Ten etap zbliża się do końca. Eksperci Wealth Solutions — Kapitał ziemski, firmy oferującej inwestowanie w grunty, spodziewają się stabilizacji cen w tych regionach, a nie ich dużych wzrostów. Nic dziwnego, skoro w ciągu ostatnich paru lat notowania najlepszych działek wokół Warszawy, Trójmiasta czy Wrocławia skoczyły o 300-400 proc.
– W szczycie budowlanej hossy w 2007 roku i do połowy roku 2008 ceny mogły dochodzić nawet do 350 zł za metr kwadratowy – mówi Daniel Puchalski, dyrektor działu gruntów inwestycyjnych w firmie Colliers International. Teraz spadły wprawdzie do 80—100 zł, ale i tak jest to dużo.
Na terenach oddalonych o 20—50 km od miast jest nawet połowę taniej. Dlatego eksperci zajmujący się rynkiem nieruchomości nie mają wątpliwości: dla gruntów, na które jeszcze rok temu nikt nie zwracał uwagi, bo leżały zbyt daleko od aglomeracji, nadchodzi złoty okres. — Dotyczy to ziemi wokół praktycznie każdego miasta z około 100 tys. mieszkańców — mówi Justyna Kaniewska, ekspertka Wealth Solutions — Kapitał Ziemski.
Czarnym koniem na rynku nieruchomości mogą być w najbliższym czasie małe miasta, które nie mają wysokiego bezrobocia. — Ich mieszkańcy przenoszą się z blokowisk do własnych domków na obrzeżach. To oni będą kupować ziemię — mówi Kaniewska.
Według niej, jeśli kupi się teraz działkę rolną, za 2—3 lata, po przekształceniu w nieruchomość pod budowę domu i doprowadzeniu mediów, można podwoić jej wartość. Wealth Solutions — Kapitał Ziemski podaje przykład województwa mazowieckiego: minimalna cena działki budowlanej w Żyrardowie to 50 zł za metr kwadratowy - rolnej 3 zł. W Nowym Dworze Mazowieckim działkę budowlaną można kupić już za 11 zł, a rolną za 5 zł za metr.
Puchalski przyznaje, że zaczyna się najlepszy okres do zakupu ziemi. — Ceny powinny osiągnąć minimum na przełomie 2009 i 2010 roku — mówi. Według niego ziemię rolną można kupić w cenie od 1 do 20 zł za metr kwadratowy niezależnie od regionu. Oczywiście im lepsza lokalizacja i dogodniejsze połączenia komunikacyjne, tym cena jest wyższa. Przewiduje, że potem będzie jeszcze drożej. Jego zdaniem na liście udanych inwestycji znajdują się nie tylko grunty wokół miast, ale również lokalizacje w pobliżu budowanych obwodnic, autostrad A1 (północ-południe) i A2 (wschód-zachód), a także tych terenów, które w najbliższym czasie uzyskają status terenów budowlanych.
Paweł Grząbka, szef formy CEE Property Group doradzającej deweloperom, uważa, że ziemię warto kupować w rejonach najtańszych, bo tam istnieje największy potencjał wzrostu cen. Na razie niskie notowania mają działki w województwie podlaskim i podkarpackim. Całkiem możliwe, że tam właśnie na inwestycjach w ziemię będzie można zarobić najwięcej.
Dariusz Styczek
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat
































































