Na 75 minut przed rozpoczęciem handlu amerykański bank centralny przedstawił dwa komunikaty. W pierwszym informował o rozpoczęciu skupu obligacji hipotecznych, na co chce przeznaczyć 600 mld $. Druga wiadomość dotyczyła nowej inicjatywy mającej na celu ożywić rynek kredytowy. Tym razem Fed ma pożyczyć bankom do 200 mld $ biorąc w zamian aktywa powiązane z pożyczkami dla małych firm oraz kredytami konsumpcyjnymi.
Jednakże optymizmu związanego z nowymi działaniami Rezerwy Federalnej nie starczyło nawet na dwie godziny. Później na rynku dominowała realizacja zysków, do której zachęcały niezbyt dobre dane z gospodarki. Rewizja danych o PKB zmniejszyła dynamikę tego wskaźnika z –0,3% do –0,5% r/r. W trzecim kwartale silnie spadały zyski przedsiębiorstw oraz inwestycje, zaś wydatki konsumpcyjne zmniejszyły się najbardziej od roku 1980. W tym kontekście nieco zaskakuje poprawa nastrojów konsumentów – indeks ten w listopadzie wzrósł z 38 pkt. do 44,9 pkt. (oczekiwano 39,5 pkt.).
Ostatecznie Dow Jones zakończył dzień wynikiem 8.479,47 pkt., po wzroście o 0,43%. Indeks S&P500 zyskał 0,66%, osiągając wartość 857,39 pkt. Po raz pierwszy od sierpnia DJIA odnotował trzy wzrostowe sesje pod rząd. Ale już Nasdaq spadł o 0,5%, schodząc do poziomu 1.464,73 pkt.
Na wycenach spółek technologicznych zaciążyły wieści z Cisco Systems, który zapowiedział zamknięcie większości swoich fabryk w USA i Kanadzie na pięć dni. Firma chce w ten sposób obniżyć koszty i pośrednio sygnalizuje kłopoty ze sprzedażą. Akcje Cisco przeceniono o 6%, co doprowadziło do przeceny w całym sektorze zaawansowanych technologii.
Drożały za to akcje banków oraz sieci handlowych: kurs JP Morgan Chase wzrósł o prawie 8%, walory Wal-Mart Stores zyskały na wartości 3,6%. Był to niewątpliwie efekt decyzji Fed-u.
K.K.





















