Większości Polaków, którzy zdecydowali się powierzyć swoje oszczędności funduszom, kojarzą się one z giełdą i oczywiście ryzykiem, jakie się z tym wiąże. Inne obszary inwestycyjne, na których coraz częściej zaczynają poruszać się rodzime fundusze, pozostają zdecydowanie mniej znane przeciętnemu inwestorowi. Warto jednak zwrócić na nie uwagę, tym bardziej, że np. fundusze działające na rynku nieruchomości funkcjonują już w Polsce od kilku lat.
Fundusze takie, mimo że z giełdą papierów wartościowych nie mają nic wspólnego, nie są wcale wolne od ryzyka. I to nawet wówczas, kiedy patrząc na rynek nieruchomości wydaje się, że można na nim jedynie zarabiać, a spadki cen występują niezwykle rzadko. Doskonałym przykładem ryzyka, które może dotknąć także rynek nieruchomości są Stany Zjednoczone oraz inne kraje Europy Zachodniej. Spadek cen, zastój na rynku pośredników i w segmencie deweloperów odczuli bardzo boleśnie nie tylko klienci indywidualni, ale także instytucje działające wokół tego rynku.
To wszystko może działać odstraszająco na potencjalnych inwestorów, chcących wpłacać oszczędności do funduszy nieruchomości, jednak przy właściwym podejściu i zachowaniu długoterminowego okresu inwestycji, uczestnicy takich funduszy powinni cieszyć się zyskami. Czy jednak taka możliwość zarabiania ma szanse zaistnieć na dłużej w świadomości uczestników funduszy w Polsce? - Nie spodziewałbym się spektakularnego wzrostu aktywów funduszy nieruchomości w najbliższej przyszłości, choć wraz z tworzeniem nowych funduszy ich aktywa będą skokowo rosły.
Wynika to z faktu, że w ciągu czterech lat istnienia zgromadziły one w sumie 1,7 mld zł. Stanowi to zaledwie 1,6% całego naszego rynku funduszy, szacowanego na 106 mld zł. Stąd, pojawienie się nowego funduszu o aktywach rzędu 300 mln zł powoduje prawie 20% wzrost aktywów. Powstawaniu nowych funduszy przeszkodzi też zapewne pogarszająca się koniunktura na globalnym rynku nieruchomości, w tym również w Polsce. Względnie dobre perspektywy, przynajmniej w porównaniu do rynku mieszkaniowego, zachowają fundusze inwestujące w nieruchomości o charakterze komercyjnym, takie jak powierzchnie handlowe, biurowe czy magazynowe – uważa Bernard Waszczyk, analityk z Open Finance.
Dlatego właśnie coraz częściej fundusze nieruchomości szukają inwestycji, ale nie na rynku mieszkań tylko powierzchni komercyjnych. O ile w przypadku mieszkań w Polsce, możemy mówić o pewnym „uspokojeniu” rynku i stagnacji, o tyle popyt na powierzchnie biurowe i handlowe powinien utrzymać się jeszcze przez dłuższy czas – tym bardziej, że podaż takich powierzchni wciąż jest niewystarczająca.
Powodem tego jest fakt dość szybko rozwijającej się gospodarki, rozwoju infrastruktury miejskiej oraz wzrostu inwestycji bezpośrednich. Coraz częściej fundusze nieruchomości pojawiające się na naszym rynku będą starały się korzystać także z szansy, jaką niesie ze sobą sektor powierzchni komercyjnych.
- Będziemy starannie dobierać inwestycje z sektora mieszkaniowego lub komercyjnego, kierując się możliwymi do uzyskania zwrotami. Uważamy, że średnioroczne zwroty na poziomie 10-12% łącznie z inwestycji gotowych i deweloperskich na rynku nieruchomości wydaje się bardzo realne – mówi Agnieszka Jachowicz, dyrektor zarządzająca funduszem Arka BZ WBK Fundusz Rynku Nieruchomości FIZ, który właśnie rozpoczyna działalność.
Z pewnością ta kategoria funduszy zyskiwać będzie uznanie inwestorów i z czasem jej udział w aktywach funduszy wzrośnie. Jednak nie powinniśmy spodziewać się, że zagrozi „tradycyjnym” funduszom, przede wszystkim dlatego, że w przeciwieństwie do funduszy o otwartym charakterze, klienci takiego funduszu muszą z reguły powierzyć mu pieniądze na kilka lat.
To oznacza, że nie ma możliwości wycofania środków w trakcie trwania funduszu, a jedynie w chwili, kiedy kończy on działalność. Ponadto nie ma wcale gwarancji, że zyski z takiego funduszu pobiją stopy zwrotu z inwestycji w akcje w czasie giełdowej hossy. Tym niemniej chętni na inwestycje na rynku nieruchomości na pewno się znajdą, a pierwszymi są osoby pragnące zapewnić sobie jak najlepszą dywersyfikację swoich oszczędności.
Grzegorz Piotrowski



























































