Amerykanie świętują dzisiaj swój Dzień Niepodległości, co zdecydowanie ogranicza intensywność handlu walutami. Na rynku wzmacnia się jednak sentyment na rzecz „zielonego”, czemu sprzyja pogarszający się stan europejskiej gospodarki.
Publikowane w tym tygodniu dane makro ze strefy euro nie pozostawiają wątpliwości, że koniunktura gospodarcza uległa pogorszeniu. W niektórych krajach Eurolandu (Irlandia, Hiszpania) wzrosło bezrobocie, wskaźniki PMI zarówno dla sektora produkcyjnego jak i sfery usług pokazały regres, a ceny producentów rosną najszybciej w historii Unii Europejskiej.
Wobec takich informacji pojawiają się spekulacje, że EBC w tym roku już nie podniesie stóp procentowych i to pomimo szybko rosnącej inflacji. Chociaż taki scenariusz wydaje się wątpliwy, to wśród uczestników rynku walutowego zdobywa on coraz większe uznanie.
„Za sporą część słabości euro odpowiada zmiana oczekiwań rynku co do polityki EBC. Trichet jasno dał do zrozumienia, że wczorajsza podwyżka nie była rozpoczęciem nowego cyklu” – uważa Simon Derrick – główny strateg walutowy w londyńskim oddziale Bank of New York Mellon cytowany przez agencję Bloomberg.
W piątek o godzinie 16:50 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5693$, czyli nieznacznie niżej niż na zakończeniu czwartkowych kwotowań. Od początku tygodnia europejska waluta straciła względem dolara 0,4%, zaś od czwartkowego maksimum odnotowała spadek o 1,3%.
K.K.



























































