Nasdaq ustanowił nowy rekord wszech czasów. S&P500 powrócił do stanu z początku roku. Dow Jonesa napędzały mocno zwyżkujące akcje Boeinga. Początek tygodnia na Wall Street przyniósł wyraźne wzrosty.


Nastroje na nowojorskich parkietach wciąż dopisują. W mediach głównego nurtu, wśród analityków i inwestorów dominuje pogląd, że koronawirusowa recesja – choć bardzo gwałtowna – będzie jednak krótkotrwała i gospodarka szybko wróci do formy z lat poprzednich.
Wiara w ten scenariusz od połowy maja generuje nową falę wzrostu giełdowych indeksów. W poniedziałek Nasdaq Composite poszedł w górę o 1,13%, na zamknięciu osiągając nowy historyczny rekord w postaci 9 924,74 punktów. S&P500 po zwyżce o 1,20% wspiął się na wysokość 3 232,39 pkt. i w ten sposób powrócił do stanu z początku roku. S&P500 od marcowego dołka urósł już o 47,5% i do lutowego szczytu brakuje mu niespełna 5%.
Dow Jones zwyżkował o 1,70%, osiągając pułap 27 572,44 pkt. Siłę nośną DJIA zapewniały szybujące o 12% w górę akcje Boeinga. Papiery producenta samolotów w ostatnich miesiącach odznaczały się gigantyczną zmiennością. Najpierw ich kurs spadł z 350 do 89 USD, by dziś osiągnąć cenę 230 USD.

- To jest optymizm odzwierciedlający otwieranie globalnej gospodarki i zapewne potwierdzenie, że amerykańska gospodarka doświadczy V-kształtnego ożywienia w drugiej połowie roku – powiedział Sam Stovall, główny strategii inwestycyjny z nowojorskiego CFRA Research cytowany przez Reutersa.
Faktyczne przyczyny ostatniej zwyżki cen akcji mogą być jednak inne i nie mieć większego związku z perspektywami gospodarki. Od marca Rezerwa Federalna wpompowała w rynek blisko trzy biliony dolarów (czyli 3000 mld USD), powiększając swój bilans do blisko 7,1 bln USD. To samo – choć na mniejszą skalę – zrobiły inne banki centralne.
Po rynku krąży więc potężna masa pieniądza, którą można łatwo pożyczyć, ale nie bardzo jest w co nią ulokować. Zarówno wyceny amerykańskich akcji jak i obligacji osiągnęły horrendalnie wysokie poziomy – przynajmniej jeśli bazować na klasycznych wskaźnikach wyceny.
A już we wtorek rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie władz Fedu. Część inwestorów może spekulować, że bank centralny USA znów „dosłodzi” posiadaczom akcji jakimś nowym pomysłem zwiększenia podaży pieniądza lub jeszcze głębszego zdołowania stóp procentowych. A to byłby czynnik sprzyjający jeszcze wyższym wycenom aktywów finansowych.
Pierwszy krok na tej drodze Rezerwa Federalna ogłosiła już w poniedziałek, łagodząc wymogi dla nadzwyczajnych pożyczek udzielanych małym i średnim firmom. Obniżono minimalną kwotę pożyczki (z 0,5 do 0,25 mln USD), podwyższono jej górny limit (z 200 do 300 mln USD), wydłużono okres zapadalności (z 4 do 5 lat) oraz karencji (z roku do dwóch lat), a także zwiększono udział finansowania tych pożyczek przez banki Rezerwy Federalnej do 95%.
Krzysztof Kolany



























































