Ubiegły tydzień był dla posiadaczy amerykańskich akcji najgorszym okresem od trzech miesięcy, zaś w piątek spadki na Wall Street jeszcze się pogłębiły. Na niekorzyść rynków akcji działają przede wszystkim szalejące ceny ropy, która w ostatnią środę kosztowała rekordowe 135$ za baryłkę. Od początku roku surowiec ten podrożał już o 40%, zaś rok do roku kurs „czarnego złota” wzrósł o ponad 100%.
Wielu ekonomistów uważa, że drogie paliwa mogą być decydującym czynnikiem przesądzającym o wystąpieniu recesji w Stanach Zjednoczonych. Coraz wyższe ceny na stacjach benzynowych zagrażają bowiem wydatkom konsumentów oraz zwiększają presję inflacyjną, co grozi podwyżkami stóp procentowych.
Drugim czynnikiem ciążącym na amerykańskiej gospodarce jest sektor nieruchomości mieszkaniowych. Dzisiaj opublikowane zostaną dane dotyczące sprzedaży nowych domów oraz indeks cen domów S&P/CaseShiller. W przypadku obu tych wskaźników spodziewana jest kontynuacja spadków.
Oprócz tego giełdowi inwestorzy dostaną do ręki raport organizacji Conference Board dotyczący nastrojów konsumentów. Tu również prognozowany jest spadek: z 62,3 pkt. odnotowanych w kwietniu do 61 pkt. w maju.
Tymczasem o godzinie 13:20 kontrakty terminowe na indeks S&P500 zniżkowały o 0,1%, osiągając kurs 1.372 pkt. Notowania futures na Nasdaq pozostawały na minimalnym plusie. Pod kreską znalazły się też główne indeksy giełdowe w Europie Zachodniej.
K.K.






























































