Miliony Polaków niebawem staną przed koniecznością dokonania wyboru: ZUS czy OFE? Odpowiedź wcale nie jest taka prosta. Wszystko zależy od własnych preferencji, skłonności do ryzyka, a czasami nawet od wykonywanego zawodu i wartości płaconej składki.
Dlatego zanim przyszły emeryt zdecyduje się na pozostanie lub nie w OFE, powinien sprawę dobrze przemyśleć. Oto kilka profili Polaków i nasze rekomendacje odnośnie do przyszłego wyboru.
Młody rozpoczynający pierwszą pracę
Zobacz także
Sytuacja osoby młodej, dopiero rozpoczynającej karierę zawodową, jest dosyć prosta. Przed nią co najmniej 40 lat pracy i nie ma pewności, czy w ciągu tego czasu kolejny rząd znów nie zreformuje systemu emerytalnego. Niemniej dywersyfikacja portfela emerytalnego wskazana jest także w przypadku młodych ludzi. Im wcześniej zadbamy o swoją przyszłość, tym więcej będziemy mieli na starość. Dlatego młodym ludziom rekomenduje się pozostanie w OFE.

Urzędnik
Urzędnik jako pracownik sektora publicznego nie ma łatwego życia. Jego wynagrodzenie jest wprost uzależnione od kondycji finansów publicznych. Przejęcie aktywów zgromadzonych w OFE jest właśnie sposobem na jego poprawę. Zatem im więcej pieniędzy zasili ZUS, tym większa szansa na podwyżkę. W tej sytuacji rekomendacja może być tylko jedna - rezygnacja z OFE i przejście do ZUS-u.
Nauczyciel
Nauczyciele podobnie jak urzędnicy są pracownikami sektora finansów publicznych. Jednak mają podwójny problem. Otóż ich pensje są pochodną kondycji budżetowej, ale ich praca uzależniona jest od liczby uczniów. Niestety, kryzys demograficzny głośno puka do polskich drzwi, a jego przyczyny to m.in. wysokie podatki, niskie świadczenia socjalne oraz kiepska sytuacja na rynku pracy. Ta wcale nie poprawi się, jeżeli wszystkie pieniądze ze składek trafią do ZUS-u. OFE inwestuje na giełdzie w realne przedsiębiorstwa, które tworzą miejsca pracy dla rodziców dzieci, które później uczą nauczyciele. Zatem rekomendacja dla nauczycieli to pozostać w OFE. O resztę przywilejów zadba ZNP.
Przedsiębiorca
W przypadku przedsiębiorców sprawa jest prosta. Niezależnie od tego, co wybiorą, i tak czekają ich głodowe emerytury, a obowiązkowe składki emerytalne traktowane są przez nich jako podatek. Dla osób prowadzących biznes najlepszym zabezpieczeniem na stare lata są inwestycje właśnie we własną firmę. Z resztą - nie oszukujmy się - większość przedsiębiorców i tak nigdy nie przejdzie na emeryturę. Dlatego niezależnie co wybiorą, i tak stracą.
Pracownik biurowy
Większość bez wielkiego problemu potrafi stworzyć w Excelu arkusz, z którego jasno wynika, że magia procentu składanego jest po stronie inwestycji kapitałowych, czyli OFE. Kłopot w tym, że ZUS też się waloryzuje i tylko od decyzji polityków zależy, czy do subkonta dopisze się więcej lub mniej, niż zarobiły OFE. W tym wypadku dylemat jest wielki - bo trzeba zadecydować, czy opłaca się wysyłać list do ZUS-u czy nie. Jeżeli dla kogoś koszty znaczka pocztowego i zmarnowanego czasu będą przewyższać możliwe, ale bardzo niepewne, korzyści z pozostania w OFE, to jedyną słuszną rekomendacją będzie pozostanie w ZUS, czyli niezrobienie niczego.
Menadżer
To ludzie, którzy powinni świecić przykładem, bo są liderami małych społeczności. Jednak większość już dawno zoptymalizowała się podatkowo i pracuje na etacie, ale formalnie prowadzi własną działalność gospodarczą. Słowem, statystycznie są przedsiębiorcami, a jak już wcześniej wspomniano - przedsiębiorcy na emerytury nie przechodzą. To dobra wiadomość dla ZUS-u.
Menadżerowie, którzy nie prowadzą własnej działalności gospodarczej, nie muszą się długo zastanawiać. ZUS prawdopodobnie zabiera im już tak dużą część wynagrodzenia, że wystarczy i część spokojnie może trafić do OFE.
ZUS czy OFE - oto jest pytanie! Wiele zależy od skłonności do ryzyka. Kłopot w tym, że na ten moment trudno stwierdzić, co jest bardziej ryzykowne. ZUS, który od dawna nie ma pieniędzy, czy OFE, które po jednej decyzji rządu mogą pozostać bez aktywów.
Wbrew pozorom wybór nie jest prosty. Jednak zawsze, gdy są jakieś wątpliwości, przyszły emeryt powinien w pierwszej kolejności myśleć o swoim interesie, a potem dopiero o państwie. Przede wszystkim dlatego, że nie wiadomo, jak długo państwo będzie pamiętać o emerytach. Stąd rozsądek nakazuje, by oszczędzać na emeryturę bez pomocy rządowych ekspertów i analityków.
Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl
































































