W Basrze rządowe wojsko walczy z bojówkami szyickiego duchownego Muktady as-Sadra. Agencje donoszą o dziesiątkach zabitych i dwustu rannych. Basra jest głównym portem przeładunkowym dla irackiej ropy i znajduje się tam druga co do wielkości rafineria w Iraku, który z terminalu w Basrze eksportuje 1,6 mln baryłek dziennie. Według irackiego ministra ds. ropy jak na razie transport „czarnego złota” nie został zatrzymany.
Informacje te jednak wystarczyły, by w Nowym Jorku cena ropy poszła w górę o 51 centów i o godzinie 9:00 osiągnęła poziom 101,73 dolarów za baryłkę. Taka sama ilość ropy marki Brent kosztowała 100,87$, po wzroście o 12 centów.
Wsparciem dla ropy przestał być za to dolar, który po wtorkowym osłabieniu ustabilizował się na dość niskim poziomie - jedno euro można było wymienić na 1,56$. Silniejszy dolar sprawia, że surowce stają się droższe dla podmiotów dysponujących innymi walutami.
Po południu inwestujący w ropę będą za to skrupulatnie przeglądać cotygodniowy raport z Departamentu Energii. Analitycy oczekują spadku amerykańskich zapasów ropy o 1,15 mln baryłek, czyli o 0,5%.
K.K.




























































