REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

We wtorek w Nowym Jorku spadki po ciekawej sesji

2008-07-15 23:04
publikacja
2008-07-15 23:04
Dodaj Bankier.pl w Google
Wtorkowa sesja na Wall Street obfitowała w niecodzienne wydarzenia i nagłe zwroty kierunku giełdowych indeksów. Ostatecznie zakończenie wypadło na minusie, a do gry włączył się nadzór giełdowy oraz Ben Bernanke.

Przed sesją nastroje na rynku były wręcz fatalne: kontrakty terminowe traciły po ponad 1%, ceny złota i ropy zbliżały się do rekordów, zaś kurs dolara pogłębiał historyczne minima. Inwestorzy po prostu bali się kolejnych złych wieści z branży finansowej i nie zwracali żadnej uwagi na dane z gospodarki. Tu nieco słabsze od prognoz dane o sprzedaży detalicznej i niejednoznaczne wyniki inflacji PPI sprawiały raczej nie najlepsze wrażenie.

Pół godziny po otwarciu giełdowe indeksy szybko poszły jeszcze bardziej w dół, w najgorszym momencie tracąc po przeszło 2%. Przyczyną było opublikowanie stenogramu z wystąpienia Bena Bernanke przed senacką komisją bankową. Szef Fed-u nie powiedział nic odkrywczego, jednak na jego wypowiedzi trudno było zareagować pozytywnie – w końcu gdy prezes banku centralnego mówi o równoczesnym wzroście ryzyka inflacyjnego towarzyszącego spowolnieniu gospodarczemu, to nie może być dobrze.

Mimo to od tego momentu giełdowe indeksy zaczęły iść ostro w górę, dolar zyskiwał na wartości, a ropa naftowa szybko taniała, by na końcu sesji spaść o 4,6% i odnotować cenę poniżej 139$ za baryłkę. Jednakże byki nie zdołały dowieźć wzrostów do końca sesji i w ostatniej godzinie handlu indeksy znów osunęły się pod kreskę.

Listę najbardziej taniejących walorów znowu otwierały papiery Fannie Mae oraz Freddie Mac, które dzisiaj straciły na wartości odpowiednio o 27,3% i 26%. Spółkom tym nie pomogła nawet nadzwyczajna decyzja SEC – amerykański nadzór giełdowy zakazał tzw. „nagiej krótkiej sprzedaży” akcji Fannie Mae, Freddie Mac oraz banków inwestycyjnych. Od jutra przez 30 dni nie będzie wolno dokonywać krótkiej sprzedaży tych papierów bez wcześniejszego pożyczenia walorów tychże spółek. Nowa regulacja ma chronić rynek przed manipulacjami polegającymi na graniu na spadki przy równoczesnym rozpowszechnianiu nieprawdziwych plotek na temat kondycji finansowej tychże firm.

Jednak nawet to zarządzenie nie uchroniło branży finansowej przed masową wyprzedaż akcji. Wśród największych spółek kurs Bank of America przy bardzo wysokich obrotach zanurkował o 8,1%, notowania Citigroup obniżyły się o 4,3%, zaś wycena AIG spadła o 8,5%. Po prawie 4% przeceniono także walory największych koncernów naftowych.

Dlatego też na wtorkowej sesji Dow Jones spadł o 0,84%, po raz pierwszy od dwóch lat kończąc dzień poniżej poziomu 11 tysięcy punktów. Indeks S&P500 stracił 1,09%, notując wynik 1.214,91 pkt. Nasdaq zdołał zyskać 0,13%, osiągając wartość 2.215,71 pkt.

Wsparciem dla indeksu blue chipów były walory General Motors, które zyskały na wartości 4,9%. Spółka przedstawiła dzisiaj ambitny program restrukturyzacyjny, który spotkał się z umiarkowanym optymizmem inwestorów. Dość dobre wyniki za drugi kwartał zaprezentował także koncern Johnson & Johnson, dzięki czemu akcjonariusze tej firmy zyskali niecałe 2%.

K.K.
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki