REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W stronę zaufania i płynności

2008-11-25 06:00
publikacja
2008-11-25 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Choć ze wszystkim stron słychać, że polskie banki są w dobrej sytuacji, to zagraniczne doświadczenia wskazują, że lepiej dmuchać na zimne. Kryzys płynności, który Polskę trafił rykoszetem, ma interesującą stronę: powrót do tradycyjnej bankowości. Ostrożnej i konserwatywnej.

Polskie banki są w dobrej sytuacji, tylko dwa zainwestowały niewielkie pieniądze w „toksyczne” papiery, zaś cały polski system bankowy ma „strukturalną nadpłynność” - tak pod koniec października wskazywała Komisja Nadzoru Finansowego. „Strukturalna” nadpłynność dotyczy całości sektora, z czego można wyciągnąć wnioski, że jedne banki są w lepszej a inne w gorszej sytuacji.

Zatem jak to się stało, że rynek kredytowy praktycznie zamarł? Brak zaufania – mówią bankowcy. Nasze banki w ciągu paru tygodni przestały sobie ufać i przestały pożyczać sobie pieniądze. Przestały pożyczać też środki za granicą. A także większe sumy klientom, tak detalicznym jak i np. deweloperom. W doniesieniach na temat nieotrzymanych kredytów lubowała się część prasy.

Rządy europejskie pomagają polskim bankom

Coś jednak w drugiej połowie października ruszyło „na plus”. - Wygląda na to, że zadziałały raczej różne programy ratunkowe w dużych krajach europejskich. Skoro banki – matki naszych banków jakoś się dogadały między sobą mając różne formy gwarancji zapewnianych przez rządy i zaczęły sobie pożyczać pieniądze, no i cena pieniądza lekko spadła – co widać po Liborze – to beneficjentem tych programów stały się pośrednio także polskie banki. Które uznały, że skoro dogadały się „centrale” , to i one mogą się poczuć pewniej – komentuje prezes jednego z banków.

A Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich w wywiadzie dla PAP podkreślił, że „widać stabilizowanie się sytuacji na polskim rynku międzybankowym - to m.in. rezultat działań podjętych na rynkach przez rządy i banki centralne poszczególnych państw”. W jego opinii dobry skutek odniosły inicjatywy Narodowego Banku Polskiego i rządu

Oczywiście, działania innych rządów unijnych nie przynoszą bezpośrednio zastrzyku gotówki polskim bankom. Zatem po kilku tygodniach zgłaszania życzeń rząd wreszcie zaproponował projekt gwarancji dla rynku międzybankowego. Projekt z końca października, wprowadzający gwarancje dla transakcji na rynku międzybankowym, zakłada odpłatne rządowe gwarancje dla do 50 proc. pożyczki zaciąganej w innym banku lub w banku centralnym. To dla banków, które mają kłopoty z płynnością.

Jak mówiła wiceminister finansów Katarzyna Zajdel-Kurowska, łączna kwota gwarancji powinna się zamknąć w kwocie 15 mld złotych. Wielkiego pośpiechu z tym projektem nie ma, skoro – przecież - wszyscy zapewniają, że polskie banki są w dobrej sytuacji. Nie chodzi jednak o to, by kogoś w tej chwili ratować (skoro przecież nie ma takiej potrzeby), ale by ożywić rynek międzybankowy. A ten, mimo pierwszych oznak odwilży, wciąż jeszcze na przełomie października i listopada wciąż nie mógł wrócić do formy.

Krzysztof Rybiński, partner w Ernst&Young przestrzega, że ograniczenie działań do wsparcia w relacjach banki – NBP (czyli do tzw. „Pakietu zaufania”) petryfikuje rynek w formie swoistej „rozgwiazdy”. - A przecież rynek to sieć – mówi. Wskazuje też na rolę, jaką mógłby odegrać państwowy BGK w rozruszaniu rynku, dokonując np. depozytów w bankach komercyjnych. Można też obniżyć wymagania dotyczące rezerwy obowiązkowej – dodaje Krzysztof Rybiński.

Co będzie pierwsze – pozytywne skutki przenoszenia „w dół” odmrażającego się rynku międzybankowego w Europie,? Czy też jakiś nowy skuteczny impuls po stronie polskiej? Widać bowiem, że „Pakiet zaufania” dostarczony przez NBP nie stał się rewolucyjnym wydarzeniem ożywiającym rynek. Trzeba przy tym pamiętać, że od marca 2006 r. szybki rozwój akcji kredytowej pochodził w coraz większej części z finansowania zagranicznego, którego teraz, po prostu, brakuje. Powrót do dynamiki kredytów, jaką znamy z ostatnich dwóch lat – o ile w ogóle jest możliwy – zajmie sporo czasu.

Zaufaj, ale sprawdzaj

Na kryzys płynności nałożyła się polityka ostrożnościowa. Choć kredyty źle spłacane przez klientów banków spadły w końcu października do zaledwie 4,7 proc. całości portfela (gospodarstwa domowa 3,8 proc., przedsiębiorstwa – 5,9 proc.), to jednak ten rekordowo niski poziom należności zagrożonych wynika, co podkreśliła Komisja Nadzoru Finansowego, z szybkiego wzrostu należności ogółem.

Nadzór nie bije na alarm (przecież nie ma takiej potrzeby), ale zwrócił się w połowie października do banków o przejrzenie zasad polityki kredytowej i procedur. To wszystko jeszcze przed nową rekomendacją, która – zgodnie z zapowiedziami – ma pojawić się do końca roku. Na początku listopada konsultacje z bankami jeszcze się nie zaczęły i o nowym zbiorze dobrych praktyk trudno było coś powiedzieć. Widać jednak, w jakim kierunku nowe zalecenia będą zmierzać – list KNF do banków zwracał uwagę na weryfikację ocen zdolności kredytowej, uwzględnianie rzeczywistych kosztów utrzymania czy wpływ zmiany warunków ekonomicznych na spłatę kredytu. A także – na lepsze sprawdzanie historii kredytowej klienta.

Komisja wyartykułowała też to, co wiedzieli wszyscy obserwujący rynek : „dynamicznemu rozwojowi rynku kredytów dla gospodarstw domowych w ostatnich kilku latach towarzyszyło stopniowe rozluźnianie przez banki polityki kredytowej, głównie poprzez obniżanie wymogów przy analizie zdolności kredytowej klienta, wydłużanie okresu kredytowania oraz zwiększanie relacji zadłużenia do zabezpieczenia.

W opinii KNF ustalanie przez niektóre banki minimalnych poziomów kosztów utrzymania potencjalnych kredytobiorców poniżej progów socjalnych jest dowodem braku niezbędnej ostrożności w zarządzaniu ryzykiem. Niepokojąca jest także praktyka dopuszczania do obciążenia dochodu klientów obsługą zadłużenia powyżej 50 proc”.

Komunikat KNF nie byłby jednak interesujący (opisywał wszak rzeczywistość znaną wszystkim), gdyby nie jedno zdanie: Według KNF brak obiektywizmu i konserwatyzmu w ocenie zdolności kredytowej oraz akceptacji wniosków kredytowych może doprowadzić do nadmiernej ekspozycji na ryzyko. Powtórzmy: obiektywizmu i konserwatyzmu.

Siła tradycji

No właśnie. Regulacje regulacjami, ale nic nie działa tak skutecznie, jak własne zasady. Dlatego interesujące jest przyglądanie się właśnie startującym bankom. Aż trzem – Alior Bank, Meritum Bank – BWE w nowym wcieleniu i Allianz Bank. - Nasi doradcy nie będą mieli celów sprzedażowych. Nie będziemy oferować produktów, których sami byśmy nie kupili. Mamy być bankiem, który doradza, a nie sprzedaje – deklaruje Wojciech Sobieraj, prezes Alior Banku. To powrót do korzeni bankowości. To ma być tradycyjny i racjonalny bank – dodaje wiceprezes Cezary Smorszczewski.

Tradycja. Niezłe słowo – słowo klucz. Racjonalność – podobny wydźwięk. Powrót do korzeni, o którym mówi Cezary Smorszczewski to kolejny sygnał. Zastanawiające, że przez kilka ostatnich lat tak skutecznie udało się w Stanach Zjednoczonych zniszczyć obraz banku jako miejsca, gdzie bezpiecznie można przechowywać pieniądze. Choć w Polsce wciąż banki uchodzą za bezpieczne, to jednak zwraca uwagę, jak często mówi się o nich w kategorii „one”, z pieniędzmi nie wiadomo skąd. Natomiast mocno uproszczona, ale podstawowa zasada, że bank może odpożyczać tylko te pieniądze, które sam wcześniej pozyskał z depozytów, jakoś wciąż nie jest wiedzą powszechną.

– Instytucja banku kojarzy się różnie, wywołuje mieszane uczucia. Polacy mają poczucie, że banki bardzo dużo obiecują, a mało spełniają te oczekiwania – mówi dyrektor Bartłomiej Babicz z Meritum Banku. – A oczekują jakości, oszczędności czasu i załatwiania istotnych spraw – dodaje. To dotyczy nie tylko osób będących już klientami banku, także klientów in spe, którzy często nie korzystają z usług dlatego, że to zbyt skomplikowane. – Prostotą chcemy walczyć o klienta nieubankowionego – mówi Szymon Midera, wiceprezes Banku Pocztowego.

To brzmi mocno banalnie. Jednak wskazuje, że w podejściu do dalszego rozwoju banków w Polsce trzeba na nowo zdefiniować pewne pojęcia albo – po prostu – przypomnieć sobie ich znaczenie.

Anna Lach

Więcej w Miesięczniku Finansowym BANK

Zaprenumeruj BANK

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Modivo upłynnia zapasy. Off-price przegoni CCC
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~były pracownik
Powtót do korzeni w wykonaniu Smorszczewskiego i jego ekipy może oznaczać tylko jedno stosowanie działań będących w Pekao za jego czasów , bo to są jego korzenie a wierzcie mi znam jego podejście, face bez skrupułów dlatego nie wierzę że klient jest najważniejszy dla niego zawsze była i będzie najważniejsza kasa wyciśnięta z Powtót do korzeni w wykonaniu Smorszczewskiego i jego ekipy może oznaczać tylko jedno stosowanie działań będących w Pekao za jego czasów , bo to są jego korzenie a wierzcie mi znam jego podejście, face bez skrupułów dlatego nie wierzę że klient jest najważniejszy dla niego zawsze była i będzie najważniejsza kasa wyciśnięta z każdego klienta a on znowu znajdzie sobie nowa posadkę zostawiając po sobie nowego śmierdzącego twora
~ja
taa i jeszcze może powiecie, że ten burdel, który zrobił się w usa to wina Balcerowicza
~moneyslave
Z tym Aliorem to lekka przesada, na rozmowie kwalifikacyjnej pytają ilu klientów jesteś w stanie ściągnąć do nas. Po drugie: to Sobieraj mówi że nie będzie planów sprzedażowych to też ściema. "u nas bedą doradcy....a nie sprzedawcy " he.. he... Bzdura! Większość poszła do Aliora ze względu na lepszą kasę a bank upomni Z tym Aliorem to lekka przesada, na rozmowie kwalifikacyjnej pytają ilu klientów jesteś w stanie ściągnąć do nas. Po drugie: to Sobieraj mówi że nie będzie planów sprzedażowych to też ściema. "u nas bedą doradcy....a nie sprzedawcy " he.. he... Bzdura! Większość poszła do Aliora ze względu na lepszą kasę a bank upomni się i tak o swoje jak tylko nie będzie ralizowany plan i budżet. Powodzenia frajerzy!
~david
to bardzo proste - w prawdziwej sytuacji rynkowej te moloch zarządzane przez nieodpowiedzialne osoby po prostu by upadły, rynek bardzo by się oczyścił i po któtkim zawirowaniu powróciłby spokój. niestety marksizm i leninizm rządzących każe ratować upadłe molochy, dofinansowywać je, wpompowywać ogrom kasy. Nie tędy droga. Gdy pod to bardzo proste - w prawdziwej sytuacji rynkowej te moloch zarządzane przez nieodpowiedzialne osoby po prostu by upadły, rynek bardzo by się oczyścił i po któtkim zawirowaniu powróciłby spokój. niestety marksizm i leninizm rządzących każe ratować upadłe molochy, dofinansowywać je, wpompowywać ogrom kasy. Nie tędy droga. Gdy pod blokiem masz sklepik i chamską obsługę to po pierwszym razie już tam nie pójdziesz, gdy nikt tam chodzić nie będzie sklepik zbankrutuje, a na jego miejscu powstanie nowy z dobrą obsługą. To jest właśnie ręka rynku - no ale tłuki bez szkoły szczekają jak kundle na taki system.
~TOMASZ
A jednak gadasz brednie kolego.
Przyjmij do wiadomosci, ze wolny rynek byl byc moze????!!!!! na poczatku ery pierwotnej.Ale i to raczej bardzo krotko.
gdy powstaly nawet bardzo prymitywne formy jakiejkolwiek organizacji spolecznej
zaczal byc on w jakims stopniu regulowany- albowiem juz samaistota jakiejkolwiek
organizacji
A jednak gadasz brednie kolego.
Przyjmij do wiadomosci, ze wolny rynek byl byc moze????!!!!! na poczatku ery pierwotnej.Ale i to raczej bardzo krotko.
gdy powstaly nawet bardzo prymitywne formy jakiejkolwiek organizacji spolecznej
zaczal byc on w jakims stopniu regulowany- albowiem juz samaistota jakiejkolwiek
organizacji spolecznosci nawet lokalnej ogranicza poprzez elementarne normy
-nawet niepisane- wolna gre ekonomiczna .
Ty z uporem godnym maniaka powtarzas jak mantre, ze skoro zle to niech zginie
i wowczas bedzie oczyszczenie i mozliwosc powstania noewgo lepszego.
Jest to tyle efektowne co bardzo prostackie i przez takowych i dla takowych gloszone.
~Obserwator
A co ma do tego Balcerowicz, bo nie kumam? To banki się nadmiernie sadziły, teraz chca im kurek przykręcić:)
~Mirek

Całkowicie zagadzam się z opiniami internautów, że lepeij niech
pan Leszek Balcerowicz wykłada swoje myśli na uniwersytetach w Rosji
Białorusi, i innych republikach postradzieckich i proszę na Boga nie cytować

Pracując w finansach za rzadów p. Balcerowicza doświadczyłem jego
cudownych

Całkowicie zagadzam się z opiniami internautów, że lepeij niech
pan Leszek Balcerowicz wykłada swoje myśli na uniwersytetach w Rosji
Białorusi, i innych republikach postradzieckich i proszę na Boga nie cytować

Pracując w finansach za rzadów p. Balcerowicza doświadczyłem jego
cudownych rozwiązań, nie rzadko na słowo Balcerowicz odzywa się we mnie
jakaś zła dusza i jedynie w tym się zgadzam z A.Lepperem, że Balcerowicz
powinien stanąć przed sądem a nawet Trybunałem Stanu.
~irekk
Widzisz bo to jest tak.
Najpierw pan Balcerowicz był gorącym zwolennikiem i wykładowcą marksizmu-leninizmu oraz ekonomii sterowanej przez organa partyjne.
Później pan Balcerowicz mówił że to był okres błędów i wypaczeń - stał się liberałem, monetarystą i zaaplikował nam niewidzialną rękę rynku o której opowiadał na lewo i
Widzisz bo to jest tak.
Najpierw pan Balcerowicz był gorącym zwolennikiem i wykładowcą marksizmu-leninizmu oraz ekonomii sterowanej przez organa partyjne.
Później pan Balcerowicz mówił że to był okres błędów i wypaczeń - stał się liberałem, monetarystą i zaaplikował nam niewidzialną rękę rynku o której opowiadał na lewo i prawo.
A teraz pan Balcerowicz pisze że tak naprawdę to żadnego wolnego rynku nigdy nie było, bo mu nie dali go zrealizować, a wtedy to tak sobie żartował.
No i teraz gdyby pan Balcerowicz dorwał się znowu do rządzenia to zrobił by nam prawdziwy wolny rynek i kapitalizm pełną gębą.

........... a morał z tego traki że gdyby tak naprawdę istniał wolny rynek to pan Balcerowicz zostałby w najlepszym razie cieciem na budowie, bo niczego innego się niestety nie nadaje.
~TOMASZ
Balcerowicz - wyytlumacz jak to jest w koncu z ta " cudownie uzdrawiajaca
niewidzialna reka wolnego rynku" , ktora wedlug ciebie i twoich kamratow
miala byc cudownym , uniwersalnym panaceum pozwalajacym osiagnac
za ok. 10 lat- TO SA TWOJE SLOWA Z ROKU 1993 BODAJZE WYPOWIEDZIANE
W TVP PODCZAS WYWIADU
Balcerowicz - wyytlumacz jak to jest w koncu z ta " cudownie uzdrawiajaca
niewidzialna reka wolnego rynku" , ktora wedlug ciebie i twoich kamratow
miala byc cudownym , uniwersalnym panaceum pozwalajacym osiagnac
za ok. 10 lat- TO SA TWOJE SLOWA Z ROKU 1993 BODAJZE WYPOWIEDZIANE
W TVP PODCZAS WYWIADU Z TOBA- Polska bedzie krajem ludzi dostatnio zyjacych
Ciekawe, ze amerykancy jednak nie kwapia sie jak widac do stosowania twoich "cudownych" POmyslow - czyzby efekty im sie nie spodobaly?????

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki