem równocześnie liczba pracujących zmniejszyła się o 169 tys. po spadku o 31 tys. w marcu. Ze statystyk siły roboczej wypadło aż 342 tys. Amerykanów, a liczba osób biernych zawodowo wzrosła o przeszło pół miliona i wynosi już 88,4 mln.

Źródło: BLS. Opracowanie: Bankier.pl

Nieco bardziej optymistyczna była druga część raportu BLS, gdzie dane o zatrudnieniu zbierane są od przedsiębiorstw i podlegają modyfikacjom statystycznym. Ta metoda uznawana jest za bardziej wiarygodną przez ekonomistów zatrudnionych w instytucjach finansowych i dlatego cieszy się większym zainteresowaniem rynków.

Według tego źródła w kwietniu liczba zatrudnionych w sektorach pozarolniczych zwiększyła się o 115 tys. To rezultat gorszy od większości prognoz analityków, którzy spodziewali się wzrostu zatrudnienia o 160-170 tys. Sektor prywatny utworzył 130 tys. nowych miejsc pracy, czyli raptem połowę tego co średnio w grudniu, styczniu i lutym. W odniesieniu do oczekiwań inwestorów dane srodze rozczarowały. Na osłodę BLS zaserwował rewizję w górę statystyk za luty i marzec, które łącznie dodały 53 tys. etatów.

Słabość rynku pracy w Stanach Zjednoczonych objawia się też krótkim tygodniem pracy – średni czas pracy to 34,5 godziny tygodniowo. Zamrożeniu uległy także wynagrodzenia: przeciętna stawka godzinowa pozostała na tym samym poziomie co w marcu i wyniosła 23,38 USD. To tylko o 1,8% więcej niż przed rokiem. Wzrost wynagrodzeń nie nadąża więc nawet za oficjalną miarą kosztów życia (CPI ). Oznacza to realny spadek zarobków Amerykanów, którzy za te same pensje mogą nabyć mniej towarów i usług.

Piątkowe dane to kolejny czynnik podważający tezy o dynamicznym wzroście gospodarczym w Stanach Zjednoczonych. To też kolejna publikacja makroekonomiczna znacząco słabsza od oczekiwań, co może prowadzić do kontynuacji giełdowej korekty, spadku cen surowców przemysłowych i niższych rentowności papierów skarbowych. Takie dane mogą nasilić oczekiwania na działania ze strony Rezerwy Federalnej w postaci trzeciej rundy ilościowego poluzowania monetarnego (tzw. QE3).

Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl



 

 

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~Obywatel
Bezrobocie "spada" bo w USA bezrobotni kiedy tracą prawo do zasiłku przestają być bezrobotnymi i "poprawiają" stytystyki...
~as
tak stosują chiny i bardzo spada im ostatnimi laty popyt na wszystko. Made in china się przejada a w zasadzie posiadanie już nie daje tłuszczy satysfakcji.
~roo
Dodruk pieniądza spowoduje złudną zamożność co pozwoli na wzrost konsumpcji. Zmusi też do inwestowania w inne instrumenty jak finansowe. Taki mechanizm stosują od lat Chiny i jakoś wszystko wydaje się tam działać prawidłowo. Dodatkowo po przez dodruk pieniądza inflacyjnie obniżone zostanie zadłużenie które wyrażane jest w USD. Miedzy Dodruk pieniądza spowoduje złudną zamożność co pozwoli na wzrost konsumpcji. Zmusi też do inwestowania w inne instrumenty jak finansowe. Taki mechanizm stosują od lat Chiny i jakoś wszystko wydaje się tam działać prawidłowo. Dodatkowo po przez dodruk pieniądza inflacyjnie obniżone zostanie zadłużenie które wyrażane jest w USD. Miedzy innymi dlatego uważam że, dewaluacja $ leży w interesie USA - po co spłacać jak taniej jest dodrukować:P
~menel
Dwie pierwsze rundy drukowania zielonej makulatury w sumie nic nie dały poza spekulacyjnym pompowaniem surowców i indeksów giełdowych, więc na trzecią nie ma co liczyć, bo inflacja zmusi FED do dźwigania stóp procentowych, a te z kolei dusiłyby gospodarkę. Z kolei w Europie politycy nie chcą przyjąć do wiadomości, że tylko ostre Dwie pierwsze rundy drukowania zielonej makulatury w sumie nic nie dały poza spekulacyjnym pompowaniem surowców i indeksów giełdowych, więc na trzecią nie ma co liczyć, bo inflacja zmusi FED do dźwigania stóp procentowych, a te z kolei dusiłyby gospodarkę. Z kolei w Europie politycy nie chcą przyjąć do wiadomości, że tylko ostre zaciśnięcie pasa i cięcie wydatków pozwoli wyjść z kryzysu nadmiernego zadłużenia, bo drukowanie euro przez EBC na dłuższą metę nie ma sensu.
~oszołom
Całkowita zgoda, lecz moim zdaniem EBC pójdzie drogą FED by kupić trochę czasu. Niemcy puszczą w kanał całą UE wraz z euro jak będą do tego gotowi.
~eryk
bezrobocie spada co tu drukować ? głupotę to tak

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki