Nieco mniejsze spadki zanotowały indeksy Dow Jones (-1,6% do 10650,92 pkt) oraz S&P 500 (-1,5% do 1436,53 pkt).
Spadki królowały już od początku sesji, nie było to zresztą dziwne, ponieważ już w czwartek Apple ogłosiło, że będzie miało zyski gorsze od oczekiwań, a jego kurs spadł prawie o połowę. Inna spółka, UAL Corp., ogłosiła, że w trzecim kwartale poniesie straty, gdy tymczasem analitycy spodziewali się zysków.
Analitycy liczyli wprawdzie, że z powodu „window dressing”, czyli porządkowania portfeli funduszy na koniec kwartału w celu wykazania zysków sesja będzie miała pozytywne zakończenie, ale najwyraźniej to niedźwiedzie decydują teraz o obrazie rynku i indeksom ani razu nie udało się zbliżyć do wartości z czwartkowego zamknięcia. W spadkach brały przede wszystkim udział spółki z branży komputerowej (Hewlett-Packard, Intel, Microsoft i IBM), a lepiej miały się spółki branży petrochemicznej i farmaceutycznej. Niektórzy brokerzy obniżyli ratingi dla Apple-a i innych spółek sektora komputerowego.
Przebieg sesji, a szczególnie przyspieszenie spadków w ostatniej jej fazie sugeruje, że w poniedziałek spadki będą kontynuowane, przynajmniej na początku sesji.