W czwartek nowojorskie indeksy giełdowe pogłębiły swoje dna i drugi dzień z rzędu spadały po przeszło 5%. W efekcie S&P500 znalazł się na najniższym poziomie od 11 lat. Jednak już po sesji z USA zaczęły nadchodzić nieco lepsze wieści. Obecny Kongres zbierze się jeszcze w grudniu na nadzwyczajnym posiedzeniu, by uchwalić kompromisową propozycję publicznego wsparcia dla koncernów motoryzacyjnych. Rozwiązanie to uzyskało poparcie Białego Domu, który wcześniej zapowiadał weto wobec propozycji forsowanej przez demokratów. Poza tym dobrymi wynikami za trzeci kwartał pochwalił się Dell Inc. – drugi największy producent komputerów w USA.
Oczekiwania na dobry początek dzisiejszej sesji na Wall Street (kontrakty terminowe zwyżkują już po prawie 4%) poprawiło nastroje na rynkach azjatyckich. W Tokio Nikkei225 wzrósł o 2,7%, zaś giełda w Seulu poszła w górę o 5,8%.
Również główne giełdy w Europie od początku sesji powiększają skalę zwyżki. O godzinie 10:20 londyński FTSE100 rósł o 1,1%, osiągając wartość 3.917 pkt. Paryski CAC40 zyskiwał 0,9%, notując wynik 3.007 pkt. O 1,1% zwyżkował niemiecki DAX, który doszedł do poziomu 4.267 pkt.
Europejscy inwestorzy zupełnie zignorowali bardzo słabe odczyty wskaźników PMI dla strefy euro. Według wstępnych danych listopadowy indeks koniunktury w sektorze usług spadł z 45,8 pkt. do 43,3 pkt. (oczekiwano 45,2 pkt.). Jeszcze słabiej wypadł PMI dla przemysłu, który obniżył się z 41,1 pkt. do zaledwie 36,2 pkt. (prognozowano 40,5 pkt.). Takie odczyty świadczą o głębokiej recesji w Eurolandzie.
K.K.




























































