2008-12-04 06:00 Źródło: manager magazin
W co inwestować w ciężkich czasach
Inwestycje. Warren Buffett zainwestował 5 mld dol.
w GE i Goldman Sachs. To najlepszy dowód na to,
że nadchodzi czas na zakup przecenionych aktywów.
Średni wskaźnik cena/zysk spadł od szczytu hossy ponadczterokrotnie, lecz ciągle trudno dziś mówić o dobrym czasie do zakupów – przestrzega Katarzyna Siwek, analityk Expandera. – To, że jest tanio, nie znaczy, iż nie będzie taniej. Nie byłabym zaskoczona, gdyby indeksy obsunęły się jeszcze o kilkanaście procent.
Co w takim razie mają uczynić posiadacze akcji spółek z GPW lub jednostek agresywnych funduszy? Jak mówi Katarzyna Siwek, nie ma dla nich prostej recepty. Wyjście z inwestycji oznacza urealnienie strat, a na ich zbilansowanie potrzeba będzie kilku lat.
– Racjonalnym zachowaniem jest dokupywanie tanich jednostek bądź przecenionych akcji – uważa Łukasz Bugaj, analityk firmy Xelion. Doradcy Finansowi. – W okresie co najmniej dwóch, trzech lat taka inwestycja ma szansę stać się bardzo dochodową.
Im dłużej trwa przecena, tym większa szansa na to, że koniec trudnych chwil dla inwestorów jest coraz bliższy. Wielu analityków zaleca powolne akumulowanie agresywnych inwestycji. A już na pewno – psychiczne przygotowanie się do nowej fali zakupów. Zwracają jednak uwagę, by czynić to stopniowo i rozsądnie. Poparzeni przez giełdę szukają ukojenia w lokatach bankowych. Pytanie, czy słusznie – na rynku sporo jest ofert zbliżających się do magicznych
10 proc., ale pamiętajmy, że większość zysku zje ponadczteroprocentowa inflacja i podatek Belki. Poza tym lokata to zawsze zamrożenie kapitału. Może więc obligacje bądź fundusze obligacji, które winny zyskiwać w związku ze zmianami stóp procentowych? Warto oprzeć się na produktach, które bazują na inwestycjach w obligacje skarbowe (więcej na ten temat pisaliśmy w poprzednim numerze „MM”).
Sporo kontrowersji budzi złoto. Od zawsze uważane było za najlepszą lokatę na trudne czasy, ale jego atrakcyjność umniejsza umacniający się dolar. Eksperci radzą, by raczej się rozejrzeć za produktem strukturyzowanym, który pozwoli zarobić w razie korzystnych zmian cen (np. złota), a w razie przeceny – ochroni przez spadkami.
Wiadomo, że najwięcej zarabia się w chwilach przełomowych dla rynku, gdy wykresy notowań skaczą jak szalone. Kto miał żelazne nerwy, mógł w ciągu jednej doby zarobić 20 proc. na KGHM – stabilnej, wydawałoby się, spółce. Dla inwestorów mniej odpornych na rozhuśtane emocje związane z daytradingiem zawsze pozostaje nadzieja, że… najgorsze już za nami.
Marcin Krasoń
Średni wskaźnik cena/zysk spadł od szczytu hossy ponadczterokrotnie, lecz ciągle trudno dziś mówić o dobrym czasie do zakupów – przestrzega Katarzyna Siwek, analityk Expandera. – To, że jest tanio, nie znaczy, iż nie będzie taniej. Nie byłabym zaskoczona, gdyby indeksy obsunęły się jeszcze o kilkanaście procent.
Co w takim razie mają uczynić posiadacze akcji spółek z GPW lub jednostek agresywnych funduszy? Jak mówi Katarzyna Siwek, nie ma dla nich prostej recepty. Wyjście z inwestycji oznacza urealnienie strat, a na ich zbilansowanie potrzeba będzie kilku lat.
– Racjonalnym zachowaniem jest dokupywanie tanich jednostek bądź przecenionych akcji – uważa Łukasz Bugaj, analityk firmy Xelion. Doradcy Finansowi. – W okresie co najmniej dwóch, trzech lat taka inwestycja ma szansę stać się bardzo dochodową.
Im dłużej trwa przecena, tym większa szansa na to, że koniec trudnych chwil dla inwestorów jest coraz bliższy. Wielu analityków zaleca powolne akumulowanie agresywnych inwestycji. A już na pewno – psychiczne przygotowanie się do nowej fali zakupów. Zwracają jednak uwagę, by czynić to stopniowo i rozsądnie. Poparzeni przez giełdę szukają ukojenia w lokatach bankowych. Pytanie, czy słusznie – na rynku sporo jest ofert zbliżających się do magicznych
10 proc., ale pamiętajmy, że większość zysku zje ponadczteroprocentowa inflacja i podatek Belki. Poza tym lokata to zawsze zamrożenie kapitału. Może więc obligacje bądź fundusze obligacji, które winny zyskiwać w związku ze zmianami stóp procentowych? Warto oprzeć się na produktach, które bazują na inwestycjach w obligacje skarbowe (więcej na ten temat pisaliśmy w poprzednim numerze „MM”).
Sporo kontrowersji budzi złoto. Od zawsze uważane było za najlepszą lokatę na trudne czasy, ale jego atrakcyjność umniejsza umacniający się dolar. Eksperci radzą, by raczej się rozejrzeć za produktem strukturyzowanym, który pozwoli zarobić w razie korzystnych zmian cen (np. złota), a w razie przeceny – ochroni przez spadkami.
Wiadomo, że najwięcej zarabia się w chwilach przełomowych dla rynku, gdy wykresy notowań skaczą jak szalone. Kto miał żelazne nerwy, mógł w ciągu jednej doby zarobić 20 proc. na KGHM – stabilnej, wydawałoby się, spółce. Dla inwestorów mniej odpornych na rozhuśtane emocje związane z daytradingiem zawsze pozostaje nadzieja, że… najgorsze już za nami.
Marcin Krasoń



Dodaj komentarz