Na giełdowych inwestorach większego wrażenia nie zrobiły publikacje rodzimego Eurostatu, który oznajmił, że w lipcu inflacja wyniosła 4,1% (oczekiwano 4,2%), a bezrobocie wzrosło do poziomu 7,3% (prognozowano 7,2%). W niektórych krajach wzrost tego ostatniego wskaźnika można już uważać za niepokojący. W ciągu ostatnich 12 miesięcy stopa bezrobocia w Hiszpanii wzrosła o 2,6 pkt. proc. (do 10,7%), a w Irlandii o 1,2 pkt. proc (do 5,7%). Mimo publikacji tych danych kursy akcji szły w górę aż do godziny 14:30.
Wówczas na rynek nadeszły wieści z USA: dynamika PKB była wyniosła 1,9% r/r i znalazła się w dolnym przedziale oczekiwań ekonomistów. Jednakże już drugi tydzień z rzędu w amerykańskich urzędach pracy w zastraszającym tempie przybywa wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Ostatni odczyt na poziomie 448 tys. był o przeszło 60 tys. wyższy od prognoz analityków.
Dlatego też giełdowe indeksy w zanurkowały, zatrzymując się poniżej poziomów z wczorajszego zamknięcia. Dopiero lepsze od prognoz dane z regionu Chicago oraz poprawa nastrojów na Wall Street pozwoliły odrobić część strat. Nie bez znaczenia był też spadek cen ropy, która wymazała już większość środowych wzrostów, znowu zmierzając w stronę poziomu 120$ za baryłkę.
W rezultacie o godzinie 16:20 londyński FTSE100 tracił już tylko 0,4%, notując wynik 5.399 pkt. Paryski CAC40 zniżkował o 0,2%, schodząc do poziomu 4.393 pkt. We Frankfurcie DAX rósł o 0,2%, osiągając wartość 6.473 pkt. Nad kreską utrzymywały się też giełdy w Zurychu, Kopenhadze i Oslo.
Wśród największych spółek słabo wypadły rezultaty Deutsche Banku, którego zysk netto spadł w drugim kwartale o 76% r/r. Jednak wynik w kwocie 642 mln euro i tak był o 150 mln wyższy od mediany prognoz analityków. Deutsche Bank, który jak dotąd unikał dużych strat na rynku kredytowym, musiał jednak utworzyć nowe rezerwy w kwocie 2,3 mld euro, a prezes firmy pozostaje „ostrożny” względem tegorocznych wyników. Akcje Deutsche Banku zyskują na wartości 0,4%.
K.K.



























































