W marcu indeks nastrojów konsumentów sporządzany przez organizację Consumer Confidence spadł do poziomu 64,5 pkt. podczas gdy analitycy liczyli na wynik rzędu 73,5 pkt. Ponadto indeks oczekiwań na najbliższe pół roku znalazł się na najniższym poziomie od czasu afery Watergate w 1973 roku. Do tego doszedł jeszcze raport na temat cen domów, które w styczniu spadły o 10,7%. Mniejsza wartość nieruchomości zniechęca Amerykanów do wydawania pieniędzy, co według ekonomistów może przypieczętować recesję w USA.
Jednakże kiepskie dane z gospodarki przełożyły się tylko na osłabienie dolara, co z kolei podniosło notowania surowców. W rezultacie na czele wzrostów na Wall Street stały spółki górnicze i naftowe. Wśród tych pierwszych o 4,1% podrożały walory Freeport-McMoran Copper & Gold, zaś akcje producenta aluminium Alcoa Inc zyskały na wartości równe 2%.
Wsparcie indeksom dała też branża energetyczna, która skorzystała na wyższych cenach ropy. Akcje Devon Energy zdrożały o 3,8%, zaś notowania Schlumberger Ltd zwyżkowały o 1,7%. Zdaniem analityków inwestorzy liczą, że globalny wzrost gospodarczy podtrzyma obecne ceny surowców, co będzie premiowało spółki z tego sektora.
Dzięki temu indeks S&P500 zakończył dzień wynikiem 1.352,99 pkt., po wzroście o 0,23%. Nasdaq zwyżkował o 0,61%, dochodząc do poziomu 2.341,05 pkt. Jednakże Dow Jones stracił 0,13% i spadł do poziomu 12.532,60 pkt.
Na indeksie blue chipów zaciążyły walory Bank of America, które straciły na wartości 3,5%. Przyczyną tak dużego spadku była rekomendacja od analityków z Merrill Lynch, którzy zalecają sprzedaż akcji tego drugiego co do wielkości banku w Stanach Zjednoczonych.
Z kolei na czele wzrostów na Nasdaqu stały akcje Yahoo Inc., które zyskały dziś na wartości 4,4%. Powodem tak znacznego wzrostu był raport analityków z Citigroup, którzy uważają, że Microsoft może jeszcze podwyższyć swoją ofertę przejęcia tej internetowej firmy.
K.K.



























































