2010-02-09 13:51 Źródło: Bankier.pl
Złoto w górę w ślad za eurodolarem
Deprecjacja amerykańskiej waluty tradycyjnie już podbiła notowania złota. Jednakże żółtemu metalowi nadal wiele brakuje do formy z ostatniej jesieni, gdy nominalne ceny kruszcu biły historyczne rekordy.
We wtorek o godzinie 13:40 uncja kosztowała 1.077,36$ i była o 1,5% droższa niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Jednakże od grudniowego szczytu skala spadków wciąż sięga aż 12%.
Dziś głównym czynnikiem wspierającym kurs złota jest zwyżkujący eurodolar, któremu po kilku dniach nieustannych spadków udało się przekroczyć poziom 1,37$. Deprecjacja amerykańskiej waluty sprawia, że metale szlachetne stają się tańsze dla inwestorów spoza USA. Z kolei wiele funduszy z Nowego Jorku traktuje kontrakty na złoto jako zabezpieczenie przed spadkiem wartości „zielonego”, co tłumaczy ujemną korelację pomiędzy złotem a dolarem (czyli dodatnią zależność z kursem EUR/USD).
Ale jeszcze ważniejszą informacją jest komunikat z amerykańskiego nadzoru giełdowego (SEC). Ujawnia on skład dużych udziałowców w funduszu SPDR Gold Trust – czyli największym na świecie ETF-ie lokującym 100% aktywów w fizycznym złocie. Okazało się, że 0,4% udziałów w tym przedsięwzięciu ma China Investment Corp. – czyli państwowa spółka zarządzająca częścią (300 mld $) chińskich rezerw walutowych. To oznacza, że Chińczycy de facto mają o 4,4 tony złota więcej niż dotąd sądzono. I że proces dywersyfikacji (czytaj: ucieczki od dolara) chińskich rezerw postępuje szybciej niż się dotąd przypuszczało.
Dla rynku oznacza to, że kupiec dysponujący olbrzymią gotówką (ok. 2,4 biliona dolarów) wciąż ma spory apetyt na złoto i skupuje je za pośrednictwem różnych kanałów. Tylko w drugiej połowie 2009 roku China Investment Corp. zainwestował na rynkach surowcowych 10 mld $.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
We wtorek o godzinie 13:40 uncja kosztowała 1.077,36$ i była o 1,5% droższa niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Jednakże od grudniowego szczytu skala spadków wciąż sięga aż 12%.
Dziś głównym czynnikiem wspierającym kurs złota jest zwyżkujący eurodolar, któremu po kilku dniach nieustannych spadków udało się przekroczyć poziom 1,37$. Deprecjacja amerykańskiej waluty sprawia, że metale szlachetne stają się tańsze dla inwestorów spoza USA. Z kolei wiele funduszy z Nowego Jorku traktuje kontrakty na złoto jako zabezpieczenie przed spadkiem wartości „zielonego”, co tłumaczy ujemną korelację pomiędzy złotem a dolarem (czyli dodatnią zależność z kursem EUR/USD).
Ale jeszcze ważniejszą informacją jest komunikat z amerykańskiego nadzoru giełdowego (SEC). Ujawnia on skład dużych udziałowców w funduszu SPDR Gold Trust – czyli największym na świecie ETF-ie lokującym 100% aktywów w fizycznym złocie. Okazało się, że 0,4% udziałów w tym przedsięwzięciu ma China Investment Corp. – czyli państwowa spółka zarządzająca częścią (300 mld $) chińskich rezerw walutowych. To oznacza, że Chińczycy de facto mają o 4,4 tony złota więcej niż dotąd sądzono. I że proces dywersyfikacji (czytaj: ucieczki od dolara) chińskich rezerw postępuje szybciej niż się dotąd przypuszczało.
Dla rynku oznacza to, że kupiec dysponujący olbrzymią gotówką (ok. 2,4 biliona dolarów) wciąż ma spory apetyt na złoto i skupuje je za pośrednictwem różnych kanałów. Tylko w drugiej połowie 2009 roku China Investment Corp. zainwestował na rynkach surowcowych 10 mld $.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl



Dodaj komentarz